16.02.2025, 21:27 ✶
Nie spodziewała się zastać go w drzwiach kamienicy, a jednak gdy tak stał, wyglądając przeuroczo, miała żywą ochotę chociażby dotknąć jego policzka. Chociaż wiedziała, że to okropny pomysł. Apetyt rósł w miarę jedzenia, więc bezpieczniej było go nie dotykać nawet jeśli korciło okrutnie. Aby chociaż tak skubnąć go troszkę. Chociaż ugryźć delikatnie, chociażby w koniuszek palca - stop. Przestań. Nie można gryźć uroczysz rzeczy, nawet jeśli to słodki blondyn w drzwiach domostwa. Chociaż nie, tych to szczególnie nie powinno się gryźć, głupia.
Nie zdążyłem - jej lica rozświetlił psotny uśmiech, lecz nim zdążyłaby dodać cokolwiek więcej, jej oczom ukazała się jej własna różdżka.
-Um... - umilkła, z konsternacją obserwując przedmiot, który Malfoy trzymał w dłoni, nie mogąc zrozumieć jak do tego doszło. Może w roztargnieniu, pośpiechu lub zamroczeniu poprzednim dniem przypadkiem zagubiła świadomość, zdrowy rozsądek i resztki instynktu samozachowawczego - który jednak odnalazła bardzo szybko, gdy tylko oczy Baldwina zaczęły przesuwać się z jej osoby na coś innego. Właśnie wtedy odebrała różdżkę, łudząc się że skrzat jej nie podpier... nie wróć, on patrzył wyżej. Zaraz i się ruszył, toteż Scarlett podążyła spojrzeniem za blondynem, odwracając się, tym samym chowając różdżkę.
-Tato to... - nie skończyła, gdyż Baldwin bardzo zgrabnie się przedstawił, jeszcze zgrabniej wyznał przyczynę wizyty, nie zdradzając jednak jej grzechu, którym było zapomnienie różdżki. Łudziła się jedynie, że jeśli Richard to zauważył to ulituje się nad nią i z reprymendą poczeka aż zostaną sami. Po to mieli cztery ściany i sufit by prać brudy w domu, a przynajmniej z takiej zasady wychodziła.
-Brzmi wybornie - stwierdziła, chociaż w głębi duszy nie do końca wierzyła w te jego plany. Średnio ją interesowała wystawa złota, szybciej samego faraona, a jednak brzmiało to bardzo ładnie. Nie, żeby nie lubiła biżuterii, po prostu nie wydawało to się w żaden sposób fascynujące. Chociaż był artystą, kto wie co takim strzeli do głowy.
-Skoro już tu jesteś to może.... zostaniesz na śniadaniu? - Błękitne tęczówki oderwały się od ślicznej buźki Malfoya, kierując pytające spojrzenie na Richarda, szukając tym samym aprobaty jej propozycji. Wiedziała, że to nie będzie komfortowe pewnie dla żadnej ze stron, w końcu trochę obu gwałtownie wrzuciła w coś zupełnie nieplanowanego do czego nie mogli się przygotować. No ale skoro już Malfoy tu był , to nie chciała za bardzo wypuszczać go z rąk. W dodatku zależało jej, aby tych dwóch mężczyzn, którzy stali w zasięgu jej wzroku się poznało. A teraz nadarzyła się ku temu okazja, okazja której nie chciała przegapić i czekać do planowanego spotkania. Nie lubiła czekać, raczej należała do tych impulsywnych.
-Tatooo? - podjęła niewinnym, uroczym tonem, wpatrując się w ojca szczenięcym spojrzeniem błękitnych ślepi. Zarówno ton jej głosu co wyraz jej spojrzenia ten bardzo dobrze znał.
Nie zdążyłem - jej lica rozświetlił psotny uśmiech, lecz nim zdążyłaby dodać cokolwiek więcej, jej oczom ukazała się jej własna różdżka.
-Um... - umilkła, z konsternacją obserwując przedmiot, który Malfoy trzymał w dłoni, nie mogąc zrozumieć jak do tego doszło. Może w roztargnieniu, pośpiechu lub zamroczeniu poprzednim dniem przypadkiem zagubiła świadomość, zdrowy rozsądek i resztki instynktu samozachowawczego - który jednak odnalazła bardzo szybko, gdy tylko oczy Baldwina zaczęły przesuwać się z jej osoby na coś innego. Właśnie wtedy odebrała różdżkę, łudząc się że skrzat jej nie podpier... nie wróć, on patrzył wyżej. Zaraz i się ruszył, toteż Scarlett podążyła spojrzeniem za blondynem, odwracając się, tym samym chowając różdżkę.
-Tato to... - nie skończyła, gdyż Baldwin bardzo zgrabnie się przedstawił, jeszcze zgrabniej wyznał przyczynę wizyty, nie zdradzając jednak jej grzechu, którym było zapomnienie różdżki. Łudziła się jedynie, że jeśli Richard to zauważył to ulituje się nad nią i z reprymendą poczeka aż zostaną sami. Po to mieli cztery ściany i sufit by prać brudy w domu, a przynajmniej z takiej zasady wychodziła.
-Brzmi wybornie - stwierdziła, chociaż w głębi duszy nie do końca wierzyła w te jego plany. Średnio ją interesowała wystawa złota, szybciej samego faraona, a jednak brzmiało to bardzo ładnie. Nie, żeby nie lubiła biżuterii, po prostu nie wydawało to się w żaden sposób fascynujące. Chociaż był artystą, kto wie co takim strzeli do głowy.
-Skoro już tu jesteś to może.... zostaniesz na śniadaniu? - Błękitne tęczówki oderwały się od ślicznej buźki Malfoya, kierując pytające spojrzenie na Richarda, szukając tym samym aprobaty jej propozycji. Wiedziała, że to nie będzie komfortowe pewnie dla żadnej ze stron, w końcu trochę obu gwałtownie wrzuciła w coś zupełnie nieplanowanego do czego nie mogli się przygotować. No ale skoro już Malfoy tu był , to nie chciała za bardzo wypuszczać go z rąk. W dodatku zależało jej, aby tych dwóch mężczyzn, którzy stali w zasięgu jej wzroku się poznało. A teraz nadarzyła się ku temu okazja, okazja której nie chciała przegapić i czekać do planowanego spotkania. Nie lubiła czekać, raczej należała do tych impulsywnych.
-Tatooo? - podjęła niewinnym, uroczym tonem, wpatrując się w ojca szczenięcym spojrzeniem błękitnych ślepi. Zarówno ton jej głosu co wyraz jej spojrzenia ten bardzo dobrze znał.