19.02.2025, 13:39 ✶
— Trochę racji masz — stwierdził z lekkim oporem Erik, rozglądając się bacznie na prawo i lewo. — Chociaż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w ten sposób narzucamy na siebie jeszcze większy ciężar. Wystarczy spojrzeć na Beltane. Tyle przygotowań... Zarówno ze strony Zakonu Feniksa, jak i Ministerstwa Magii, a koniec końców po prostu ograniczyliśmy skalę tego, co się wydarzyło na Polanie. — Wypuścił powoli powietrze z ust. — I cały czas jedno i to same pytanie: czy dało się zrobić coś więcej.
Czy ściągnięcie do pomocy dodatkowych sił w czymkolwiek by im pomogło? Czy poinformowanie przedstawicieli kowenu o potencjalnym zagrożeniu zachęciłoby ich do tego, aby rozszerzyć ochronę Polany Ognisk? A może poleganie na osób wewnątrz organizacji okazało się błędem i gdyby już te parę miesięcy wcześniej byli bardziej otwarci na rekrutowanie nowych osób, to świeży narybek mógłby potencjalnie przechylić szalę zwycięstwa na ich stronę? Czy którykolwiek z tych elementów układanki mógłby sprawić, że wuj Derwin przetrwałby tamtą majową noc?
— Oficjalnie nie wiemy o sobie nawzajem — rzucił od niechcenia Erik, krzywiąc się na własne słowa. — Jeśli ktoś bardzo głośno mówi o swoich poglądach, to ściąga na siebie uwagę. Tak jak ja wprost zaatakowałem Śmierciożerców w wywiadzie po Beltane, tak radykałowie mogą zrobić coś w drugą stronę. Oczywiście radykał nierówna się Śmierciożercy, tak samo, jak osoba będąca przeciw czarnoksiężnikom nie równa się zakonnikowi, ale... Chyba rozumiesz, o co mi chodzi.
Machnął od niechcenia dłonią.
— Ale czy informacje o tych wypadkach faktycznie wpływałyby na twoje codzienne życie? — Uniósł badawczo brwi. — Ludziom zawsze może przydarzyć się jakaś katastrofa. Wypadki związane ze Śmierciożercami odbieramy intensywniej przez naszą działalność, ale nie jesteśmy też w stanie zapobiec wszystkiemu. — Westchnął ciężko, obracając papierosa w ustach. — Parę tygodni temu arcykapłanka kowenu próbowała złożyć w ofierze jedną ze swoich uczennic. Wielka tragedia i spory skandal, ale raczej nikt nie mógłby tego przewidzieć, ale czy zmieniło to jakoś twoje lub moje życie? Zmieniło naszą rutynę? Dopóki nie dotyczy nas to bezpośrednio to po prostu... Kolejna zła informacja w morzu wielu innych.
Ludzie mieli wystarczająco dużo swoich codziennych problemów, aby nadmiernie przejmować się tym, co ich bezpośrednio nie dotyczyło lub czego nie mogli zmienić za pstryknięciem palcami. Gdyby Śmierciożercy nie działali tak otwarcie, a zamiast porwań i ataków trzymaliby się bardziej w cieniu, to kto wie, może po dziś dzień byliby jedynie miejską legendą, o której szeptało się co najwyżej w biurach Brygady Uderzeniowej i kwaterze głównej Aurorów.
Czy ściągnięcie do pomocy dodatkowych sił w czymkolwiek by im pomogło? Czy poinformowanie przedstawicieli kowenu o potencjalnym zagrożeniu zachęciłoby ich do tego, aby rozszerzyć ochronę Polany Ognisk? A może poleganie na osób wewnątrz organizacji okazało się błędem i gdyby już te parę miesięcy wcześniej byli bardziej otwarci na rekrutowanie nowych osób, to świeży narybek mógłby potencjalnie przechylić szalę zwycięstwa na ich stronę? Czy którykolwiek z tych elementów układanki mógłby sprawić, że wuj Derwin przetrwałby tamtą majową noc?
— Oficjalnie nie wiemy o sobie nawzajem — rzucił od niechcenia Erik, krzywiąc się na własne słowa. — Jeśli ktoś bardzo głośno mówi o swoich poglądach, to ściąga na siebie uwagę. Tak jak ja wprost zaatakowałem Śmierciożerców w wywiadzie po Beltane, tak radykałowie mogą zrobić coś w drugą stronę. Oczywiście radykał nierówna się Śmierciożercy, tak samo, jak osoba będąca przeciw czarnoksiężnikom nie równa się zakonnikowi, ale... Chyba rozumiesz, o co mi chodzi.
Machnął od niechcenia dłonią.
— Ale czy informacje o tych wypadkach faktycznie wpływałyby na twoje codzienne życie? — Uniósł badawczo brwi. — Ludziom zawsze może przydarzyć się jakaś katastrofa. Wypadki związane ze Śmierciożercami odbieramy intensywniej przez naszą działalność, ale nie jesteśmy też w stanie zapobiec wszystkiemu. — Westchnął ciężko, obracając papierosa w ustach. — Parę tygodni temu arcykapłanka kowenu próbowała złożyć w ofierze jedną ze swoich uczennic. Wielka tragedia i spory skandal, ale raczej nikt nie mógłby tego przewidzieć, ale czy zmieniło to jakoś twoje lub moje życie? Zmieniło naszą rutynę? Dopóki nie dotyczy nas to bezpośrednio to po prostu... Kolejna zła informacja w morzu wielu innych.
Ludzie mieli wystarczająco dużo swoich codziennych problemów, aby nadmiernie przejmować się tym, co ich bezpośrednio nie dotyczyło lub czego nie mogli zmienić za pstryknięciem palcami. Gdyby Śmierciożercy nie działali tak otwarcie, a zamiast porwań i ataków trzymaliby się bardziej w cieniu, to kto wie, może po dziś dzień byliby jedynie miejską legendą, o której szeptało się co najwyżej w biurach Brygady Uderzeniowej i kwaterze głównej Aurorów.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞