Dotykałeś płatków czarnej róży i przyglądałeś się z zaciekawieniem „rosie” kiedy nagle zdałeś sobie sprawę z czegoś dziwnego. Ta woda... to nie była słodka woda, instynktownie poczułeś, jakby cię wzywała - w ten sam sposób, w jaki wzywał cię zew morza. Tylko skąd mogła się tutaj wziąć? Zadarłeś głowę do góry - nic - wszędzie było sucho, jedynie ten kwiat był mokry, a im dłużej skupiałeś na nim uwagę...
tym mocniej wydawało ci się, że coś jest z tą wodą nie tak. Nie odnalazłeś konkretnej odpowiedzi na zagadkę „rosy”, ale kiedy z czystej ciekawości spróbowałeś jednej z kropli, żeby poczuć jej smak, doznałeś widzenia. To było strasznie dziwne doświadczenie, niepowtarzalne. Nigdy w życiu nie spotkało cię coś podobnego. Słony smak morskiej wody wydawał się wyciągać z ciebie wspomnienie, którego nie posiadałeś. Stara, bardzo stara łajba. Ludzie ubrani w naprawdę staromodne ubrania, biegający w popłochu po statku i krzyczący coś w nieznanym ci języku, ale gdybyś miał zgadywać, był to francuski. Ten statek chyba tonął? Tak wiele twarzy rozpraszało twoją uwagę - rozmytych, niewyraźnych, wręcz niemożliwych do zapamiętania, ale jedno przykuło twoją uwagę - przepiękny, zdobiony kufer w jednej z kajut, które odwiedzałeś. Obok niego walizka z symbolem kruka łudząco podobnym do tego, którego widziałeś wielokrotnie, odwiedzając Victorię w rodzinnej posiadłości. Chwytałeś tę walizkę delikatnymi dłońmi, ciągnąłeś ją po korytarzu i wszyscy coś o niej krzyczeli. Żebyś ją zostawił? Zachowywali się, jakby nie była ci potrzebna, ale wiedziałeś przecież, że nie możesz jej tutaj zostawić.
Kiedy się ocknąłeś z palcem pomiędzy wargami, klęcząc przy kwiecie, nie mogłeś być niczego pewny, ale wydawało ci się, że właśnie w ten sposób przedziwne kwiaty dostały się do Londynu.
Rzut O 1d100 - 37
Akcja nieudana
Akcja nieudana
tym mocniej wydawało ci się, że coś jest z tą wodą nie tak. Nie odnalazłeś konkretnej odpowiedzi na zagadkę „rosy”, ale kiedy z czystej ciekawości spróbowałeś jednej z kropli, żeby poczuć jej smak, doznałeś widzenia. To było strasznie dziwne doświadczenie, niepowtarzalne. Nigdy w życiu nie spotkało cię coś podobnego. Słony smak morskiej wody wydawał się wyciągać z ciebie wspomnienie, którego nie posiadałeś. Stara, bardzo stara łajba. Ludzie ubrani w naprawdę staromodne ubrania, biegający w popłochu po statku i krzyczący coś w nieznanym ci języku, ale gdybyś miał zgadywać, był to francuski. Ten statek chyba tonął? Tak wiele twarzy rozpraszało twoją uwagę - rozmytych, niewyraźnych, wręcz niemożliwych do zapamiętania, ale jedno przykuło twoją uwagę - przepiękny, zdobiony kufer w jednej z kajut, które odwiedzałeś. Obok niego walizka z symbolem kruka łudząco podobnym do tego, którego widziałeś wielokrotnie, odwiedzając Victorię w rodzinnej posiadłości. Chwytałeś tę walizkę delikatnymi dłońmi, ciągnąłeś ją po korytarzu i wszyscy coś o niej krzyczeli. Żebyś ją zostawił? Zachowywali się, jakby nie była ci potrzebna, ale wiedziałeś przecież, że nie możesz jej tutaj zostawić.
Kiedy się ocknąłeś z palcem pomiędzy wargami, klęcząc przy kwiecie, nie mogłeś być niczego pewny, ale wydawało ci się, że właśnie w ten sposób przedziwne kwiaty dostały się do Londynu.
Mistrz Gry nie kontynuuje rozgrywki.