13.02.2025, 09:59 ✶
– Ty też powiedziałeś o Kambodży – wytknęła Brenna, tanecznym krokiem schodząc na schodek niżej, a potem wykonując obrót, by uniknąć jednego z widzów, który tańczył właśnie przy schodach bardzo energicznego kankana, mając przy tym bardzo przerażony wyraz twarz. – I to ty chciałeś mówić nazwy jakichś krajów i… ojej… chyba jednak p o w i n n i ś m y tańczyć do tej sceny trochę szybciej – jęknęła, bo kątem oka dostrzegła, że ktoś próbował rozproszyć zaklęcie, ale albo nie umiał tego robić, albo czarowanie podczas tańca przekraczało jego możliwości, bo zamiast tego zasypał siebie i najbliżej stojące osoby srebrzystym brokatem. Gdzieś z innej strony namiotu dobiegały krzyki, chociaż znaleźli się za daleko, aby mogli stwierdzić, czy ktoś tam kogoś właśnie stratował w tańcu, czy może po prostu widownia domagała się zakończenia tego całego przedstawienia. Kwestią czasu pozostawało aż wybuchnie absolutna panika.
Zamiast paniki wybuchła jednak głowa jednego z posągów. Też na moment mocniej zacisnęła palce na dłoni Basiliusa, słysząc wybuch, a potem zaklęła, kiedy zobaczyła wybuchające rzeźby. To znaczy, dobrze, że wybuchło coś na scenie i nikomu nic się nie stało, ale bardzo źle, że w ogóle działy się takie rzeczy.
– Jeśli te rzeźby miały tańczyć zamiast nas, jakie są szanse, że też wybuchniemy w wielkim finale? – spytała z pewnym zaniepokojeniem. Może była Longbottomem, i miała genetycznie wbudowane wyłączanie się instynktu samozachowawczego w sytuacjach, w których ten bywał bardzo przydatny, ale mimo wszystko wybuchnięcia własnej głowy się jej nie podobała. – Psor od zaklęć zawsze ostrzegał, że jak źle wypowiemy zaklęcie, może nas przygnieść bawół, więc wybuchające głowy chyba też są możliwe.
Minęli jeden z pierwszych rzędów, gdzie właśnie jakaś para tańczyła ogniste tango, kłócąc się przy tym okropnie, a spanikowana matka usiłowała wciąż pląsając chwycić małe dziecko na ręce.
Kolejny krok, a potem magia pociągnęła ją do następnego obrotu i fakt, że przez moment jedną z rąk miała wolną, wykorzystała do szybkiego złapania różdżki. Nie miała tylko zielonego pojęcia, co chce z nią zrobić, bo przecież nie znała się na łamaniu klątw, a to wyglądało jej na klątwę.
Zeszli na scenę.
– Rozpraszaj. Jak się nie uda, to na nie wpadamy – zdecydowała Brenna, próbując lawirować w tańcu tak, by znaleźli się bliżej instrumentów.
Zamiast paniki wybuchła jednak głowa jednego z posągów. Też na moment mocniej zacisnęła palce na dłoni Basiliusa, słysząc wybuch, a potem zaklęła, kiedy zobaczyła wybuchające rzeźby. To znaczy, dobrze, że wybuchło coś na scenie i nikomu nic się nie stało, ale bardzo źle, że w ogóle działy się takie rzeczy.
– Jeśli te rzeźby miały tańczyć zamiast nas, jakie są szanse, że też wybuchniemy w wielkim finale? – spytała z pewnym zaniepokojeniem. Może była Longbottomem, i miała genetycznie wbudowane wyłączanie się instynktu samozachowawczego w sytuacjach, w których ten bywał bardzo przydatny, ale mimo wszystko wybuchnięcia własnej głowy się jej nie podobała. – Psor od zaklęć zawsze ostrzegał, że jak źle wypowiemy zaklęcie, może nas przygnieść bawół, więc wybuchające głowy chyba też są możliwe.
Minęli jeden z pierwszych rzędów, gdzie właśnie jakaś para tańczyła ogniste tango, kłócąc się przy tym okropnie, a spanikowana matka usiłowała wciąż pląsając chwycić małe dziecko na ręce.
Kolejny krok, a potem magia pociągnęła ją do następnego obrotu i fakt, że przez moment jedną z rąk miała wolną, wykorzystała do szybkiego złapania różdżki. Nie miała tylko zielonego pojęcia, co chce z nią zrobić, bo przecież nie znała się na łamaniu klątw, a to wyglądało jej na klątwę.
Zeszli na scenę.
– Rozpraszaj. Jak się nie uda, to na nie wpadamy – zdecydowała Brenna, próbując lawirować w tańcu tak, by znaleźli się bliżej instrumentów.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.