Zupełnie niepotrzebnie zaczęła kalkulować, przez to nie do końca była sobą, ale nadal nie do końca potrafiła się przed tym powstrzymać. Jej mózg miał swój własny świat, na który nie miała najmniejszego wpływu, nie zawsze, czasami, a dzisiaj był to właśnie jeden z takich momentów. Nie była przygotowana na to, że jakaś zupełnie obca dziewczynka spowoduje, że będzie musiała zmienić swoje plany, że nie pójdzie wprost do pracy, nie spodziewała się tego, a jak coś było niespodziewane, to cóż, jej mózg robił kurwę z logiki. Normalnie dużo wcześniej przygotowywała się na każdą ewentualność, oczywiście, gdy wiedziała, co może ją spotkać. Przed snem starała się analizować wszystko, co mogło jej się przytrafić następnego dnia, by wybierać opcje, które będą dla niej najlepsze. Tym razem nie mogła tego zrobić, to spowodowało, że się zawiesiła.
Dosyć szybko jednak schowała różdżkę, którą wyciągnęła bez żadnego powodu, po prostu jakoś tak bezpieczniej czuła się kiedy ją mocniej ściskała, szczególnie, że niedaleko pojawił się ktoś obcy, kto mógł mieć naprawdę różne intencje. Po krótkiej analizie stwierdziła, że pewnie też mężczyznę sprowadził tutaj pisk tej dziewczynki, na pewno nie mogła być jedyną osobą, która to usłyszała. Może faktycznie nie musiało wyniknąć z tego nic niedobrego, skoro zainteresował się losem tego, kto znalazł się w tym zaułku, to chyba nie powinien być kimś, kto chciałby zrobić im krzywdę. To było dość śmiałe założenie, ale miała zamiar się go trzymać.
Zmierzyła go jeszcze wzrokiem, od stóp do głów, jakby chciała się upewnić, że jeśli jednak nie będzie tak kolorowo to będzie mogła jakoś sobie z nim poradzić. Cóż - przy pomocy magii na pewno jakoś by się jej to udało, bez - nie sądziła, że miałaby jakiekolwiek szanse, był od niej z dwa razy większy, pewnie mógłby ją położyć jednym strzałem... Znowu złapała się na tym, że jej myśli odbiegły zbyt daleko. Westchnęła więc cicho i przeniosła wzrok na swoje buty, na krótką chwilę, aby opanować to, co działo się w jej głowie.
- Widzisz, pan Ci pomoże. - Odezwała się jeszcze do tej dziewczynki, bo chyba wypadło wprowadzić ją w tę sytuację, chociaż czy sama by się tego nie domyśliła? Nie znała się na dzieciach, wcale, pamiętała, że pacjenci lubili wiedzieć co dzieje się z ich bliskimi, więc wybrała w tym wypadku podobną drogę. Informowała na bieżąco o tym, co się działo.
Skoro już mieli współpracować, o ile w ogóle można to było nazwać współpracą, przecież tak naprawdę nie miała się w to jakoś szczególnie angażować, to bez zająknięcia wyciągnęła rękę, aby przytrzymać rzeczy mężczyzny. Złapała i płaszcz, i torbę, całkiem niezły był z niej wieszak, starała się trzymać jego rzeczy nad ziemią, aby się nie ubrudziły, co wcale nie było takie proste zważając na jej drobny wzrost. Ten typ był ogromny, przynajmniej w jej oczach. Tak właściwie to wydawało jej się, że mógłby podskoczyć i bez problemu sięgnąłby tego drugiego piętra, ale nie zamierzała dzielić się z nim swoimi myślami.
Powinna była go asekurować, ta myśl dotarła do niej dość szybko, ponownie więc sięgnęła po różdżkę, trzymała ją w prawej recey, gotowa wesprzeć go, jeśli noga mu się powinie. Nie wydawało jej się, aby było to możliwe, bo wbrew temu co zakładała całkiem zgrabnie wspinał się po tej ścianie, no całkiem zgrabnie jak na takiego wielkiego typa.
Kot chyba wyczuł niebezpieczeństwo, bo zaczął się poruszać, najwyraźniej chciał zwiać przed mężczyzną, który powoli się po niego zbliżał, w sumie wcale nie tak powoli. - Będzie z prawej, podejrzewam, że jeszcze kilka sekund i zaraz znajdzie się na ziemi. - Postanowiła uprzedzić nieznajomego. Szkoda by bo, aby się tak poświęcał i ryzykował, gdy ten futrzak wyglądał na takiego, który miał stamtąd zaraz spieprzyć.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control