08.02.2025, 00:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.02.2025, 00:57 przez Freddy Lockhart.)
No i zaczęło się, to co działo się zresztą prawie zawsze. Freddy wiedział, że do tego dojdzie, Alfredzik zaś zaczął swój wywód o niestworzonych farmazonach. Co więcej, próbował przy tym wmówić, że to ten drugi jest walnięty. Tak być nie będzie, gdyby nie tłum gapiów Freddy najpewniej rzuciłby się na szczypiorka i pokazał, czyja prawda jest prawdziwa, a czyja prawda jest nieprawdziwa. Zresztą, ta cała historia z drugim światem i tak była naciągana, jak gacie na grubym zadzie Lockharta.
-Ty kurde nie wiesz, co mówisz kurde, ty jesteś na głowę chory alkoholiku jeden. Nawymyślaj se jeszcze innych bajek dzieciaku. Taki dziad a takie pierdoły plecie. Co ty wiesz o takiej poważnej sztuce jak wróżbiorstwo. Ja to żem słyszał, jak Billy dostał taką wróżbę, że mu się zło za rogiem czai. To wtedy jak żeśmy się zasadzili na niego i na wódeczkę piniądze żeśmy wzięli. Będziesz chciał mendo siwa kiedyś pomocy ze skrzatem, a wtedy ci powiem, że takiego wała. Popamiętaj moje słowa, to ja ci tera wróżę.
Po całym ciele Lockharta przechodziły drgawki złości i chwilowego odwyku. Tak to wyglądało właśnie, piękny dzień a przyjdzie taki jeden i wszystko spieprzy. Tera zostało jedynie wziąć wróżbę i czekać aż Trelowejowi włosy wypadną z podziwu. W tym momencie wszystko by dał, aby menda stara siwa się potknęła i wylądowała w kałuży, taka potwarz od takiego menela to skaza na honorze Freddy’ego. Co on se kurna myślał? Jedyne co zostało to zemsta, ostra jak kac i słodziutka jak pyszny likierek malinowy lub naleweczka.
W międzyczasie niczym bardzo sławny gość z książki, dwójka żuli rozstąpiła kolejkę jak morze. Korzystając z okazji, Freddy przydreptał do stoiska, trzymając jedną ręką swoje za szerokie spodnie, aby nie opadły podczas tak efektownego sprintu.
-Kurde, jedno ciasteczko dla mnie będzie. Kolega nie chce.-powiedział szybko, po czym zapłacił paroma cuchnącymi monetami i chwycił swoją zdobycz i z kretyńskim uśmieszkiem spojrzał na bezdomnego obsmarkanego pół-olbrzyma.-Patrz tera, niedowierku jeden, jak się moje przeznaczenie wypełnia kurde. Świat jest dla czarodziejów czynu, a nie takich złamasow.- powiedział, kurczowo przełamując ciastko w celu odkrycia wróżby.
-Ty kurde nie wiesz, co mówisz kurde, ty jesteś na głowę chory alkoholiku jeden. Nawymyślaj se jeszcze innych bajek dzieciaku. Taki dziad a takie pierdoły plecie. Co ty wiesz o takiej poważnej sztuce jak wróżbiorstwo. Ja to żem słyszał, jak Billy dostał taką wróżbę, że mu się zło za rogiem czai. To wtedy jak żeśmy się zasadzili na niego i na wódeczkę piniądze żeśmy wzięli. Będziesz chciał mendo siwa kiedyś pomocy ze skrzatem, a wtedy ci powiem, że takiego wała. Popamiętaj moje słowa, to ja ci tera wróżę.
Po całym ciele Lockharta przechodziły drgawki złości i chwilowego odwyku. Tak to wyglądało właśnie, piękny dzień a przyjdzie taki jeden i wszystko spieprzy. Tera zostało jedynie wziąć wróżbę i czekać aż Trelowejowi włosy wypadną z podziwu. W tym momencie wszystko by dał, aby menda stara siwa się potknęła i wylądowała w kałuży, taka potwarz od takiego menela to skaza na honorze Freddy’ego. Co on se kurna myślał? Jedyne co zostało to zemsta, ostra jak kac i słodziutka jak pyszny likierek malinowy lub naleweczka.
W międzyczasie niczym bardzo sławny gość z książki, dwójka żuli rozstąpiła kolejkę jak morze. Korzystając z okazji, Freddy przydreptał do stoiska, trzymając jedną ręką swoje za szerokie spodnie, aby nie opadły podczas tak efektownego sprintu.
-Kurde, jedno ciasteczko dla mnie będzie. Kolega nie chce.-powiedział szybko, po czym zapłacił paroma cuchnącymi monetami i chwycił swoją zdobycz i z kretyńskim uśmieszkiem spojrzał na bezdomnego obsmarkanego pół-olbrzyma.-Patrz tera, niedowierku jeden, jak się moje przeznaczenie wypełnia kurde. Świat jest dla czarodziejów czynu, a nie takich złamasow.- powiedział, kurczowo przełamując ciastko w celu odkrycia wróżby.