06.02.2025, 22:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2025, 16:30 przez Edith Rookwood.)
some mornings in summer, i step outside and the S K Y O P E N S,
and pours itself into me as if i were a s a i n t about to d i e.
but the plot calls for me to live, be ordinary,
say nothing to anyone. inside the house,
the mirrors b u r n when I pass
and pours itself into me as if i were a s a i n t about to d i e.
but the plot calls for me to live, be ordinary,
say nothing to anyone. inside the house,
the mirrors b u r n when I pass
W lustrze Ain Eingarp widzę moją matkę; spogląda na mnie ciepło, z miłością, tak jak nigdy jeszcze nie patrzyła. Bogin przyjmuje formę ojca - jego usta zaciskają się w cienką linię, a oczy pełne są zawodu; w dłoni dzierży różdżkę, jakby zastanawiał się, jakim zaklęciem za chwilę mnie ukarze. Amortencja pachnie wanilią, ciepłym piżmem i pracownią artystyczną moich dziadków. Moje ulubione zaklęcia to te, które wpływają na ludzkie umysły. Mój patronus przyjmuje formę lisa. Wróżbiarstwo to dla mnie formą magii, której zupełnie nie rozumiem. Czarna magia? Cóż, często jest konieczna. Za swoje największe osiągnięcie uważam to, że bez wzbudzenia większych podejrzeń, udało mi się dotrzeć tam gdzie jestem. Stoję po stronie jedynych i słusznych wartości, czystości magicznego społeczności i zachowania koniecznych reguł, które pozwoliły nam bezpiecznie przetrwać przez ostatnie wieki. Moje serce należy do władzy, pieniędzy i mych przekonań.
![[Obrazek: 924ad3a03f1bd8da9da1719c88cb9a5e.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/92/4a/d3/924ad3a03f1bd8da9da1719c88cb9a5e.jpg)