• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise

[07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#25
22.02.2025, 00:20  ✶  

Wcale nie tak trudno było jej przeskoczyć między tym melancholijnym nastrojem, a tym dużo przyjemniejszym, bardziej lekkim, w którym znajdowała się teraz. Jeszcze przed chwilą nie do końca radziła sobie z otaczającą ją rzeczywistością, to co działo się w jej życiu dość mocno ją przytłaczało, a teraz jakby nigdy nic znajdowała się w zupełnie innym miejscu. Roisa potrafił odsunąć od niej te wszystkie nieprzyjemne myśli. Wystarczyła jedna, drobna porpozycja, na którą przystała. To na niej się skupiła, a nie na tych problemach, które zaczynały się nawarstwiać. Łatwo było odwrócić jej uwagę, no, on potrafił to robić bardzo łatwo, nie każdy miał ku temu odpowiednie predyspozycje. Wiedział jak zająć jej myśli.

Nie zamierzała póki co stąd odejść, chociaż jeszcze chwilę wcześniej myślała o tym, że chyba wypadałoby przestać mu przeszkadzać w pracy, poświęcił jej ostatni tydzień, to był jego pierwszy dzień po urlopie, kiedy się tutaj znalazł, a i tak go nawiedziła w Mungu. Nie do końca chyba potrafiła przywyknąć do braku jego obecności, co było dosyć dziwne, zważając na to, że ostatnie półtora roku spędzili osobno, jakoś udawało jej się trzymać od niego z daleka. Wiadomo, sprawa związana z demonem robiła swoje, mieszała jej w głowie, powodowała, że już praktycznie niczego nie kontrolowała.

Ten wieczór nieco rozjaśnił sytuację między nimi, chociaż, czy aby na pewno? Wyjątkowo nie mieli problemu z tym, aby sięgnąć po szczerość, co ostatnio nie było wcale dla nich takie proste, bo wybierali półprawdy, półsłówka, takie które wydawały się być najbardziej bezpieczne. W tym przypadku wolała wyrzucić z siebie wszystko, uświadomić Roisa, jak to wygląda z jej strony, przekazać mu, że coś się w niej zmieniło, gdy opuścili jaskinię i, że w dużej mierze dotyczyło to właśnie jego osoby. Powinien o tym wiedzieć, powinien sobie zdawać z tego sprawę, bo czuła, że to był dopiero początek tych dziwnych sytuacji. Na pewno spróbuje jakoś walczyć z tym lękiem, ale początki mogłby być trudne, właściwie były trudne, co mogła zauważyć już dzisiaj, podczas pierwszego wieczoru, który spędzali osobno.

Nie musiała jednak jeszcze wracać do swojego mieszkania, Ambroise chyba chciał ją tutaj zatrzymać jeszcze na chwilę, nie miała nic przeciwko temu, wręcz przeciwnie, bardzo podobał jej się ten pomysł, chociaż wyczuwała, że znajdzie jej naprawdę nudne zadanie, nie spodziewała się cudów, to był przecież Mung.

Póki co nie sięgnęła po te papiery, które znalazły się tuż obok niej. Nie oszukujmy się, wolała się dowiedzieć, z czym ma doczynienia. Yaxleyówna nie była specjalistką od dokumentów, spędziła w ministerstwie ledwie kilka miesięcy i pamiętała, że bardzo ją nudziło wypisywanie ich. Była stworzona do czegoś więcej, mimo wszystko zamierzała mu pomóc, skoro już się do tego zaoferowała to nie było odwrotu. Dotrzymywała słowa, nawet jeśli nie do końca jej się podobała sytuacja, w której się znalazła. Z drugiej strony z Roisem nawet przybijanie pieczątek mogło zakończyć się całkiem ciekawie, tylko przez wzgląd na jego obecność więc postanowiła tutaj pozostać.

- Czy jeśli są to bardzo stare papiery to faktycznie trzeba je ruszać, nie można po prostu uznać, że są tak stare i już nie powinny istnieć? - Spojrzała na niego z uśmiechem malującym się na ustach, przecież tak byłoby dużo prościej, mógłby udać, że gdzieś mu się zawieruszyły, albo ktoś je zabrał. Na pewno wszyscy uwierzyliby temu poważnemu uzdrowicielowi. Zawsze ją bawiła ta jego oficjalna rola, bo różniła się od tego, co widziała w domu. W jej oczach Roise nigdy nie miał kija w dupie, wręcz przeciwnie, gdy znajdowali się w swoim towarzystwie miał do siebie sporo dystansu. Czasem zastanawiała się właściwie jak to możliwe, że potrafi być tak skrajnie różnymi osobami w zależności od sytuacji, w których się znajdował.

Usiadł tuż obok niej, bardzo dobrze, nie zamierzała utknąć z tym sama, zdecydowanie potrzebowała jego pomocy do tego, aby się w tym odnaleźć. Niby to ona powinna pomagać mu... ale tak, najpierw przydałyby się wskazówki, w jaki sposób miałaby to robić. Nie chciała nic mu popsuć, chociaż wątpiła w to, że zaangażowałby ją w coś, co nie mogło zostać popsute.

Wręczył jej i pieczątkę i pióro, przyglądała im się przez moment, nie zauważyła nawet tego jego pierwszego odruchu, może to i lepiej, bo pewnie poczułaby się nieswojo, gdyby dostrzegła, że po chwili zastanowienia wolał się od niej zdystansować, tak to przynajmniej nie było problemu, nie musiała się zastanawiać nad tym, że powoli wdrażał w życie plan związany z tym, że w końcu powinni przestać do siebie lgnąć.

Przeniosła na niego swoje spojrzenie, kiedy ponownie się odezwał. - Czy naprawdę sądzisz, że jestem w stanie odczytać Twoje hieroglify? - Mogłaby spróbować to zrobić, jasne, ale te osoby mogłyby się przekręcić czytając to, co by im napisała. Nie dość, że zupełnie nie rozumiała tego medycznego bełkotu, to nie miewała problemy z przeczytaniem tego, co właściwie miał na myśli Ambroise. Nie była cudotwórcą.

- Chyba wolę zajmować się przybijaniem pieczątek. - To zdecydowanie wydawało się być łatwiejsze, takie na poziomie przedszkolaka, tego raczej nie mogłaby spieprzyć.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (17957), Geraldine Greengrass-Yaxley (14692)




Wiadomości w tym wątku
[07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.02.2025, 22:13
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 17.02.2025, 23:08
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.02.2025, 09:43
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.02.2025, 12:26
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.02.2025, 14:34
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.02.2025, 15:20
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.02.2025, 15:59
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.02.2025, 17:52
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.02.2025, 21:16
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.02.2025, 22:41
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.02.2025, 11:51
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.02.2025, 14:43
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.02.2025, 16:08
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.02.2025, 18:18
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.02.2025, 21:34
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.02.2025, 22:33
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.02.2025, 23:07
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.02.2025, 00:41
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.02.2025, 22:26
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.02.2025, 00:17
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.02.2025, 10:29
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.02.2025, 15:26
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.02.2025, 20:36
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.02.2025, 22:55
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.02.2025, 00:20
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.02.2025, 04:51
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.02.2025, 15:00
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.02.2025, 15:59
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.02.2025, 18:07
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.02.2025, 20:17
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.02.2025, 22:31
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.02.2025, 05:16
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.02.2025, 16:48
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.02.2025, 22:30
RE: [07.09.1972 - późny wieczór] (un)announced visit| Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.02.2025, 00:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa