30.01.2023, 21:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.02.2023, 22:51 przez Brenna Longbottom.)
- Dzięki za pomoc.
Brenna niezbyt mogła wytłumaczyć, co tu się stało, bo sama niezbyt wiedziała. Przybiegła tutaj w końcu zwabiona zamieszaniem. Najpierw usłyszała, że to wszystko przez buty Nory, potem, że z jakimś stołem było coś nie tak, ale im więcej wyjaśnień z ust Castiela i Juliena padało, tym mniej rozumiała, jak doszło do ogólnej katastrofy.
- Chyba dalej nie mam pojęcia, jak do tego doszło - odparła więc na ich wytłumaczenia, wodząc spojrzeniem między oboma mężczyznami, ale po prawdzie wolała już nie zadawać kolejnych pytań. Zajęcie się nimi było ważniejsze. Może po prostu mieli zamęt w głowach. Po tym, jak stoły i gruz na te głowy im spadły. - I w sumie to nie jestem pewna, czy chcę wiedzieć. Chłopcy, podejdźcie może do kapłanek? Jestem pewna, że któraś z nich potrafi rzucać zaklęcia leczące dużo lepiej niż ja, a żaden z was nie wygląda dobrze. Jeśli nie, to będę wolna za jakąś godzinę, odprowadzę was do najbliższego punktu Fiuu, nie powinniście się chyba teleportować.
Nie podobało się jej ani zataczanie się Castiela, ani ta ocena "osiem", ani stan pleców Charlesa, na którym ostatecznie to wszystko leżało.
- Jeżeli nie odeślą was do domów, pamiętajcie ustawiając stoły, że między nimi muszą być przejścia. Nie chcemy zatorów, jeśli ktoś się pobije albo coś takiego - powiedziała jeszcze, spoglądając na marne resztki blatów. Nie była pewna, czy cokolwiek da się z nimi jeszcze zrobić, ale skoro została o to poproszona, wyciągnęła różdżkę i spróbowała rzucić czar.
Kolejne zamieszanie z tyłu sprawiło, że drgnęła i obróciła się, ale tym razem chyba wypadek był... mniejszych rozmiarów niż wcześniej. Spojrzenie Brenny chwilowo przykuła Sarah, nie Viorica, chociaż zaraz umknęło i ku niej oraz portfelowi.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Bren więc nie poznaje portfela.
Jeśli nie doszło zamieszania na tle kradzieży - zamierzała wrócić do swoich obowiązków, resztę zostawiając przy dalszej pracy.
Brenna niezbyt mogła wytłumaczyć, co tu się stało, bo sama niezbyt wiedziała. Przybiegła tutaj w końcu zwabiona zamieszaniem. Najpierw usłyszała, że to wszystko przez buty Nory, potem, że z jakimś stołem było coś nie tak, ale im więcej wyjaśnień z ust Castiela i Juliena padało, tym mniej rozumiała, jak doszło do ogólnej katastrofy.
- Chyba dalej nie mam pojęcia, jak do tego doszło - odparła więc na ich wytłumaczenia, wodząc spojrzeniem między oboma mężczyznami, ale po prawdzie wolała już nie zadawać kolejnych pytań. Zajęcie się nimi było ważniejsze. Może po prostu mieli zamęt w głowach. Po tym, jak stoły i gruz na te głowy im spadły. - I w sumie to nie jestem pewna, czy chcę wiedzieć. Chłopcy, podejdźcie może do kapłanek? Jestem pewna, że któraś z nich potrafi rzucać zaklęcia leczące dużo lepiej niż ja, a żaden z was nie wygląda dobrze. Jeśli nie, to będę wolna za jakąś godzinę, odprowadzę was do najbliższego punktu Fiuu, nie powinniście się chyba teleportować.
Nie podobało się jej ani zataczanie się Castiela, ani ta ocena "osiem", ani stan pleców Charlesa, na którym ostatecznie to wszystko leżało.
- Jeżeli nie odeślą was do domów, pamiętajcie ustawiając stoły, że między nimi muszą być przejścia. Nie chcemy zatorów, jeśli ktoś się pobije albo coś takiego - powiedziała jeszcze, spoglądając na marne resztki blatów. Nie była pewna, czy cokolwiek da się z nimi jeszcze zrobić, ale skoro została o to poproszona, wyciągnęła różdżkę i spróbowała rzucić czar.
Rzut PO 1d100 - 62
Sukces!
Sukces!
Kolejne zamieszanie z tyłu sprawiło, że drgnęła i obróciła się, ale tym razem chyba wypadek był... mniejszych rozmiarów niż wcześniej. Spojrzenie Brenny chwilowo przykuła Sarah, nie Viorica, chociaż zaraz umknęło i ku niej oraz portfelowi.
Rzut 1d100 - 65
Bren więc nie poznaje portfela.
Jeśli nie doszło zamieszania na tle kradzieży - zamierzała wrócić do swoich obowiązków, resztę zostawiając przy dalszej pracy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.