29.01.2023, 14:07 ✶
Kompletnie nie wiedziała, na co się pisała, wchodząc na tę ulicę. Mogła się spodziewać, że w każdym kraju jest przynajmniej jedna ulica pełna lumpów i wyrzutków społecznych, tyle że nigdy by nie podejrzewała, że uda jej się trafić w to miejsce w Wielkiej Brytanii tak szybko. Pewnie gdyby chciała je znaleźć na własną rękę w późniejszym czasie, to zajęło by jej to minimum ze dwa miesiące. Ironia losu, co? Jeszcze bardziej ironicznym był fakt, że od razu zwróciła na siebie uwagę innych ludzi, których uwagi raczej wolała nie zwracać. Merlin jej świadkiem, że nie szukała kłopotów. Tylko jakoś tak się zdarzyło, że to kłopoty bez problemu odnalazły ją.
Nie myślała, po prostu od razu przeszła do działania. Dlatego też bezróżdżkowo rzuciła dwa oszałamiacze, które na chwilę zapewniły jej bezpieczeństwo. Sophie szybko się przekonała, że była to raczej błędna decyzja, bo już widziała inne, nieprzychylne spojrzenia, skierowane w jej stronę. W myślach zaklęła siarczyście, próbując nie dać nic po sobie poznać. Nie tego się spodziewała.
Nagle za sobą usłyszała głos jakiejś nieznanej jej dotąd kobiety. Sophie zatrzymała się w pół kroku, ten jeden raz słuchając rozsądku. Obróciła się a tym, co jako pierwsze rzuciło się jej w oczy, była jakaś odznaka, którą tamta dzierżyła.
- Podziemna Ścieżka? Skąd wniosek, że właśnie tam nie zmierzałam? - Nie mogła się powstrzymać przed zadaniem tego pytania, tym samym udowadniając samej sobie, że zdrowo rozsądkowe zachowanie już poszło w siną dal. Szybko pożałowała swoich słów, kiedy w końcu dostrzegła, że kobieta wyglądała... normalnie, jakkolwiek nienormlanie brzmiało to w tym miejscu.
- Przepraszam - powiedziała, masując swój kark nieco zakłopotana. - Nic nie mogę na to poradzić, że w podobny sposób reaguję w stresie - dodała, jakby miało ją to w jakikolwiek sposób usprawiedliwić. Niemniej wiedziała, że tak nie jest.
Przyglądała się jej jeszcze przez chwilę, w myślach rozważając propozycję kobiety. W sumie podróż z kimś innym w stronę Dziurawego Kotła, nie wydawała się takim głupim pomysłem. A Sophie naprawdę nie chciała od razu atakować wszystkie spotkane tutaj osoby, do czego wiedziała że by w końcu doszło, gdyby została dłużej na tej ulicy.
- Tak, towarzysz zawsze się przyda - powiedziała w końcu, podchodząc do kobiety. Uśmiechnęła się delikatnie, próbują w ten sposób zatrzeć pierwsze negatywne wrażenie, jakie za pewne na niej wywarła. - Sophie - przedstawiła się krótko. Niemniej nie podała jej dłoni. Nie to, że chciała być gburem, tylko że była jej ona cholernie potrzebna, aby w razie czego od razu rzucić odpowiednie zaklęcie obronne.
Nie myślała, po prostu od razu przeszła do działania. Dlatego też bezróżdżkowo rzuciła dwa oszałamiacze, które na chwilę zapewniły jej bezpieczeństwo. Sophie szybko się przekonała, że była to raczej błędna decyzja, bo już widziała inne, nieprzychylne spojrzenia, skierowane w jej stronę. W myślach zaklęła siarczyście, próbując nie dać nic po sobie poznać. Nie tego się spodziewała.
Nagle za sobą usłyszała głos jakiejś nieznanej jej dotąd kobiety. Sophie zatrzymała się w pół kroku, ten jeden raz słuchając rozsądku. Obróciła się a tym, co jako pierwsze rzuciło się jej w oczy, była jakaś odznaka, którą tamta dzierżyła.
- Podziemna Ścieżka? Skąd wniosek, że właśnie tam nie zmierzałam? - Nie mogła się powstrzymać przed zadaniem tego pytania, tym samym udowadniając samej sobie, że zdrowo rozsądkowe zachowanie już poszło w siną dal. Szybko pożałowała swoich słów, kiedy w końcu dostrzegła, że kobieta wyglądała... normalnie, jakkolwiek nienormlanie brzmiało to w tym miejscu.
- Przepraszam - powiedziała, masując swój kark nieco zakłopotana. - Nic nie mogę na to poradzić, że w podobny sposób reaguję w stresie - dodała, jakby miało ją to w jakikolwiek sposób usprawiedliwić. Niemniej wiedziała, że tak nie jest.
Przyglądała się jej jeszcze przez chwilę, w myślach rozważając propozycję kobiety. W sumie podróż z kimś innym w stronę Dziurawego Kotła, nie wydawała się takim głupim pomysłem. A Sophie naprawdę nie chciała od razu atakować wszystkie spotkane tutaj osoby, do czego wiedziała że by w końcu doszło, gdyby została dłużej na tej ulicy.
- Tak, towarzysz zawsze się przyda - powiedziała w końcu, podchodząc do kobiety. Uśmiechnęła się delikatnie, próbują w ten sposób zatrzeć pierwsze negatywne wrażenie, jakie za pewne na niej wywarła. - Sophie - przedstawiła się krótko. Niemniej nie podała jej dłoni. Nie to, że chciała być gburem, tylko że była jej ona cholernie potrzebna, aby w razie czego od razu rzucić odpowiednie zaklęcie obronne.