29.01.2023, 22:41 ✶
Łowiła z uwagą każde słowo, jakie wypowiadał Shafiq. Zabezpieczenia nienaruszone, kłódka zamknięta, wskazywało to raczej na kogoś, kto doskonale znał działające tu przeszkody, mające za zadanie uniemożliwić osobom niepowołanym położenie rąk na artefaktach. I ktoś najwyraźniej musiał mieć dostęp do gabinetu. Chyba że jakimś cudem jednak potrafił wszystko ominąć, przeniknąć niczym duch…
… tyle że ducha raczej nie podejrzewała o złodziejstwo. Z bardzo prostej przyczyny: jak mógłby utrzymać mocno materialny przedmiot i jednocześnie przenieść go przez fizyczne bariery.
- Czy nie odnieśliście wrażenia, że w gabinecie jest coś nie tak? Nie mówię nawet o dziś, ogólnie w ostatnim czasie? Klucze, rozumiem, leżały tam, gdzie je zostawiliście? – zadała kolejne pytanie – Rozumiem, że te wejścia również sprawdzaliście i są one nienaruszone – bardziej stwierdziła niż spytała, wierząc, iż przy takiej ilości zabezpieczeń rodzina ta raczej doskonale wiedziała, czego szukać, co sprawdzić. Co nie szkodziło w dopytaniu, bo a nuż ktoś jednak nie pomyślał…? W całej panice wokół zniknięcia artefaktu łatwo było zapomnieć o pewnych detalach – W każdym razie, będę chciała je obejrzeć – zaznaczyła – I klucze też, jeśli pan pozwoli. Czy ktoś poza panem dziś ich dotykał? – wprawdzie miała myśl, iż ktoś po prostu klucze dorobił, ale równie dobrze złodziej mógł wykazać się nadzwyczajną uprzejmością i odłożyć je na miejsce. Choćby po to, żeby opóźnić moment odkrycia kradzieży.
Rzecz jasna, prowadziło to do jednego: przede wszystkim obwąchania, czy przypadkiem nie przylepiła się do nich jakaś woń. Dopiero potem chciała je obejrzeć, tknięta kolejną myślą – może stanowiły podróbkę? Może coś w nich na to wskazywało…?
- Będę też potrzebowała spotkać się z osobami, które tu ostatnio wchodziły – nie prosiła o przynależące do nich przedmioty, nie chcąc ryzykować, że dostanie takie, które okażą się bezwartościowe pod kątem zapachu. A też dziwnie było prosić o niewyprane koszule czy spodnie...
Prawdziwe wąchanie dopiero miało się zacząć – dopiero po tym, gdy – jeśli – mężczyzna raczył je zostawić same, zgodnie z życzeniem Brenny. Zaczęła od okien, następnie skupiając się na wejściach do pomieszczenia. Każdą wyłapaną woń starała się dokładnie zapamiętać, żeby móc zestawić ją z wszystkimi potencjalnymi delikwentami, o ile Shafiq zgodzi się spełnić prośbę Bones.
… tyle że ducha raczej nie podejrzewała o złodziejstwo. Z bardzo prostej przyczyny: jak mógłby utrzymać mocno materialny przedmiot i jednocześnie przenieść go przez fizyczne bariery.
- Czy nie odnieśliście wrażenia, że w gabinecie jest coś nie tak? Nie mówię nawet o dziś, ogólnie w ostatnim czasie? Klucze, rozumiem, leżały tam, gdzie je zostawiliście? – zadała kolejne pytanie – Rozumiem, że te wejścia również sprawdzaliście i są one nienaruszone – bardziej stwierdziła niż spytała, wierząc, iż przy takiej ilości zabezpieczeń rodzina ta raczej doskonale wiedziała, czego szukać, co sprawdzić. Co nie szkodziło w dopytaniu, bo a nuż ktoś jednak nie pomyślał…? W całej panice wokół zniknięcia artefaktu łatwo było zapomnieć o pewnych detalach – W każdym razie, będę chciała je obejrzeć – zaznaczyła – I klucze też, jeśli pan pozwoli. Czy ktoś poza panem dziś ich dotykał? – wprawdzie miała myśl, iż ktoś po prostu klucze dorobił, ale równie dobrze złodziej mógł wykazać się nadzwyczajną uprzejmością i odłożyć je na miejsce. Choćby po to, żeby opóźnić moment odkrycia kradzieży.
Rzecz jasna, prowadziło to do jednego: przede wszystkim obwąchania, czy przypadkiem nie przylepiła się do nich jakaś woń. Dopiero potem chciała je obejrzeć, tknięta kolejną myślą – może stanowiły podróbkę? Może coś w nich na to wskazywało…?
- Będę też potrzebowała spotkać się z osobami, które tu ostatnio wchodziły – nie prosiła o przynależące do nich przedmioty, nie chcąc ryzykować, że dostanie takie, które okażą się bezwartościowe pod kątem zapachu. A też dziwnie było prosić o niewyprane koszule czy spodnie...
Prawdziwe wąchanie dopiero miało się zacząć – dopiero po tym, gdy – jeśli – mężczyzna raczył je zostawić same, zgodnie z życzeniem Brenny. Zaczęła od okien, następnie skupiając się na wejściach do pomieszczenia. Każdą wyłapaną woń starała się dokładnie zapamiętać, żeby móc zestawić ją z wszystkimi potencjalnymi delikwentami, o ile Shafiq zgodzi się spełnić prośbę Bones.
345/997