• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett

[1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#3
17.02.2025, 18:40  ✶  

To spotkanie mogło przybrać bardzo wiele tonacji. Takich, które bardziej lub mniej skłaniałyby się na jego korzyść. Koloryt, który dojrzał przed sobą, wcale nie był korzystny. Był negatywny. Widać było na pierwszy rzut oka, że Edward musiał być czymś zdenerwowany. Nie teraz - wcześniej. Może jeszcze podczas samego lotu tutaj. Teraz zostały tego resztki. Nawet nie zmęczenie, zwyczajne napięcie. Miał nadzieję, że źle to interpretował, ale ta atmosfera była wszystkim, co brnęło w tym kierunku. Na chwilę złapał spojrzenie tych przenikliwych oczu, nim oczy te (syna i ojca) na moment utknęły w Winstonie. Napisz - w sprawie jakiej? Nie pytał. Nauczył się, żeby o niektóre sprawy Edwarda nie pytać - z różnych względów. Skinął głową w kierunku Winstona, kiedy ten przechodził obok, po czym wyszedł naprzód. Tak, by móc rzeczywiście usiąść na jednym z foteli.

- Dziękuję, ojcze. To bardzo uprzejme z twojej strony. - Czy miał na nią ochoty, czy nie miał - nie zamierzał nawet nad tym dywagować. Przede wszystkim - nie zamierzał rozdrażniać tego Lwa. Prędzej było mu w kierunku robienia wszystkiego, co w jego mocy (i cierpliwości, a tej było mało), aby go ugłaskać. Z włosem. Żeby usłyszeć to mruczenie mówiące o tym, że chociaż trochę przeszło wszystko, co wniósł ze sobą na barkach do tego pomieszczenia. Tutaj miała kiedyś zasiąść Pandora. Minie jeszcze wiele, wiele lat, nim to się stanie. Edward był nadal w sile zdrowia, czarodzieje starzeli się o wiele wolniej od mugoli. Ta świetlana przyszłość nie mogła być zagrożona... prawda? Błękit oczu młodego Prewetta strzelił w kierunku szklanki ojcowskiego. Alkohol. Momenty, w których Edward się upijał, można było policzyć na palcach jednej ręki. Czasem pozwalał sobie na więcej procentów, ale żeby popijać coś mocnego samotnie, przy załatwianiu spraw? Och, to było w zasadzie coś, co nie zdarzało się często. Więc? Co było powodem? Bo jakoś bardzo wątpił, że chodziło o podpalenie.

- Być może pomogę ci w nakierowaniu tego na odpowiednie tory. - Myślenie nad tym, co mu powiedzieć i jak powiedzieć - miał na to czas przez ostatnie dni. Sporo czasu. Nie udało mu się jednak napisać takiego scenariusza, z którego byłby w pełni zadowolony. Zawsze coś mogło pójść nie tak - i to "nie tak" wiecznie gdzieś czaiło się na kresie marginesów. Brzydkie dopiski sprawiające, że scenariusz przestawał być przejrzysty. Gdyby nie spojrzenie, które Edward mu posłał, właśnie by się spiął i szykować do kontrataku. Ach, mimika potrafi zdziałać cuda. Byle spojrzenie potrafi zdziałać cuda. - Najwyraźniej jestem mniej lubiany, niż można się tego spodziewać. - Na pewno Edward wiedział, jakie plotki krążą. Wiedział, że część rodziny nawet nie pochwalała, że go przygarnął i dał mu nazwisko Prewett. Mimo to Edward nigdy nie mówił inaczej - zawsze tym samym głosem negował bzdurne zarzuty. "Nonsens! Laurent to mój syn!" Uśmiechnął się łagodnie, bo to uczucie, że czuł się bezpiecznie, kiedy stał przy ojcu, który akurat usłyszał jakieś brzydkie słowa w jego stronę, właśnie do niego powróciło w pamięci. Wiele rzeczy się zmieniło. Między innymi to, że nie potrzebował już ojcowskich pleców, żeby się bronić. To, że starał się dorosnąć do oczekiwań Edwarda cały czas. Teraz już jednak rozumiał lepiej, dlaczego nie mógł.

Pytanie, które padło, było spodziewane. I widział, że Edward BARDZO się starał, żeby nie wywołało aż takiego napięcia, jakie powinno. Udało mu się to.

- Mam wroga, który źle mi życzy. Zapewne go kojarzysz. Dante. Mężczyzna nie może najwyraźniej pogodzić się z tym, że nie rzuciłem dla niego swojego życia i nie zostałem kryminałem, sam nie wiem. To on jest odpowiedzialny za spalenie stajni, teraz to wiem na pewno. Wysłał mi list z pogróżkami, że następnym razem zabije kogoś mi bliskiego. - Mówił to całkowicie spokojnie, siedząc luźno na fotelu, z dłońmi złożonymi na udzie, nogą nałożoną na nogę. Skupiony na Edwardzie.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edward Prewett (1737), Laurent Prewett (2688)




Wiadomości w tym wątku
[1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Laurent Prewett - 16.02.2025, 01:49
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Edward Prewett - 16.02.2025, 21:36
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Laurent Prewett - 17.02.2025, 18:40
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Edward Prewett - 01.03.2025, 15:00
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Laurent Prewett - 04.03.2025, 23:01
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Edward Prewett - 08.03.2025, 14:36
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Laurent Prewett - 10.03.2025, 00:55
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Edward Prewett - 15.03.2025, 22:43
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Laurent Prewett - 02.04.2025, 12:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa