13.02.2025, 16:54 ✶
– Nie, nigdy. A jakie to ma mieć konsekwencje?
Tańczyli więc szybciej.
Brennie nawet zdało się w pewnym momencie, że robią to trochę zbyt szybko – zdecydowanie w żywszym rytmie niż ten, jaki zamierzała narzucić, jakby gdy znaleźli się bliżej sceny magia mocniej schwyciła ich w swoje sidła, a może tylko zaklęte instrumenty nie chciały, aby ktoś tutaj pokrzyżował ich plany. Wykonali kombinację kroków skrzyżnych w całkiem przyzwoitym krzyżu, zbliżając się do instrumentów, aż Brenna zaczęła mieć pewne obawy, że Basilius, który ledwo co krwawił w łazience, zaraz tutaj zemdleje. Złote konfetti posypało się wokół nich, osiadło w ciemnym włosach i ktoś mógłby nawet uznać, że cóż to za romantyczna scena, żywcem wyjęta z komedii romantycznej, gdyby nie to, że groziło im, że ich głowy zaraz wybuchną, a na widowni panowało coraz większe zamieszanie. Błyskały jakieś zaklęcia, dziecko zanosiło się płaczem, na schodach wpadły na siebie dwa tańczące duety, które usiłowały wytańczyć sobie drogę w przeciwną stronę niż podążali Brenna i Basilius, czyli ku wyjściu, i cztery osoby upadły na stopnie… tyle że nawet gdy leżeli, ich stopy i dłonie próbowały poruszać się do rytmu.
Basilius puścił jej dłoń, a ona opętana przez tę cholerną magię – odsunęła się w kolejnej figurze, tak że dzieliła ich większa odległość, a potem znów pociągnęła go lekko ku sobie, wracając do pozycji wyjściowej. Tyle że Basilius zdążył rzucić zaklęcie, i wprawna ręka klątwołamacza osiągnęła to, czego nie zdołał mężczyzna, który w pobliżu sceny wrzeszczał coś, rzucając wokół czarami (i zasypując ich z jakichś powodów kolorowym proszkiem): część instrumentów umilkła, reszta zaczęła wygrywać melodię w nierównym tempie. Osoby z ostatnich rzędów najwyraźniej uwolniły się spod wpływu zaklęcia, bo przy wejściu zapanowała przepychanka, kiedy widzowie próbowali wybiec na zewnątrz.
Brenna odruchowo wykonała jeszcze kolejną taneczną figurę. Trójka Hiszpanów usiłowała teraz wyzwolić się z kółeczka, dali radę puścić swoje ręce, i odsuwali się od siebie, wciąż tanecznym, ale trochę niezgrabnym ruchem.
A Brenna, która już trochę traciła cierpliwość i naprawdę bała się, że ktoś zaraz kogoś stratuje albo biedny Basilius zemdleje, wypaliła zaklęcie w ostatni grający instrument, próbując go po prostu wysadzić w powietrze.
Tańczyli więc szybciej.
Brennie nawet zdało się w pewnym momencie, że robią to trochę zbyt szybko – zdecydowanie w żywszym rytmie niż ten, jaki zamierzała narzucić, jakby gdy znaleźli się bliżej sceny magia mocniej schwyciła ich w swoje sidła, a może tylko zaklęte instrumenty nie chciały, aby ktoś tutaj pokrzyżował ich plany. Wykonali kombinację kroków skrzyżnych w całkiem przyzwoitym krzyżu, zbliżając się do instrumentów, aż Brenna zaczęła mieć pewne obawy, że Basilius, który ledwo co krwawił w łazience, zaraz tutaj zemdleje. Złote konfetti posypało się wokół nich, osiadło w ciemnym włosach i ktoś mógłby nawet uznać, że cóż to za romantyczna scena, żywcem wyjęta z komedii romantycznej, gdyby nie to, że groziło im, że ich głowy zaraz wybuchną, a na widowni panowało coraz większe zamieszanie. Błyskały jakieś zaklęcia, dziecko zanosiło się płaczem, na schodach wpadły na siebie dwa tańczące duety, które usiłowały wytańczyć sobie drogę w przeciwną stronę niż podążali Brenna i Basilius, czyli ku wyjściu, i cztery osoby upadły na stopnie… tyle że nawet gdy leżeli, ich stopy i dłonie próbowały poruszać się do rytmu.
Basilius puścił jej dłoń, a ona opętana przez tę cholerną magię – odsunęła się w kolejnej figurze, tak że dzieliła ich większa odległość, a potem znów pociągnęła go lekko ku sobie, wracając do pozycji wyjściowej. Tyle że Basilius zdążył rzucić zaklęcie, i wprawna ręka klątwołamacza osiągnęła to, czego nie zdołał mężczyzna, który w pobliżu sceny wrzeszczał coś, rzucając wokół czarami (i zasypując ich z jakichś powodów kolorowym proszkiem): część instrumentów umilkła, reszta zaczęła wygrywać melodię w nierównym tempie. Osoby z ostatnich rzędów najwyraźniej uwolniły się spod wpływu zaklęcia, bo przy wejściu zapanowała przepychanka, kiedy widzowie próbowali wybiec na zewnątrz.
Brenna odruchowo wykonała jeszcze kolejną taneczną figurę. Trójka Hiszpanów usiłowała teraz wyzwolić się z kółeczka, dali radę puścić swoje ręce, i odsuwali się od siebie, wciąż tanecznym, ale trochę niezgrabnym ruchem.
A Brenna, która już trochę traciła cierpliwość i naprawdę bała się, że ktoś zaraz kogoś stratuje albo biedny Basilius zemdleje, wypaliła zaklęcie w ostatni grający instrument, próbując go po prostu wysadzić w powietrze.
Rzut PO 1d100 - 84
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 22
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.