Nora lubiła wiedzieć, na ile może sobie pozwolić. Jakoś tak łatwiej jej się wtedy wszystko planowało. - Och, jasne, Erik i Brenna to świetny pomysł. - W końcu byli jej przyjaciółmi, często się spotykali, w sumie mogła ich zapytać o wszystko, nie czuła wstydu, że zostanie wyśmiana lub zlekceważona. Wiedziała też, że jeśli coś będzie niepotrzebne, to wytłumaczą jej dlaczego. - Jasne, zapamiętam to sobie. - Miała nadzieję, że nie będą chcieli jej zdystansować ze względu na Mabel, ale powinni wiedzieć, że Figg tak łatwo nie da się odsunąć, szczególnie Erik powinien zdawać sobie sprawę, że jak się na coś uprze, to nie ma zmiłuj.
Norka nie była wojowniczką (póki co), jednak mogła przysłużyć się swoimi innymi umiejętnościami zakonowi. Zresztą pokazywała już swoje zaangażowanie sprawie. Nie mogła tego od siebie odsunąć, bo czy tego chciała, czy nie jej najbliżsi również aktywnie działali. Trudno było to przegapić.
- Regina Rowle? - Powtórzyła po Patricku. Musiała to być ona, skoro wspomniał o tym, że jest półolbrzymką, na pewno była to ta Rowle którą ostatnio poznała. - Znam ją, poznałam ją ostatnio w cukierni, wydaje się być całkiem sympatyczną osobą. - To jedyne w jaki sposób była ją w stanie określić po pierwszym spotkaniu. - Jasne, na spokojnie, póki co jestem w stanie sobie załatwić podstawowe składniki sama. - Wiedziała, że później może być z tym zdecydowanie trudniej, w końcu nie do końca znała potrzeby zakonu, a niektóre eliksiry wymagały naprawdę unikatowych składników.
- Musi pójść dobrze. - Powiedziała jeszcze, bo w ogóle nie brała pod uwagę, że mogłoby być inaczej. Norka należała raczej do optymistów.
- Ucieczka to jedyne, co mogę zrobić, nawet jeśli chciałabym zostać. - Zastanawiała się, co właściwie może wydarzyć się na Beltane, skoro Patrick był kolejną osobą, która sugerowała, że może się tam coś wydarzyć. Może i dobrze zrobiła, że zgodziła się, by Mabel i jej matka spędziły ten wieczór u Longbottomów, zaproszenie Brenny nie było przypadkowe, nigdzie nie będą bezpieczniejsze. Norka z Patrickiem pogawędzili sobie jeszcze chwilę, a później każde z nich wróciło do swoich obowiązków.