Figgówna jeszcze nie zdążyła dostrzec fioletowego stworka, na pewno by się nim zainteresowała, gdyby tylko nie była zapatrzona w swojego przyjaciela. Nie ma to jak priorytety, ale to przede wszystkim Roisa wypatrywała w tłumie. Oczywiście dostrzeżenie go nie należało do szczególnie trudnych czynności.
Łatwo było jej się z nim przywitać, bo oczywiście się nachylił, inaczej pewnie musiałaby skakać, aby do niego dosięgnąć. Bycie niskim nie ułatwiało egzystencji na tym świecie, dobrze, że inni nieco jej ją ułatwiali.
Wydawała się być w wyśmienitym humorze, chociaż właściwie, czy Norka kiedykolwiek była w innym? To było dla niej typowe, uśmiech na ustach i wesołe iskierki w oczach, szczególnie, gdy spotykała się z tymi, na których faktycznie jej zależało, a Ambroise od dawna należał przecież do grona tych osób.
- To niedobrze... - Mruknęła rozczarowana, nie dało się tego nie zauważyć po tonie jej głosu. Zdecydowanie wolałaby się podzielić tą informacją osobiście, najwyraźniej jednak nie w każdym przypadku będzie jej to dane. Poczuła muśnięcie na policzku, usta drgnęły jej przy tym w uśmiechu. Chyba była zadowolona z tego, co się działo. Musiała się jakoś wytłumaczyć z tego, że nie podzieliła się z Ambroisem tym wszystkim, miała nadzieję zresztą, że jakoś jej to wybaczy. Zdecydowanie nie chciała robić tego poprzez listy, nie wydawało jej się to być odpowiednią metodą, a ostatnio nie widywali się zbyt często, więc też nie miała możliwości, aby mu to przekazać wprost.
- Dziękuję, chciałam Ci powiedzieć osobiście, ale widać ktoś mnie uprzedził. - Nie była z tego powodu do końca zadowolona. Nie dało się tego nie zauważyć. Ceniła sobie przyjaźń Roisa i zdecydowanie wolałaby móc sama podzielić się z nim tym, co działo się w jej życiu. Z plotkami krążącymi po ludziach jednak nie zawsze da się wygrać.
Odsunęła się w końcu o krok i ponownie uśmiechnęła do przyjaciela. - Mam nadzieję, że mi to wybaczysz, wiesz, że zrobiłabym to w inny sposób. - Tak, poczucie winy jej nie opuszczało, gdyby tylko miała jakikolwiek wpływ na to co się o niej mówiło, to przekazałby mu te wieści zupełnie inaczej.
Zauważyła, że Ambroise zaczął sięgać do kieszeni płaszcza, zignorował jej sugestię związaną z jedzeniem pączków, które przecież miały być ciepłe jeszcze tylko przez chwilę, to było ogromną ignorancją, nigdy nie smakowały lepiej, niż wtedy kiedy przed chwilą wyciągnęła je z gara. Najwyraźniej on miał w tej chwili inne priorytety.
Mrugnęła dwa razy widząc, że trzyma w dłoni niewielkie pudełko. - To zupełnie niepotrzebne, bez potrzeby się fatygowałeś... - Mimo wszystko sięgnęła po pakunek. Nie ma się co oszukiwać, Norka lubiła dostawać prezenty, niemalże tak samo jak je wręczać.
Nie mogła się powstrzymać przed tym, aby zajrzeć do środka. Oczy jej się zaświeciły, gdy zobaczyła biżuterię. - Ambroise, to lekka przesada... - Szeroki uśmiech pojawił się po raz kolejny na jej ustach. - To jest prześliczne, do tego ametyst, wiesz, jakie kolory lubię najbardziej. - Nie, żeby było to jakieś trudne do odgadnięcia, jednak chyba nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawę.
- Dziękuję chociaż to było zupełnie niepotrzebne. - Na pewno zrobiło jej się miło z powodu tego podarunku, nie zwlekając zbyt długo wrzuciła go więc do swojej torebki. Teraz będzie musiała się przejmować tym, aby tego nie zgubić.
- To było dość spontaniczne, wiesz, sama się tego nie spodziewałam. - Mówiąc to miała na myśli swoje zaręczyny, które faktycznie wydarzyły się zupełnie znienacka. Nadal nie do końca była świadoma tego, że do tego doszło.