Udało im się zbiec z miejsca zdarzenia. Właściwie nie zrobili nic złego, pomogli dzieciakowi, nie było potrzeby, żeby spierdalać stamtąd w podskokach, na pewno mogli to jakoś wyjaśnić, tyle, że wybrali zupełnie inny scenariusz. Nie miała pojęcia dlaczego, może przez to, że on reagował w ten sposób, jakby faktycznie robili tam coś złego? Bardzo łatwo przyszło jej dostosować się do tej narracji, nie miała problemu z tym, aby z nim pobiec, chociaż chyba powinna zacząć zadawać pytania, nie zrobiła tego, jak widać Prue nie do końca radziła sobie z takimi spontanicznymi sytuacjami. Przestała myśleć, przestała analizować i kalkulować po prostu dała się pociągnąć ze sobą.
To nie zdarzało się często w jej przypadku, lubiła mieć kontrolę nad podejmowanymi przez siebie decyzjami, lubiła wiedzieć, że wszystko pójdzie po jej myśli, aktualnie pozwoliła mu zadecydować za nią. Była niemalże pewna, że spóźni się do pracy, tak trochę ją to martwiło, bo takie sytuacje jej się nie zdarzały, nie wiedziała, jak z tego wybrnie, jak się wytłumaczy, raczej nie była szczególnie wylewna przy swoich współpracownikach, nie lubiła mówić o swoim życiu. Cóż, będzie musiała znaleźć jakąś wymówkę, ale tym będzie martwić się później, gdy już znajdzie się w ministerstwie, póki co była do tego jeszcze daleka droga.
Bletchley nie wydawało się, aby znała mężczyznę, z którym przyszło jej dzisiaj spierdalać. Wyglądał jakby mieszkał na Nokturnie, chociaż oczy, oczy wydawały jej się znajome. Bardzo łatwo przychodziło jej łączenie faktów, w tym wypadku jednak jej mózg chyba złapał jakiś błąd, pamięć fotograficzna też nie do końca pomagała, nie zamierzała się tym martiwć, nie spodziewała się, aby miała go jeszcze kiedykolwiek spotkać w swoim życiu. To było przecież jednorazowe. Współpraca przebiegła im całkiem zgrabnie, dogadali się praktycznie bez słów, nikt nie przyłapał ich na tym, jak typ wdrapywał się na balkon, nie mogło wyjść lepiej, chyba?
- Tak, pierwsza klasa, faktycznie. - Ton jej głosu nadal był nieco chłodny, bo Prue nie robiła takich rzeczy, zazwyczaj. Jasne, zdarzało jej się niknąć na Nokturnie, przebywać z różnymi ludźmi, ale nawet tam zachowywała się w typowy dla siebie sposób. Była raczej spokojna i dobrze ułożona, nie wdawała się w pościgi, czy ucieczki. Nadal musiała uspokajać oddech, bo dla jej drobnego ciała, nie do końca wyćwiczonego ta ilość ruchu była zdecydowanie zbyt duża.
Policzki zrobiły jej się rumiane i była niemalże pewna, że miała rozczochrane włosy, wyglądała - przynajmniej swoim zdaniem, jak siedem nieszczęść, na pewno będzie musiała coś z tym zrobić nim wejdzie do biura.
- Różdżka. - Powiedziała po raz trzeci, bo chyba jeszcze do niego nie dotarło, co miał na myśli. Nie miała mu tego za złe, bo zrobiło się spore zamieszanie, miał prawo tego nie zauważyć. Wolałaby jednak już dostać swoją własność.
Oczywiście, że dostrzegła, że zakuśtykał. Mógł jej sugerować, że wszystko było w porządku, ale nie umknęło jej to. Przez kilka lat swojego życia była przecież uzdrowicielem, nie ignorowała takich sygnałów. Wpatrywała się w niego spod przymrużonych powiek.
- Nie jest spoko. - Czy tam szpoko, w sumie było jej obojętne.
- Kolano Ci spierdala. - Dodała jeszcze nadal nie przestając się przyglądać jego nodze. Musiał nieco się poturbować przy tym całkiem efektownym lądowaniu.
- Mogę je obejrzeć? - Wolała się o to zapytać, bo głupio było jej zacząć go tutaj obmacywać, kto wie, czy zaraz by się ktoś na nich nie nawinął, to mogło wyglądać naprawdę dziwnie. - W sumie nie tutaj, gdzieś w ustronnym miejscu, ściągniesz spodnie, znaczy podwiniesz i mnie je pokażesz? - Miała zamiar naprawić mu to kolano, bo przecież potrafiła to zrobić, nie było to dla niej zupełnie problematyczne, wystarczyło tylko, żeby się zgodził, żeby faktycznie je obejrzała. Nie straciła swoich umiejętności związanych z leczeniem ludzi, mimo, że aktualnie zajmowała się tylko i wyłącznie trupami. Nie była to sytuacja zagrażająca życiu, więc nie będzie jakoś mocno przeżywać udzielenia tej doraźnej pomocy. Wystarczyło, żeby się zgodził.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control