03.02.2025, 20:30 ✶
- Sprytne... Sprytne... Ale prawda jest tak mój drogi, że nie masz pojęcia jak barwne potrafię mieć pomysły, więc obawiam się, że nie jesteś nawet blisko tego co mi może przyjść do głowy. - Trochę blefował. A nawet trochę bardzo blefował, bo prawdę mówiąc nie miał najmniejszego pojęcia, co takiego mógłby zrobić, ale nie zamierzał dzielić się tą refleksją z chłopakiem. Zresztą... Kreatywny był i to akurat była prawda, więc na pewno wymyśliłby coś ciekawego, gdyby miał trochę wolnego czasu.
Jonathan... jak na kogoś kto przez ostatnie kilkanaście minut rzucał na młodego czarodzieja uroki tak, aby złamać nieco jego wolną wolę, bardzo się zaskoczył, kiedy urok zadziałał. W końcu do tej pory chłopakowi szło wręcz doskonale, nie widział więc żadnego powodu, aby i teraz mu nie wyszło. Jonathan się zaniepokoił. Skrzat się zaniepokoił. chociaż nie. Skrzat wpadł w panikę.
- Paniczu Kelly? Co się dzieje? Panie Selwyn? Czy mam wezwać lekarza? Oh, czy pan... - Skrzat zbladł, bo dotarło do niego kto przecież rzucił zaklęcie. - Spokojnie. Na pewno nie czuje się pan dobrze. Proszę usiąśc. Oh na bogów. Zawołam panią Kelly.
Jonathan przerwał zaklęcie.
- Nie, nie trzeba - zapewnił skrzata. - Spokojnie, ćwiczyliśmy jedynie oklumencję. - Spojrzał nieco niepewnie na swoją różdżkę. Rzucenie uroku na Theo to było jednak nieco za dużo dla niego. Nawet w ramach ćwiczeń. Potrzebował przerwy. - Tartaletki brzmią niebiańsko Mekrucio, Theo, jak się czujes?
Jonathan... jak na kogoś kto przez ostatnie kilkanaście minut rzucał na młodego czarodzieja uroki tak, aby złamać nieco jego wolną wolę, bardzo się zaskoczył, kiedy urok zadziałał. W końcu do tej pory chłopakowi szło wręcz doskonale, nie widział więc żadnego powodu, aby i teraz mu nie wyszło. Jonathan się zaniepokoił. Skrzat się zaniepokoił. chociaż nie. Skrzat wpadł w panikę.
- Paniczu Kelly? Co się dzieje? Panie Selwyn? Czy mam wezwać lekarza? Oh, czy pan... - Skrzat zbladł, bo dotarło do niego kto przecież rzucił zaklęcie. - Spokojnie. Na pewno nie czuje się pan dobrze. Proszę usiąśc. Oh na bogów. Zawołam panią Kelly.
Jonathan przerwał zaklęcie.
- Nie, nie trzeba - zapewnił skrzata. - Spokojnie, ćwiczyliśmy jedynie oklumencję. - Spojrzał nieco niepewnie na swoją różdżkę. Rzucenie uroku na Theo to było jednak nieco za dużo dla niego. Nawet w ramach ćwiczeń. Potrzebował przerwy. - Tartaletki brzmią niebiańsko Mekrucio, Theo, jak się czujes?