Zmełł w ustach przekleństwo. I po co się wypowiadał? Teraz pewnie ją tylko bardziej nakręcił, a nawet nie wiedział, czy zaproponowana interpretacja miała cokolwiek wspólnego z prawdą. To tak jakby pytać zakopanego na co dzień w zakurzonych księgach naukowca o to, kto jego zdaniem wygra najbliższe rozgrywki quidditcha. Erikowi po prostu brakowało wiedzy z zakresu wróżbiarstwa, aby móc podsunąć Norze jakkolwiek przydatne informacje, które nie byłyby zwykłymi domysłami lub próbami wysnucia logicznych wniosków z dotychczasowych zdarzeń.
— Może ta wizja zrobi się łatwiejsza do zrozumienia, gdy zaczniesz faktycznie działać w kierunku odsłonięcia tego sekretu przed Alastorem — podsunął nieśmiało, jednak potem dosyć szybko zamilkł.
Wprawdzie mógł zaproponować pójścia do jakiegoś specjalisty od tego typu wizji, co by wspomógł kobietę swoją wiedzą tajemną, ale miał wrażenie, że szukanie wróżbiarza w tych okolicznościach nie było rozwiązaniem, które przypadłoby do gustu Figg. Kto wie, jeszcze jakiś reporter, który dalej był spragniony ploteczek z balu, zacząłby ją śledzić i podsłuchał coś, czego nie powinien? Longbottom skrzywił się na samą myśl.
— Nie chcę Cię dodatkowo dołować, ale chyba wiesz, w jakim świecie żyjemy. — spytał cicho. Jeszcze trzy, cztery lata może byłby bardziej skłonny przyjąć wymówkę pod tytułem: nie zakłócajmy innym spokoju, ale teraz? Praktycznie każdego dnia, gdy podnosili się z łóżka i zerkali na pierwsze strony gazet, ryzykowali tym, że zastaną tam informację, że doszło do zaognienia konfliktu ze zwolennikami Czarnego Pana. Może rozmowa z Moodym nie będzie w pierwszej chwili zbyt przyjemna, ale facet zyska cudowną córkę. Pośród tego całego szamba, to musiało się liczyć.... Prawda? — Trudno przewidzieć, co przyniesie jutro, ale mam nadzieję, że uda Ci się to naprostować.
To nie tak, że za każdym razem, gdy widział Mabel, zastanawiał się, czy Nora pod koniec szkoły nie zaczęła gustować w bad boyach, którzy faktycznie dopuszczali się nielegalnych przedsięwzięć. Po prostu pewne pojawiały się w jego głowie i równie szybko znikały.
— Masz zbyt dobre serce, aby wpaść w złe towarzystwo. Stawiam, że Twoje wypieki mogłyby odmienić serca bardzo wielu niegodziwców — mruknął i zaśmiał się cicho, klepiąc kobietę po plecach. — Ktoś mógł Ci zawrócić w głowie, udając dżentelmena, a dopiero potem odkryć swoją prawdziwą naturę. Byłoby to jakieś wyjaśnienie, czemu trzymałaś tożsamość ojca w tajemnicy.
Pokiwał głową, jakby chciał w ten sposób usprawiedliwić swój poprzedni komentarz. Podbródek Erika obił się parokrotnie o czubek głowy blondynki. Był to dosyć melodramatyczny scenariusz, niczym z powieści obyczajowych lub kolumny z poradami w Czarownicy, ale brzmiał dosyć sensownie. Na całe szczęście prawda okazała się nieco inna. Funkcjonariusz magicznych służb bezpieczeństwa, a przede wszystkim auror nie był takim znowuż złym kandydatem na partnera. Alastorowi nawet zdarzało się wyglądać dosyć całkiem miło dla oka. O ile akurat nie wracał poraniony z jakiejś akcji w terenie i dobrze się ubrał.
— Dobrze — przystał na słowa przyjaciółki względem poinformowania o wszystkim Brenny w późniejszym terenie. Nawet dla niego przyjście tutaj nie było najłatwiejsze, a sądząc po tym, jak podenerwowana była Nora, lepiej było pozwolić jej zaplanować poszczególne rozmowy samodzielnie. Z Salemem, bo zapewne mu się co nieco oberwie, chociażby w formie odebrania dostępu do zapasów tuńczyka, z Brenną, a przede wszystkim z Alastorem.
Obym się co do Ciebie nie mylił, pomyślał z nadzieją. Panna Figg zasługiwała, żeby ułożyć sobie życie, pomimo tego, że różnego rodzaju siły wyższe zdawały się non stop rzucać jej kolejne kłody pod nogi lub wyciągać dawne, niedokończone sprawy z przeszłości, aby popsuć jej dzień. Naprawdę liczył na to, że konfrontacja z Moodym nie okaże się jedną wielką katastrofą. Wydawał się racjonalnym mężczyzną, pomimo jaką dewizy kierował się w życiu, która sugerowała... lekkie przewrażliwienie na punkcie bezpieczeństwa.
— To może w ramach dojścia do siebie wypijemy razem jakąś herbatę? Wiesz, dopóki nie masz na sali tabunu klientów żądnych Twoich słodkości? — Odsunął się lekko od Nory i uśmiechnął się do niej lekko. Przecież nie zostawi jej tak teraz, skoro już zdradziła mu tak ważną informację. Musiał się upewnić, że się trochę uspokoi.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞