14.02.2025, 05:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.02.2025, 05:03 przez Theo Kelly.)
Theo popatrzył szybko po wszystkich obecnych. Wujek Morpheus, Basilius i jego siostra Ritą. Skupiając się tak wokół siebie tworzyli dość osobliwą grupę, ale przecież toteż najmniej znany mu mężczyzna podsunął myśl o tworzeniu zamieszania. CZego można było chcieć więcej, młody Kelly miał sianie zamętu chyba niemal we krwi. Trochę pewności siebie, trochę buty, a trochę fantazji, która mogła go ponieść gdzie inni by zapewne woleli nie zaglądać.
- Zamieszanie? Awantura? Zostawcie to nam - powiedział do dwójki mężczyzn wskazując na Ritę i na siebie. Zaraz też pociągnął ją delikatnie za rękę, nieco dalej od miejsca gdzie stali z Longbottomem i Prewettem. Odchrząknął i jego usta na moment wyciągnęły się w diabelskim uśmiechu. Czy mógł powiedzieć siostrze co planował? Pewnie tak. Czy to zrobił? Otóż nie. Uznał, że zaskoczenie będzie najlepszym sprzymierzeńcem dla nich w tej grze, jaka wpadała mu do głowy. Przecież weszli tutaj jako udawana para, czyż nie? Czas pociągnąć za kolejne sznurki. Nabrał tchu i głośno odezwał się, podnosił głos, tak żeby słychać go był bardzo wyraźnie kilka metrów od nich. - Znowu się mizdrzysz do innych? Ani na chwilę nie mogę cię spuścić z wzroku, zapomniałaś już z kimś przyszłaś? Nie próbuj zaprzeczać widziałem jak kleiłaś się do ramienia tego lowelasa. Dobrze wiedziałem, że ubrałaś się tak nie dla mnie! - wyrzucił z siebie cały czas trzymając jedną ręką siostrę za rękę, a drugą gestykulując żywo. Musiał walczyć ze sobą, żeby nie roześmiać się z absurdu tej sytuacji i tego co też mówił.
- Zamieszanie? Awantura? Zostawcie to nam - powiedział do dwójki mężczyzn wskazując na Ritę i na siebie. Zaraz też pociągnął ją delikatnie za rękę, nieco dalej od miejsca gdzie stali z Longbottomem i Prewettem. Odchrząknął i jego usta na moment wyciągnęły się w diabelskim uśmiechu. Czy mógł powiedzieć siostrze co planował? Pewnie tak. Czy to zrobił? Otóż nie. Uznał, że zaskoczenie będzie najlepszym sprzymierzeńcem dla nich w tej grze, jaka wpadała mu do głowy. Przecież weszli tutaj jako udawana para, czyż nie? Czas pociągnąć za kolejne sznurki. Nabrał tchu i głośno odezwał się, podnosił głos, tak żeby słychać go był bardzo wyraźnie kilka metrów od nich. - Znowu się mizdrzysz do innych? Ani na chwilę nie mogę cię spuścić z wzroku, zapomniałaś już z kimś przyszłaś? Nie próbuj zaprzeczać widziałem jak kleiłaś się do ramienia tego lowelasa. Dobrze wiedziałem, że ubrałaś się tak nie dla mnie! - wyrzucił z siebie cały czas trzymając jedną ręką siostrę za rękę, a drugą gestykulując żywo. Musiał walczyć ze sobą, żeby nie roześmiać się z absurdu tej sytuacji i tego co też mówił.