• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [07.09.1972] Where the black roses grow | Cornelius & Nora

[07.09.1972] Where the black roses grow | Cornelius & Nora
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#3
07.02.2025, 00:16  ✶  

Zastanawiała się, czy nie popełniła jakiegoś błędu nazywając go oficjalnie panem. Norka starała się być przesadnie kulturalna, tak, że może faktycznie można było uznać to za niewłaściwe. Stąd wzięła się treść jej listu, bardzo oficjalna, ale podchodziła profesjonalnie do wszystkiego, czym się zajmowała, chociaż mogłoby się wydawać inaczej, kiedy się na nią spoglądało. Nie wyglądała bowiem szczególnie poważnie w tych swoich charakterystycznych strojach. Trochę ją martwiło to, że być może spowoduje to między nimi jakiś dystans, czy niepotrzebną sztywność, chociaż z drugiej strony Cornelius chyba próbował się jej pozbyć poprzez ten list, który jej wysłał? Cóż, miała się o tym za chwilę przekonać, bez sensu było się stresować tym, co wcale miało się nie wydarzyć. Musiała się doprowadzić do porządku i nie przejmować takimi pierdołami, co wcale nie było takie proste, bo Figgówna przejmowała się dosłownie wszystkim. Taki już jej urok.

Z rozmyślań wyrwał ją głos mężczyzny, który wyłonił się zupełnie znikąd. Powinna być chyba bardziej czujna? Tak, wypadałoby, cóż, to akurat nie było dla niej typowe. Uśmiechnęła się ciepło na przywitanie, jak to miała w zwyczaju. Może nie znali się jakoś szczególnie, ale naprawdę była mu wdzięczna, że nie zignorował jej prośby, zważając na to, że ostatnio nie był szczególnie aktywnym członkiem Towarzystwa Herbologicznego. Doceniała to, że zgodził się jej dzisiaj towarzyszyć, to było miłe. - Dzień dobry! - Odparła z nieukrywanym entuzjazmem. Naprawdę nie mogła się doczekać, aż wejdą do tych ogrodów i będą mogli zobaczyć na własne oczy to, co się tam wydarzyło. W końcu jak do tej pory miała przyjemność jedynie o tym czytać.

- Wydawałeś mi się być idealnym towarzyszem. - Rzuciła jeszcze szybko, próbując się przy tym nie zaczerwienić. Cóż, Lestrange był mężczyzną, który wzbudzał respekt. Wysoki, postawny, do tego elegancko ubrany. Cóż, robiło to na niej wrażenie, zgodził się jej towarzyszyć mimo, że znali się raczej słabo, to naprawdę było miłe, a Norka ceniła sobie takie gesty.

- Och, prawie zapomniałam! - Wręczyła mu pakunek, który trzymała w dłoniach, miała nadzieję, że mężczyzna nie będzie miał nic przeciwko temu. - Moje słodkości. - Powiedziała cicho, żeby miał świadomość, co znajdowało się w pakunku, w końcu czasy były wątpliwe, głupio by było, gdyby sobie pomyślał, że chce mu zrobić krzywdę wręczając w jego ręce coś nieodpowiedniego. To były tylko małe, słodkie, przepiękne bezy, które prosiły się o pożarcie.

Pierścionek mienił się zapewne w świetle słonecznym, był dość specyficzny, jeden duży żółty kamień, tak właściwie to nie był kamień, a żywica, otoczone ośmioma, mniejszymi kamykami. Na pewno nie był to typowy pierścionek zaręczynowy, ale w pannie Figg ogólnie brakowało chyba szablonowości. - Dziękuję, to całkiem świeże. - Rzuciła lekko. Miał być ślub, o którym jeszcze za bardzo nie myślała, bo tak wiele się ostatnio działo, że nie miała na to czasu. Nie była typową przyszłą panną młodą, która przepadłaby w tych wszystkich przygotowaniach, cóż - przyszło im żyć w dosyć ciężkich czasach, które nieco komplikowały takie sprawy.

- Idziemy do środka? - Zapytała jeszcze, bo chyba czas najwyższy przekroczyć te bramę. Była naprawdę, okropnie ciekawa, co zastaną w ogrodach.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cornelius Lestrange (2000), Nora Figg (2080), Pan Losu (205)




Wiadomości w tym wątku
[07.09.1972] Where the black roses grow | Cornelius & Nora - przez Nora Figg - 04.02.2025, 23:22
RE: [07.09.1972] Where the black roses grow | Cornelius & Nora - przez Cornelius Lestrange - 06.02.2025, 14:27
RE: [07.09.1972] Where the black roses grow | Cornelius & Nora - przez Nora Figg - 07.02.2025, 00:16
RE: [07.09.1972] Where the black roses grow | Cornelius & Nora - przez Cornelius Lestrange - 07.02.2025, 20:44
RE: [07.09.1972] Where the black roses grow | Cornelius & Nora - przez Nora Figg - 11.02.2025, 20:55
RE: [07.09.1972] Where the black roses grow | Cornelius & Nora - przez Pan Losu - 11.02.2025, 20:55
RE: [07.09.1972] Where the black roses grow | Cornelius & Nora - przez Cornelius Lestrange - 10.03.2025, 20:27
RE: [07.09.1972] Where the black roses grow | Cornelius & Nora - przez Nora Figg - 14.03.2025, 13:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa