• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth

[01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#11
22.02.2025, 23:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.02.2025, 23:37 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  

Rodzeństwo Yaxley było w tym do siebie bardzo podobne. Byli przekonani o swojej nieśmiertelności, pewni tego, że uda im się wyjść cało z każdej sytuacji. Inaczej nie doprowadzaliby do takich sytuacji, jak ta dzisiaj. Kto normalny zakładał się o to, że pierwszy dotrze do wampira i pokaże mu gdzie jest jego miejsce? Nie powinni lekceważyć takich istot, jak widać jednak to robili. Mieli zbyt dużo pewności siebie, co musiało się kiedyś ukrócić. Niestety Astaroth miał jako pierwszy przekonać się o tym, że dało się ich skrzywdzić.

Geraldine została w tyle, w sumie nie w tyle, a raczej w głębi lasu. To jej brat trafił na bestię, znalazł ją przed nia, wygrał ich głupi zakład, chociaż w aktualnej sytuacji nie była z tego powodu szczególnie zadowolona. Widziała, że wampir się nad nim nachylał, powalił go na ziemię. Z odległości w której się znajdowała nie mogła zdziałać zbyt wiele. Czuła, że go zawiodła. To uczucie nie chciało jej opuścić, chociaż przecież jeszcze miała szansę, mogła jakoś mu pomóc, prawda? Jeszcze nie wszystko było stracone.

Strzelała na oślep, licząc na to, że trafi w potwora, że uda jej się skutecznie zniechęcić go przed dalszym działaniem. Przy okazji zaczęła biec przed siebie, tak szybko, jak tylko potrafiła.

Wydawało jej się, że wampir w końcu mu odpuścił, spierdolił. Nie była pewna na ile to było prawdziwe, a może dokończył swojego dzieła. Musiała to sprawdzić. W końcu znalazła się przy bracie, w końcu mogła mu pomóc, w końcu złapała jego ciało w swoje ramiona. Nachyliła się nad nim, kiedy go podniosła.

- As, Astaroth... - Mówiła do niego, trzymając go w swoich objęciach, łzy pojawiły się w jej oczach, nie była w stanie nad nimi zapanować. Dostrzegła ślad na jego szyi, wiedziała, że wampir wgryzł w niego swoje zęby, czy jeszcze była jakaś nadzieja, czy właśnie odchodził z tego świata? Nie spodziewała się tego, że będzie go trzymać w swoich ramionach, umierającego. Nikt nie przygotował ją do tego, że to może się wydarzyć. Co niby miała teraz zrobić, zupełnie sama, w ciemnym lesie? Jak miała go uratować. - Nie zamykaj oczu, nie pozwól sobie odpłynąć, uratuję Cię, nie umrzesz, nie umrzesz tutaj. - Łkała cicho trzymając go w objęciach. Nie była pewna, czy sama wierzyła w te słowa, ale chciała, żeby jej zaufał, na pewno jakoś uda im się znaleźć rozwiązanie, na pewno jakoś sobie z tym poradzą.

Wydawało jej się, że jego spojrzenie gasło, a ciało robiło się wiotkie, ale to nie mogła być prawda. Miał przed sobą przecież tyle lat, był młody, musiał przeżyć, nie mógł teraz odejść, nie mogła na to pozwolić. Nie wyobrażała sobie swojego świata bez niego. Zawiodła go, nie przybiegła tutaj na czas, nie było obok nich nikogo, kto mógłby im pomóc.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astaroth Yaxley (2697), Geraldine Greengrass-Yaxley (2399)




Wiadomości w tym wątku
[01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.09.2024, 23:37
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 15.09.2024, 18:33
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 15.09.2024, 21:00
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 16.09.2024, 12:32
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.09.2024, 12:50
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 16.09.2024, 13:42
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.09.2024, 20:05
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 26.10.2024, 20:08
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 10.11.2024, 00:07
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 08.02.2025, 23:08
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.02.2025, 23:37
RE: [01.1972] Zabiłam go | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 08.03.2025, 19:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa