Milczenie wydawało się być łatwiejszym rozwiązaniem, bo o czym mieliby rozmawiać? Bała się, że zupełnie przypadkiem doszliby do tych niewygodnych tematów, które zaczęły się nawarstwiać, a ich zdecydowanie wolała aktualnie nie poruszać. Prościej więc było nie mówić nic. Przynajmniej jej zdaniem. Zresztą, czy słowa na pewno były im potrzebne? W momencie, w którym gesty świadczyły same przez siebie. Siedzili tu razem, znowu do siebie przytuleni, pragnęli swojej bliskości, to było wystarczające, aby potwierdzić to, że nadal tego pragneli, choć ustalili, że nie mogli po to sięgać. Mieszali sobie w głowach, tego nie dało się ignorować, to ciągle się działo. Ta zabawa w dom tego nie ułatwiała. Mieli stąd zniknąć, niedługo, odejść, przestać trwać przy sobie, a przyprowadzili tu ze sobą zwierzęta, to nie wyglądało na to, co między sobą ustalili, chociaż żadne z nich nie powiedziało tego w głos.
Noce wydawały się być jeszcze trudniejsze od dni, nie było w nich światła, które wszystko odkrywało, rzeczywistość jeszcze bardziej mieszała się wtedy z iluzją przepełniona kolejnymi demonami. Trudno było znaleźć tutaj jakikolwiek grunt, który mógłby ich utrzymać.
Otworzyła oczy, kiedy Roise się odezwał, przerwał tę ciszę, która wcale jej nie przeszkadzała. Jasne, mogli siedzieć w milczeniu, ale rozmawianie o tych pierdołach chyba nie powinno przynieść niczego złego.
- Nie zauważyłam tego wcześniej. - Nie, żeby się jakoś specjalnie przyglądała temu, co wymagało naprawy. Jasne, to był przecież powód dla którego oficjalnie tutaj zostali, mieli zająć się domem, doprowadzić go do porządku. Nie do końca chyba wszystko szło po ich myśli.
- Tak, pewnie tak jest, dawno tu nikogo nie było. - Mruknęła jeszcze. Nie, żeby to było jakieś usprawiedliwienie, ale porzucili to miejsce, tak samo jak porzucili siebie samych. Zniknęli stąd tamtego wiosennego dnia i pozwolili, aby zaczęło zamieniać się w ruinę. Nie chciała tutaj wracać, nie sama. Nie potrafiła się odnaleźć w Piaskownicy bez niego. To nigdy się nie zmieni. Zbyt wiele wspomnień uderzało w nią kiedy się tutaj znajdowała. Przebywanie tutaj było właściwe tylko z Ambroisem u jej boku. Tak naprawdę nie zastanawiała się jeszcze, co powinna zrobić z domem. Szkoda jej było go sprzedać, bo jednak spędzili tu wiele lat, a z drugiej strony nie widziała sensu, aby go trzymać, bo przecież już zaczął zamieniać się w cmentarzysko, z czasem będzie tylko gorzej. Tym jednak nie zamierzała się teraz martwić, to nie był na to odpowiedni moment, bo aktualnie przecież znowu, na chwilę stał się ich bezpieczną przystanią.
Niby rozmawiali o tym, że zostaną tutaj do momentu, w którym doprowadzą to miejsce do porządku, ale jakoś się z tym nie spieszyli, zresztą co właściwie to oznaczało? Piaskownica wymagała włożenia w nią sporo pracy, czy faktycznie mieli tyle czasu, aby go na to poświęcić? Czy kiedy spędzą go ze sobą to nic się nie zmieni? Faktycznie będą gotowi porzucić ponownie to miejsce i wrócić do rzeczywistości? Nie wydawało jej się, że to będzie takie proste, nie kiedy znowu zaczną przebywać ze sobą na co dzień. Wcale nie będzie im łatwo wrócić do tej rzeczywistości bez siebie.
- Wydaje mi się, że możesz mieć rację, sam wiesz, jak to jest tutaj, raczej ciężko dostać cokolwiek od ręki. - Miasteczko nie należało do największych, nie spodziewała się tego, że będą mieli dostępne wszystkie materiały, których będą potrzebowali.
- Umiesz to naprawić? - Zapytała jeszcze, bo w sumie nie miała pojęcia, czy to należało do prostych czynności, wręcz przeciwnie naprawa dachu wydawała się jej brzmieć raczej skomplikowanie. Wiadomo, magia mogła to nieco ułatwić, ale czy to naprawdę im wystarczy?
- Jeśli masz chęć to zrobić, to jasne, pokryję wszystkie koszty. - W końcu aktualnie to miejsce należało do niej, to ona powinna pokrywać wszelkie rachunki związane z remontem, nie, żeby to miało specjalnie zaboleć jej kieszeń, bo Yaxleyówna była przecież bogata, chociaż może nie było tego po niej widać.
- Rano się tym zajmiemy, myślę, że faktycznie warto będzie to sprawdzić. - Co do tego się chyba zgadzali, wypadałoby faktycznie chociaż odrobinę skupić się na tym miejscu, szczególnie, że jeszcze tutaj przebywali, kto wie, czy kiedyś im się jeszcze do czegoś nie przyda. Tylko, czy właściwie miało być dla nich jakieś kiedyś? Znowu zmrużyła oczy, powoli zaczynały ją męczyć te wszystkie rozważania, mieszanie w głowie, dlaczego to nie mogło być prostsze.
- Czy zauważyłeś coś jeszcze, co wymaga pilnej naprawy? Zdecydowanie znasz się na tym lepiej ode mnie. - Ona w sumie jakoś specjalnie się na tym nie skupiła, zajmowały ją inne rzeczy podczas tego czasu, który tu spędzali.