08.02.2025, 03:32 ✶
Thomas nie był do końca pewien jak się czuć z tym polowaniem na demona. Zdecydowanie nie było to coś co chciałby powtarzać bez odpowiedniego przygotowania - choć z drugiej jakoś w ogóle nie chciałby tego powtarzać gdyby nie musiał koniecznie. Zdecydowanie lepiej będzie to zostawić w spokoju i nie ruszać.
PRzełknął ślinę, oczekując nieco jak na ścięcie reakcji siostry, nawet nie próbował ukrywać jak ważna ona jest dla niego i to co powie. Czy chciał w ten sposób na nią wywrzeć jakąś presję, a gdzie tam. Po prostu nie potrafił od niej oderwać wzroku, nie w tak ważnej chwili. Dobrze wiedział dlaczego to czuł, przemyślał to już na tyle sposobów, że nie miał cienia wątpliwości.
- Chciałem przelać to. Cały ból i cierpienie jakie czułem w demona. Cieszyć się jego bólem i cierpieniem. To... - wszystko mówił cicho i powoli opuszczając głowę. - To dawało ulgę, że ktoś cierpi zamiast mnie. Że mogę mu odpłacić za to co zrobił - czy to były szlachetne pobudki? Nie, to była zemsta, to nim kierowało w tamtym momencie, ale czy używanie czarnej magii w odwecie podczas ataku nie był właśnie tym samym? Odpowiadanie ogniem na ogień, dlaczego tak się dziwił, że się sparzył. Podniósł rękę do oczu i przetarł j intensywnie, piekły, ale były suche jak egipskie piaski.
Nie chciał straszyć siostry bardziej niż to konieczne, ale czy, gdyby teraz nie przyszło mu walczyć z jakimiś śmierciożercami czy naśladowcami to by się opanował? Wątpił w to, zapewne użyłby tego rodzaju magii ponownie - w imię większego dobra przecież, aby ich powstrzymać.
Oh jakiż tragiczny Thomasek. Mogę poświęcić swoją duszę i życie... Ale tak długo jak mnie akceptujecie, inaczej się załamię
Zaskomlał głos w jego głowie i Figg dobrze wiedział, że to prawda, nie mógł temu zaprzeczyć, że bez akceptacji bliskich był... W sumie to nawet nie bardzo wiedział kim, bo to nie było oddzielne, to go identyfikowało w pewien sposób.
- Morpheus jest w Egipcie obecnie, miałem iść do niego, ale muszę z tym poczekać. Wolałbym, żeby to był ktoś zaufany, do kogo przyjdę z tym "problemem", nie znam lepszego wyboru - kto jak kto, ale niewymowny z Departamentu Tajemnic musiał być odpowiednim człowiekiem do tego. To, że był profetą tylko dodatkowo działało na korzyść ich obu.
PRzełknął ślinę, oczekując nieco jak na ścięcie reakcji siostry, nawet nie próbował ukrywać jak ważna ona jest dla niego i to co powie. Czy chciał w ten sposób na nią wywrzeć jakąś presję, a gdzie tam. Po prostu nie potrafił od niej oderwać wzroku, nie w tak ważnej chwili. Dobrze wiedział dlaczego to czuł, przemyślał to już na tyle sposobów, że nie miał cienia wątpliwości.
- Chciałem przelać to. Cały ból i cierpienie jakie czułem w demona. Cieszyć się jego bólem i cierpieniem. To... - wszystko mówił cicho i powoli opuszczając głowę. - To dawało ulgę, że ktoś cierpi zamiast mnie. Że mogę mu odpłacić za to co zrobił - czy to były szlachetne pobudki? Nie, to była zemsta, to nim kierowało w tamtym momencie, ale czy używanie czarnej magii w odwecie podczas ataku nie był właśnie tym samym? Odpowiadanie ogniem na ogień, dlaczego tak się dziwił, że się sparzył. Podniósł rękę do oczu i przetarł j intensywnie, piekły, ale były suche jak egipskie piaski.
Nie chciał straszyć siostry bardziej niż to konieczne, ale czy, gdyby teraz nie przyszło mu walczyć z jakimiś śmierciożercami czy naśladowcami to by się opanował? Wątpił w to, zapewne użyłby tego rodzaju magii ponownie - w imię większego dobra przecież, aby ich powstrzymać.
Oh jakiż tragiczny Thomasek. Mogę poświęcić swoją duszę i życie... Ale tak długo jak mnie akceptujecie, inaczej się załamię
Zaskomlał głos w jego głowie i Figg dobrze wiedział, że to prawda, nie mógł temu zaprzeczyć, że bez akceptacji bliskich był... W sumie to nawet nie bardzo wiedział kim, bo to nie było oddzielne, to go identyfikowało w pewien sposób.
- Morpheus jest w Egipcie obecnie, miałem iść do niego, ale muszę z tym poczekać. Wolałbym, żeby to był ktoś zaufany, do kogo przyjdę z tym "problemem", nie znam lepszego wyboru - kto jak kto, ale niewymowny z Departamentu Tajemnic musiał być odpowiednim człowiekiem do tego. To, że był profetą tylko dodatkowo działało na korzyść ich obu.