08.02.2025, 02:28 ✶
Zdarzyło się coś niezwykłego, rzadko można było zobaczyć takie ożywienie u Thomasa, jeżeli nie chodziło o jakąś niecodzienną klątwę czy pułapkę. Zazwyczaj był po prostu pogodnym mężczyzną, który nie był flegmatyczny, ale na pewno nie biła od niego pasja tak jak teraz. Zapewne gdyby mogły to jego oczy świeciłyby się z podniecenia.
- Nie hobbita, a hobbit. - poprawił ją momentalnie i bez chwili zawahania kontynuował- To taka rasa stworzenia, niższe niż ludzie. A do tego żyją poza wzrokiem dużych ludzi, cenią sobie spokój nade wszystko - odezwał się, kiedy Ginny zadała pytanie, nie mógł się powstrzymać przed opowiedzeniem jej tego, aż rzucił ledwo co zapalonego papierosa na ziemię i dogasił go butem. - Bo wiesz, jest taki mugolski pisarz, który stworzył książki. Ba stworzył cały świat, rozumiesz to? Wymyślił w głowie cały proces od stworzenia świat, poprzez historię i późniejsze dzieje i chodź jego książki opowiadają o konkretnych wydarzeniach, przedstawiają losy świata na jego rozdrożu... Trochę jak to jest obecnie u nas - mruknął bardziej do siebie bardziej i kontynuował już głośniej. - Wszystko zaczęło się od tego, że opowiadał swoim dzieciom na dobranoc bajki. Pojmujesz? Z tak trywialnej czynności powstało chyba jedno z największych dzieł mugolskiej literatury - zupełnie nie przejmował się, ze przybyli tutaj w poszukiwaniu śladów po Blackwoodach, a teraz w środku ruin gdzieś w leśnych ostępach Walii stał i paplał o Władcy Pierścieni. Ale czy nie było to idealne miejsce do tego? - No i właśnie w jego książkach, jedną z głównych ról, odgrywa ta niewysoka rasa, mierzą zazwyczaj jakieś... Czekaj ile to było... A tak, od jakichś dwóch do czterech stóp, wiec jak widzisz niezwykle niewysoka to rasa, wzięlibyśmy ich za karłów raczej. Hobbici jednak to lud skromny i bardzo stary, ukochali oni sobie pokój i ciszę a przy tym uprawianie ziemii. Dlatego osiedlali się w żyznych rolniczych krainach. Ale jednocześnie unikają dużych ludzi, notabene nas tak nazywają, mówię się, ze jeśli hobbit nie chce zostać zauważony to nie uda się człowiekowi go dojrzeć. Bardzo ukochali sobie oni również jedzenie, wiesz, ze liczba posiłków u hobbitów to nie mniej niż sześć? Dlatego w swoich norach budowali. Bo początkowo właśnie w podziemnych norach mieszkali, takich drążonych w ziemi. A potem bogaci hobbici doprowadzili to do mistrzostwa i ich rozległe nory potrafią pomieścić wielopokoleniowe rodziny... - w tym momencie nabierając oddechu, bo całą poprzednią wypowiedź wypluł z siebie w tempie, którego nie powstydziłaby się Brenna i zdał sobie sprawę, że opowiada niekoniecznie o czymś co Guinevere lub Cathal chcieliby usłyszeć, dlatego nieco zmieszany popatrzył na nich oboje nie bardzo wiedząc co teraz, tak się rozgadał. Wsadził ręce w kieszeń i udając, że nic się nie stało kopnął delikatnie samotny kamyk, który potoczył się o dwie stopy od niego. - No, ale jak chcesz to mogę opowiedzieć więcej innym razem - dodał tak jakby przed chwilą nie zaczynał bez zapytania opowiadać niczym o wydarzeniach z jakiejś mugolskiej książki, jakby co najmniej mówił o tym w jakich gaciach w jaki dzień tygodnia chodził Merlin i były na to potwierdzenia historyczne. Ale nie zdążył odpowiedzieć czym był Isengard, choć widać było po nim, że z trudem zapanował nad sobą, aby nie paplać dalej na temat tego świata, stworzonego przez mugolskiego pisarza.
Ożywił się jednak na słowa kobiety o tym, że coś znalazła. Odwzajemnił uśmiech i podszedł sprawdzając co też udało im się znaleźć.
- Myślę, że to bez znaczenia i to co Guinevere znalazła da nam więcej niż przesłuchiwanie całej wioski po kolei z wszystkiego co wiedzą - skoro Shafiq pytał ich o zdanie to warto było wyrazić swoje. Mogli teraz pominąć rozmowy, zawsze mogli tu wrócić, nawet innego dnia, jeśli nie znajdą żadnych odpowiedzi.
- Nie hobbita, a hobbit. - poprawił ją momentalnie i bez chwili zawahania kontynuował- To taka rasa stworzenia, niższe niż ludzie. A do tego żyją poza wzrokiem dużych ludzi, cenią sobie spokój nade wszystko - odezwał się, kiedy Ginny zadała pytanie, nie mógł się powstrzymać przed opowiedzeniem jej tego, aż rzucił ledwo co zapalonego papierosa na ziemię i dogasił go butem. - Bo wiesz, jest taki mugolski pisarz, który stworzył książki. Ba stworzył cały świat, rozumiesz to? Wymyślił w głowie cały proces od stworzenia świat, poprzez historię i późniejsze dzieje i chodź jego książki opowiadają o konkretnych wydarzeniach, przedstawiają losy świata na jego rozdrożu... Trochę jak to jest obecnie u nas - mruknął bardziej do siebie bardziej i kontynuował już głośniej. - Wszystko zaczęło się od tego, że opowiadał swoim dzieciom na dobranoc bajki. Pojmujesz? Z tak trywialnej czynności powstało chyba jedno z największych dzieł mugolskiej literatury - zupełnie nie przejmował się, ze przybyli tutaj w poszukiwaniu śladów po Blackwoodach, a teraz w środku ruin gdzieś w leśnych ostępach Walii stał i paplał o Władcy Pierścieni. Ale czy nie było to idealne miejsce do tego? - No i właśnie w jego książkach, jedną z głównych ról, odgrywa ta niewysoka rasa, mierzą zazwyczaj jakieś... Czekaj ile to było... A tak, od jakichś dwóch do czterech stóp, wiec jak widzisz niezwykle niewysoka to rasa, wzięlibyśmy ich za karłów raczej. Hobbici jednak to lud skromny i bardzo stary, ukochali oni sobie pokój i ciszę a przy tym uprawianie ziemii. Dlatego osiedlali się w żyznych rolniczych krainach. Ale jednocześnie unikają dużych ludzi, notabene nas tak nazywają, mówię się, ze jeśli hobbit nie chce zostać zauważony to nie uda się człowiekowi go dojrzeć. Bardzo ukochali sobie oni również jedzenie, wiesz, ze liczba posiłków u hobbitów to nie mniej niż sześć? Dlatego w swoich norach budowali. Bo początkowo właśnie w podziemnych norach mieszkali, takich drążonych w ziemi. A potem bogaci hobbici doprowadzili to do mistrzostwa i ich rozległe nory potrafią pomieścić wielopokoleniowe rodziny... - w tym momencie nabierając oddechu, bo całą poprzednią wypowiedź wypluł z siebie w tempie, którego nie powstydziłaby się Brenna i zdał sobie sprawę, że opowiada niekoniecznie o czymś co Guinevere lub Cathal chcieliby usłyszeć, dlatego nieco zmieszany popatrzył na nich oboje nie bardzo wiedząc co teraz, tak się rozgadał. Wsadził ręce w kieszeń i udając, że nic się nie stało kopnął delikatnie samotny kamyk, który potoczył się o dwie stopy od niego. - No, ale jak chcesz to mogę opowiedzieć więcej innym razem - dodał tak jakby przed chwilą nie zaczynał bez zapytania opowiadać niczym o wydarzeniach z jakiejś mugolskiej książki, jakby co najmniej mówił o tym w jakich gaciach w jaki dzień tygodnia chodził Merlin i były na to potwierdzenia historyczne. Ale nie zdążył odpowiedzieć czym był Isengard, choć widać było po nim, że z trudem zapanował nad sobą, aby nie paplać dalej na temat tego świata, stworzonego przez mugolskiego pisarza.
Ożywił się jednak na słowa kobiety o tym, że coś znalazła. Odwzajemnił uśmiech i podszedł sprawdzając co też udało im się znaleźć.
- Myślę, że to bez znaczenia i to co Guinevere znalazła da nam więcej niż przesłuchiwanie całej wioski po kolei z wszystkiego co wiedzą - skoro Shafiq pytał ich o zdanie to warto było wyrazić swoje. Mogli teraz pominąć rozmowy, zawsze mogli tu wrócić, nawet innego dnia, jeśli nie znajdą żadnych odpowiedzi.