Cóż... przyganiał kocioł garnkowi. Może gdyby Stanley nie śmiałby się w głębi duszy z Brenny, to mógłby dalej stać na nogach. Tak niestety nie było i mogli we dwójkę podziwiać cukiernię spod ściany.
Nie zmieniało to jednak faktu, że trochę pogruchotało w plecach, a na twarzy Borgina zagościł mały grymas.
Niestety nie miał pojęcia, że Longbottom uznawała go za człowieka. Wspaniały zaszczyt! Nie zamierzał pozostawać dłużnym, więc już traktował ją jako "szaloną nadgodziniarę, która podnosiła mu ciśnienie". Pomyśleć, że to była tylko jedna z superlatyw, którą mógłby wystosować w kierunku jej osoby. Jakby tak miał z 15 minut, fajkę, kubek kawy i święty spokój w Ministerstwie od swojej najwspanialszej koleżanki, mógłby wymyślić kilka kolejnych określeń na jej jakże wspaniały majestat, a raczej jego brak w oczach Borgina.
Najśmieszniejsze jednak było, że Stanley również powoli zaczynał nabierać podejrzeń do wszelkiej maści cukierników, piekarzy i wszystkich innych osób, które trudziły się tym fachem. Nie można było z nimi zadzierać.
- A co to? - zapytał zdziwiony - Co Ty robisz?! - zapiszczał, kierując swoje słowa w kierunku Brenny - Puszczaj mnie to na ten tychmiast! Już, już! - zachęcał ją - ALBO TEGO POŻAŁUJESZ! - zarechotał w złowieszczym śmiechu. Jako, że Brunon był człowiekiem niespokojnym, niczego nie można było się po nim spodziewać. Był prawdziwie nieprzewidywalny i chyba nie rzucał słów na wiatr, a już na pewno nie w sytuacji, kiedy ktoś próbował rządzić się w jego cukierni.
Dwie próby Brunona na pozbycie się związanych dłoni. Rozproszenie.
Akcja nieudana
Sukces!
Borgin za to nie próżnował w działaniu. Podniósł się i nie czekając na specjalne zaproszenie, postanowił rozpędzić się, aby w chwilę później wyskoczyć do Brunona niczym jakiś szczupak w potoku, co by go staranować. Nie było to może najbardziej rozsądne zagranie ze wszystkich możliwości, ale musieli spróbować coś zrobić. Nie mogli tak tkwić i pozwolić na to, aby ten szalony cukiernik miotał nimi o ściany jak jakimiś papierkami. W końcu byli stróżami prawa!
Dwie próby Stanleya na skoczenie w kierunku Brunona, aby go powalić. Aktywność fizyczna.
Akcja nieudana
Sukces!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972