03.02.2025, 20:31 ✶
Dobra, niech Laurent mówi o sobie co chce, ale nie mógł się z nim zgodzić. To co widział w lustrze było śliczne. Absolutnie, niezaprzeczalnie śliczne. Kolory też w jakiś sposób ze sobą kontrastowały. Czerwień policzków z błękitem oczu. Nie obchodziło go to czy było to pospolite, czy rzadkie połączenie, zwyczajnie mu się ono podobało i ciężko mu było ostatecznie się napatrzeć. Ale ta czerwień się rozpływała. Ubywało jej coraz mocniej, ustępowała bladości i znów wiedział tę samą twarz co wcześniej. Wciąż ładną, nie mógł tego zaprzeczyć, ale... Lubił te plamy.
Przygryzł wargę i pozwolił mu obrócić się w drugą stronę, opierając lędźwia o krawędź umywalki. Uroczy uśmiech nie przestawał dekorować jego ust i wyglądało na to, że miał się na nich utrzymać jeszcze długo. Objął go w pasie i przyciągnął do siebie ciasno, a kiedy wreszcie pojawiło się pomiędzy nimi coś więcej, kiedy poczuł narastające nie tylko jednostronnie gorąco, pozwolił rękom na zjechanie w dół i zaciśnięcie się na pośladkach, gdzie już zostały, kiedy lekko przedłużał ten słodziutki pocałunek.
- Ja ciebie też - szepnął cichutko, kiedy tylko ich wargi się rozdzieliły, jeszcze zanim Laurent zdążył odsunąć od niego głowę. - Kocham cię. W każdej formie, skarbie. - Zaśmiał się bardzo lekko, może to nie był nawet śmiech, a jedynie cień śmiechu. Zaraz po tym odwrócił się, ale to wcale nie znaczyło, że zakończył ten dotyk. Owinął się jego rękoma jak kocem, nakazując mu wręcz opatulenie go sobą, grzanie mu tych gołych pleców i co najważniejsze - ułożenia głowy na jego ramieniu, tuż przy szyi. Chciał wpatrywać się w to lustro razem.
- Serio nie wiem. Chciałem zobaczyć słońce, takie zachodzące, bo wszyscy zawsze mówią, że to romantyczne. Ale nie wiem... Nie mam pojęcia co chciałbym zobaczyć. Wiem za to co widzę. - Wyszczerzył się mocniej. - No spójrz tylko na nas. Jesteś jeszcze bardziej zajebiście śliczny, kiedy się widzi kolory, jak to w ogóle jest możliwe? Czy to jest legalne? Powinienem płacić jakiś podatek od zajebistego farta za to, żeś się we mnie zakochał? Nawet nie muszę oglądać książek z aniołkami żeby wiedzieć, że ludzie wyobrażają je sobie jak ciebie. Mam nadzieję, że w swoim ciele będę pamiętał te czerwone plamy na twarzy. - Odetchnął głębiej chłonąc splatające się teraz zapachy. I ze zdziwieniem odkrył, że pachniał inaczej. Laurent nieźle się z tym psem wypocił, ale jakoś to do niego nie docierało. Czy naprawdę tak dużo rzeczy siedziało w ciele? W czym dokładnie? W mózgu? Nie miał pojęcia czym były hormony, nie znał źródeł własnej agresji ani nie rozumiał jak działały miłość i podniecenie poza szczątkowymi informacjami przeczytanymi tu i ówdzie. Ale teraz tak patrzył w to lustro i aż zmrużył oczy. Wyglądali tak... Inaczej. Inaczej nie znaczyło gorzej. Nie rozumiał dlaczego błękit nazywano kolorem morza, bo morze chyba jednak miało inny kolor, ale niech będzie poetom - chciał mieć te morskie oczy i włosy w kolorze słońca dla siebie. To było takie oczywiste, że tylko te ręce, co go teraz oplatały, miały prawo dotykać tego ciała. - Jeżeli w przyszłym roku na Beltane znowu się coś nie odwali i zorganizują to tańczenie wokół słupów, to pobiję rekord kowenu i gwarantuję ci, że kiedy inne dziewczyny będą jeszcze trzymały kciuki, ja ci przyniosę już ten wianek w zębach. - Wyglądał na tak zadowolonego i pewnego siebie kiedy to mówił, jakby już wygrał. - Na Lithę ta wasza Pani Księżyca zmieni zasady, żebyś mógł przyjść w białej sukience. - Odchylił się lekko do tyłu, nie za mocno, tylko tak żeby na niego naprzeć. - ...czy czymkolwiek tam chcesz...
Przygryzł wargę i pozwolił mu obrócić się w drugą stronę, opierając lędźwia o krawędź umywalki. Uroczy uśmiech nie przestawał dekorować jego ust i wyglądało na to, że miał się na nich utrzymać jeszcze długo. Objął go w pasie i przyciągnął do siebie ciasno, a kiedy wreszcie pojawiło się pomiędzy nimi coś więcej, kiedy poczuł narastające nie tylko jednostronnie gorąco, pozwolił rękom na zjechanie w dół i zaciśnięcie się na pośladkach, gdzie już zostały, kiedy lekko przedłużał ten słodziutki pocałunek.
- Ja ciebie też - szepnął cichutko, kiedy tylko ich wargi się rozdzieliły, jeszcze zanim Laurent zdążył odsunąć od niego głowę. - Kocham cię. W każdej formie, skarbie. - Zaśmiał się bardzo lekko, może to nie był nawet śmiech, a jedynie cień śmiechu. Zaraz po tym odwrócił się, ale to wcale nie znaczyło, że zakończył ten dotyk. Owinął się jego rękoma jak kocem, nakazując mu wręcz opatulenie go sobą, grzanie mu tych gołych pleców i co najważniejsze - ułożenia głowy na jego ramieniu, tuż przy szyi. Chciał wpatrywać się w to lustro razem.
- Serio nie wiem. Chciałem zobaczyć słońce, takie zachodzące, bo wszyscy zawsze mówią, że to romantyczne. Ale nie wiem... Nie mam pojęcia co chciałbym zobaczyć. Wiem za to co widzę. - Wyszczerzył się mocniej. - No spójrz tylko na nas. Jesteś jeszcze bardziej zajebiście śliczny, kiedy się widzi kolory, jak to w ogóle jest możliwe? Czy to jest legalne? Powinienem płacić jakiś podatek od zajebistego farta za to, żeś się we mnie zakochał? Nawet nie muszę oglądać książek z aniołkami żeby wiedzieć, że ludzie wyobrażają je sobie jak ciebie. Mam nadzieję, że w swoim ciele będę pamiętał te czerwone plamy na twarzy. - Odetchnął głębiej chłonąc splatające się teraz zapachy. I ze zdziwieniem odkrył, że pachniał inaczej. Laurent nieźle się z tym psem wypocił, ale jakoś to do niego nie docierało. Czy naprawdę tak dużo rzeczy siedziało w ciele? W czym dokładnie? W mózgu? Nie miał pojęcia czym były hormony, nie znał źródeł własnej agresji ani nie rozumiał jak działały miłość i podniecenie poza szczątkowymi informacjami przeczytanymi tu i ówdzie. Ale teraz tak patrzył w to lustro i aż zmrużył oczy. Wyglądali tak... Inaczej. Inaczej nie znaczyło gorzej. Nie rozumiał dlaczego błękit nazywano kolorem morza, bo morze chyba jednak miało inny kolor, ale niech będzie poetom - chciał mieć te morskie oczy i włosy w kolorze słońca dla siebie. To było takie oczywiste, że tylko te ręce, co go teraz oplatały, miały prawo dotykać tego ciała. - Jeżeli w przyszłym roku na Beltane znowu się coś nie odwali i zorganizują to tańczenie wokół słupów, to pobiję rekord kowenu i gwarantuję ci, że kiedy inne dziewczyny będą jeszcze trzymały kciuki, ja ci przyniosę już ten wianek w zębach. - Wyglądał na tak zadowolonego i pewnego siebie kiedy to mówił, jakby już wygrał. - Na Lithę ta wasza Pani Księżyca zmieni zasady, żebyś mógł przyjść w białej sukience. - Odchylił się lekko do tyłu, nie za mocno, tylko tak żeby na niego naprzeć. - ...czy czymkolwiek tam chcesz...
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.