14.02.2025, 12:44 ✶
- Mam dla kogo, to i motywacja jest lepsza, prawda? - uśmiechnęła się szeroko. Przecież gdy spotykali się wcześniej, rok temu, to Olivia również ograniczyła papierosy. Może nie była wtedy tak mocno zdeterminowana jak teraz, lecz liczył się gest. Gdy jej na kimś zależało, była w stanie podjąć walkę ze swoim uzależnieniem, a - co miał pokazać wrzesień - także z lękami. - Wiem, każdy palacz to wie. No, może nie każdy, faktycznie, ale ostatnio wyszły jakieś nowe badania, reprezentowane przez Departament Tajemnic. Czytałam w Proroku. Ponoć nikotyna wcale nie uspokaja, a wręcz przeciwnie: pobudza. Ciekawe, co? Mówili nam zawsze, że jest odwrotnie.
I tak też Olivia była wychowana: w dokładnie takim samym przekonaniu. Że papierosy, które wypalała, pomagają się jej zrelaksować - a to przecież było kłamstwo. Uspokajał ją ruch, a sama nikotyna dawała złudne wrażenie i uczucie ulgi. Na dodatek fajki śmierdziały jak nie wiadomo co, a te bezwonne sprawiały, że chciało się palić ich więcej, bo również w pomieszczeniu. Okropnie błędne koło, z którego trudno było wyjść.
- O? Kogo takiego? - łypnęła na Laurenta z nieukrywaną ciekawością. Gdy zapytał o metro, zamachała dłonią, jakby chciała go uciszyć. - Metro. Taki pociąg, ale pod ziemią. Fajna sprawa, mugole naprawdę potrafią dowalić do pieca bez magii. Zaraz ci wszystko wytłumaczę, ale najpierw ja oczekuję wyjaśnień, panie Prewett. Metrem zajmiemy się później.
Olivia nigdy nie kpiła. Nie była złośliwą mendą, chyba że ktoś na to naprawdę zasłużył. To, że przekręcił słowo, wydawało się w ogóle nie docierać do jej uszu - była zbyt zaaferowana tym, co miał jej do powiedzenia potem. Nawet zrobiła dwa maleńkie kroczki w stronę blondyna, takie maciupkie, jakby drobiła nóżkami niczym dziecko, nie mogąc doczekać się bajki na dobranoc. Niebieskie oczy rozszerzyły się, a usta lekko rozchyliły. Tylko po to, by twarz Olivii zmieniła się w ciągu zaledwie sekundy. Nie była zła: nie była też już zaskoczona. Na jej buzi wykwitła prawdziwa, nieskrępowana radość. Owszem, pojawiło się na chwilkę zwątpienie, ale przecież... Przecież to nie było nic takiego. Nie podejrzewałaby Laurenta o to, bo nie znała go od tej strony, lecz ta strona Olivii nigdy nie była jej obca.
- Wspaniała wiadomość! Musisz mi opowiedzieć WSZYSTKO! - pisnęła, nie mogąc się powstrzymać: chwyciła Laurenta za dłonie i podskoczyła lekko, jak mała dziewczynka. - Jest mugolem? Dlatego te prezenty? A może wychował się w mugolskiej rodzinie? Jak ma na imię? Długo jesteście razem? Dlaczego mówisz mi to dopiero teraz?
Trajkotała jak karabin maszynowy. Gdy jedno pytanie opuszczało jej usta, te znowu się otwierały by wypuścić z ogromną prędkością kolejne. I kolejne i kolejne.