11.02.2025, 19:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.02.2025, 19:27 przez Alexander Mulciber.)
Ranek, 7 IX 1972 r.
W zabezpieczonej zaklęciem ochronnym kopercie tkwił list od Charlesa, nadany 4 IX 1972 r., który dotarł do Departamentu Tajemnic pod nieobecność Alexandra, tuż po jego wyjeździe do Rumunii. Oryginalny list przeleżał na biurku niewymownego kilka dni, przykryty stosem korespondencji, aż do jego powrotu z delegacji 7 IX 1972 r.
Kiedy Lorien otworzyła kopertę, popłynął z niej śmiech Alexandra. Śmiech dźwięczny, niepowstrzymany, a przede wszystkim szczery, jak gdyby Mulciber śmiał się pełną piersią, nie czując przygniatającego go ciężaru fatum.
Dawno nie słyszała, żeby tak się śmiał.
Do listu dołączona była również świeczka, podarunek od Charliego.
W zabezpieczonej zaklęciem ochronnym kopercie tkwił list od Charlesa, nadany 4 IX 1972 r., który dotarł do Departamentu Tajemnic pod nieobecność Alexandra, tuż po jego wyjeździe do Rumunii. Oryginalny list przeleżał na biurku niewymownego kilka dni, przykryty stosem korespondencji, aż do jego powrotu z delegacji 7 IX 1972 r.
Kiedy Lorien otworzyła kopertę, popłynął z niej śmiech Alexandra. Śmiech dźwięczny, niepowstrzymany, a przede wszystkim szczery, jak gdyby Mulciber śmiał się pełną piersią, nie czując przygniatającego go ciężaru fatum.
Dawno nie słyszała, żeby tak się śmiał.
Do listu dołączona była również świeczka, podarunek od Charliego.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat