19.02.2025, 23:30 ✶
Jolene, zajęta przygotowywaniem herbaty w kuchni, nie przysłuchiwała się zbytnio paplaninie Brenny. Dopiero kiedy wróciła do salonu i zobaczyła okładkę trzymanej przez dziewczynę książki zrozumiała, o jaką lekturę jej chodziło. Oczy Jo zrobiły się wielkie jak spodki, a jej aura nabrała barw świadczących o zakłopotaniu. Gdyby nie trzymała akurat w rękach tacy z gorącym napojem, pewnie użyłaby magii by usunąć romansidło z widoku. Niestety, w obecnym stanie mogła jedynie wydukać odpowiedź.
– Yyy… Tak... – udając, że nic się nie stało, odstawiła herbatę na stół. Bletchley miała nadzieję, że z odejściem Longbottomówny temat romansu się skończy, lecz nie wzięła pod uwagę, że miała pod swoim dachem prawdziwego mola książkowego. Początkowo pytania Alice trochę zbiły ją z tropu, ale kiedy już pierwszy szok minął, zastanowiła się nad odpowiedziami. W końcu zawsze otwarcie rozmawiała z córkami na różne tematy.
– Eh, niestety tak. Postacie w tej książce praktycznie nie mają cech charakteru poza byciem "męskim mężczyzną" albo "słodką damą". Niemniej, czytało się ją całkiem przyjemnie. – odparła, siadając na kanapie. – Rozumiem, ja też lubię romanse pełne akcji i charakterne postacie. – uśmiechnęła się, widząc z jakim zaangażowaniem jej dziecko opowiadało o literaturze. Będąc w pierwszej ciąży, Jolene miała sporo wolnego czasu i to wtedy zaczęła czytać więcej książek, także tych mugolskich. Lubiła myśleć, że właśnie stąd wzięła się pasja Alice do czytania. – W takim razie mam nadzieję kochanie, że niedługo pojawi się więcej różnorodnych romansów. A teraz weź sobie herbatki, bo wystygnie. – powiedziała, choć napój wciąż był bardzo gorący.
– Yyy… Tak... – udając, że nic się nie stało, odstawiła herbatę na stół. Bletchley miała nadzieję, że z odejściem Longbottomówny temat romansu się skończy, lecz nie wzięła pod uwagę, że miała pod swoim dachem prawdziwego mola książkowego. Początkowo pytania Alice trochę zbiły ją z tropu, ale kiedy już pierwszy szok minął, zastanowiła się nad odpowiedziami. W końcu zawsze otwarcie rozmawiała z córkami na różne tematy.
– Eh, niestety tak. Postacie w tej książce praktycznie nie mają cech charakteru poza byciem "męskim mężczyzną" albo "słodką damą". Niemniej, czytało się ją całkiem przyjemnie. – odparła, siadając na kanapie. – Rozumiem, ja też lubię romanse pełne akcji i charakterne postacie. – uśmiechnęła się, widząc z jakim zaangażowaniem jej dziecko opowiadało o literaturze. Będąc w pierwszej ciąży, Jolene miała sporo wolnego czasu i to wtedy zaczęła czytać więcej książek, także tych mugolskich. Lubiła myśleć, że właśnie stąd wzięła się pasja Alice do czytania. – W takim razie mam nadzieję kochanie, że niedługo pojawi się więcej różnorodnych romansów. A teraz weź sobie herbatki, bo wystygnie. – powiedziała, choć napój wciąż był bardzo gorący.