05.02.2025, 19:23 ✶
Ostatnie miesiące były trudne dla Electry.
Najpierw śmierć ojca, która zupełnie zmieniła dynamikę w rodzinie Prewettów. Zdrowie matki się pogorszyło, Icarus chodził załamany a Basil miał na głowie masę nowych obowiązków. Najgorsze było chyba jednak to, że ona sama nie odczuła śmierci rodzica aż tak bardzo jak powinna. Nigdy nie miała bliskiej relacji z Dedalusem, mimo, że przez szesnaście lat mieszkali pod jednym dachem. Skoro ojciec się nią nie interesował, to nic dziwnego, że teraz go nie opłakiwała, prawda? A jednak Prewettówna dalej czuła się źle ze względu na tą obojętność.
Potem Jessie skończył szkołę, tak jak wcześniej Heather i jej chłopaki. Oczywiście, Electra miała też znajomych ze swojego roku, ale starsi koledzy byli dla dziewczyny bardzo ważni. To właśnie oni wzięli ją pod swoje skrzydła i pozwolili uwolnić się od wpływu nadopiekuńczej matki. Bez nich Hogwart wydawał się po prostu pusty.
Na domiar złego, w świecie czarodziejskiej polityki też nie działo się najlepiej. Czarny Pan i jego postulaty stanowiły gorący temat także na szkolnych korytarzach. Prewettówna sama nie wiedziała co o tym myśleć; nie zgadzała się z żadnymi poglądami czarnoksiężnika (w końcu jej ukochany brat był bękartem półkrwi), ale jakaś jej część nie mogła uwierzyć, że faktycznie byłby zdolny przejąć władzę. Dziewczyna w ogóle nie spodziewała się, po jak brutalne środki będzie w stanie sięgnąć Voldemort i jego poplecznicy.
Do tego wszystkiego trzeba było jeszcze dodać widmo nadchodzących owutemów, więc nic dziwnego, że siedemnastolatka czuła się beznadziejnie. Tego dnia była szczególnie przygnębiona, zdecydowała się więc na samotną wycieczkę do Hogsmeade (czego zazwyczaj nie robiła). Miała nadzieję, że relaks przy piwie kremowym poprawi jej nastrój.
Kiedy miała już w dłoni rozgrzewający napój i rozglądała się za wolnym miejscem do siedzenia, jej wzrok przykuła zakapturzona twarz. Twarz, której nie zapomniała, mimo, że koleżanka skończyła szkołę półtora roku temu. Błyskawicznie podeszła do stolika, przy którym siedziała Wood i odłożywszy kufel na blat, mocno objęła rudą.
– Heather, tak się cieszę, że cię widzę. – wyszeptała, nie chcąc zdradzać tożsamości gwiazdy quidditcha. – Opowiadaj, co u ciebie? Jak tam w Harpiach? Staram się śledzić wszystkie twoje mecze, ale mam teraz masę nauki. Przez to też nie mogę już tak często trenować, ale nasza drużyna nie radzi sobie już tak dobrze od kiedy odeszłaś... A w ogóle co ty tu teraz robisz? – Prewettówna zaczęła zalewać koleżankę typowym dla siebie potokiem słów.
Najpierw śmierć ojca, która zupełnie zmieniła dynamikę w rodzinie Prewettów. Zdrowie matki się pogorszyło, Icarus chodził załamany a Basil miał na głowie masę nowych obowiązków. Najgorsze było chyba jednak to, że ona sama nie odczuła śmierci rodzica aż tak bardzo jak powinna. Nigdy nie miała bliskiej relacji z Dedalusem, mimo, że przez szesnaście lat mieszkali pod jednym dachem. Skoro ojciec się nią nie interesował, to nic dziwnego, że teraz go nie opłakiwała, prawda? A jednak Prewettówna dalej czuła się źle ze względu na tą obojętność.
Potem Jessie skończył szkołę, tak jak wcześniej Heather i jej chłopaki. Oczywiście, Electra miała też znajomych ze swojego roku, ale starsi koledzy byli dla dziewczyny bardzo ważni. To właśnie oni wzięli ją pod swoje skrzydła i pozwolili uwolnić się od wpływu nadopiekuńczej matki. Bez nich Hogwart wydawał się po prostu pusty.
Na domiar złego, w świecie czarodziejskiej polityki też nie działo się najlepiej. Czarny Pan i jego postulaty stanowiły gorący temat także na szkolnych korytarzach. Prewettówna sama nie wiedziała co o tym myśleć; nie zgadzała się z żadnymi poglądami czarnoksiężnika (w końcu jej ukochany brat był bękartem półkrwi), ale jakaś jej część nie mogła uwierzyć, że faktycznie byłby zdolny przejąć władzę. Dziewczyna w ogóle nie spodziewała się, po jak brutalne środki będzie w stanie sięgnąć Voldemort i jego poplecznicy.
Do tego wszystkiego trzeba było jeszcze dodać widmo nadchodzących owutemów, więc nic dziwnego, że siedemnastolatka czuła się beznadziejnie. Tego dnia była szczególnie przygnębiona, zdecydowała się więc na samotną wycieczkę do Hogsmeade (czego zazwyczaj nie robiła). Miała nadzieję, że relaks przy piwie kremowym poprawi jej nastrój.
Kiedy miała już w dłoni rozgrzewający napój i rozglądała się za wolnym miejscem do siedzenia, jej wzrok przykuła zakapturzona twarz. Twarz, której nie zapomniała, mimo, że koleżanka skończyła szkołę półtora roku temu. Błyskawicznie podeszła do stolika, przy którym siedziała Wood i odłożywszy kufel na blat, mocno objęła rudą.
– Heather, tak się cieszę, że cię widzę. – wyszeptała, nie chcąc zdradzać tożsamości gwiazdy quidditcha. – Opowiadaj, co u ciebie? Jak tam w Harpiach? Staram się śledzić wszystkie twoje mecze, ale mam teraz masę nauki. Przez to też nie mogę już tak często trenować, ale nasza drużyna nie radzi sobie już tak dobrze od kiedy odeszłaś... A w ogóle co ty tu teraz robisz? – Prewettówna zaczęła zalewać koleżankę typowym dla siebie potokiem słów.