Kiedyś było inaczej. Minęła ponad dekada od momentu w którym Yaxleyówna była w Hogwarcie. Nie było to dziesięć lat usłane różami. Dla niej również, mimo, że nie musiała uciekać i układać sobie życia gdzieś indziej. Ostatni rok był dla niej kurewsko parszywy, wszystko zaczęło się sypać już w styczniu, gdy jej własny brat umarł jej na rękach, właściwie to nie do końca umarł, bo przecież wrócił na ten świat pod postacią wampira, jednak nadal uważała to za swoją porażkę, bo była tam z nim, nie zdążyła mu pomóc, bo się założyli o to, kto pierwszy dorwie bestię na którą polowali. Później było tylko gorzej, ktoś mieszał jej w głowie, na tyle, że zmienił jej niemalże całe wspomnienia, znalazł się bowiem w nich brat bliźniak, którego przecież nigdy nie miała. Walczyła dalej z konsekwencjami jakie to wszystko ze sobą niosło. Była jeszcze bardziej niestabilna, niż normalnie, a nie ma się co oszukiwać, że Geraldine zawsze była osobą dość chaotyczną i nieokrzesaną. Dzikuską z lasu. Ta opinia nie wzięła się znikąd.
Nie bała się konfrontacji, często specjalnie prowokowała, aby sobie ulżyć, tak właściwie dzisiaj chyba stało się podobnie. Przyjaciel Roisa i Corio się nawinął, więc skorzystała z okazji. Wkurzył ją tym, że zaatakował ich na korytarzu, później wspomniał o tym, że połowa Londynu chce jego śmierci i jakoś tak poszło. To wystarczyło, żeby wyciągnąć z niej to, co miała w sobie najlepsze...
Do tego dołączała świadomość, o tym, że Ambroise i Cornelius mieli przed nią więcej tajemnic niż mogło się wydawać, nagle pojawił się znikąd ich wspólny przyjaciel, brat, który sprawdzał, czy przypadkiem nie siedzi w nich demon, ostatnio w jej towarzystwie dyskutowali o jakichś sprawach, o których nie miała pojęcia, jakby jej tutaj nie było. Tak, była sfrustrowana i wkurwiona, coraz bardziej. Wszystko się nawarstwiało, na chyba każdej możliwej płaszczyźnie, więc sięgnęła po jedyną metodę, która mogła pomóc jej chociaż nieco się wyładować.
Nie obawiała się tego, że może oberwać, to nie byłby pierwszy raz, Geraldine nie miała z tym najmniejszego problemu, zresztą, czy ten typ mógłby jej zrobić większą krzywdę niż kelpie, czy inne równie urocze stworzenie? No nie.
Najwyraźniej równie mocno go wkurzyła, bo bardzo szybko postanowił zrobić to samo, co ona. Nie było to może najbardziej dojrzałym zachowaniem, ale nigdy nie ukrywała tego, że należała do szczególnie rozsądnych i ułożonych osób, zresztą znajdowała się między swoimi, oni bardzo dobrze wiedzieli, czego można się po niej spodziewać.
Kiedy się na niego rzuciła jej twarz przestała być skalaną jakąkolwiek myślą, skupiła się na tym, żeby po prostu działać, tak jak była nauczona przez lata treningów, reagowała mechanicznie, pamięć mięśniowa robiła swoje, szczególnie podczas takiego amoku i wkurwa w jakim się teraz znalazła.
Yaxleyówna miała swój specyficzny sposób walki, z racji na to, że od dziecka trenowała szermierkę przez co poruszała się bardzo lekko i zwinnie, niemalże jakby tańczyła, do tego dochodziły jej umiejętności związane z walką wręcz, nie tak łatwo było ją złapać.
Zresztą pokazała to dość szybko, nie pozwoliła typowi złapać się za kucyk, wiedziała, że najgorsze, na co mogłaby sobie pozwolić to unieruchomienie jej w miejscu. Był od niej cięższy, to mogło się skończyć chujowo, nie miała zamiaru więc do tego dopuszczać. Póki mogła kicać jak sarenka, nic jej nie groziło.
Nie udało jej się jednak sięgnąć kolanem między jego nogi, przez co syknęła sobie pod nosem niezadowolona z tego, że ją odepchnął. Ten jeden ruch mógłby załatwić naprawdę wiele, cały jej problem. Musiała wymyślić coś innego, co wcale nie było dla niej szczególnie problematyczne. Miała przecież w zanadrzu kilka sztuczek.
Widziała, że próbuje się na nią rzucić, cóż, nie zamierzała pozwolić na to, aby docisnął ją do ziemi, bo to mogło skończyć się dla niej chujowo, szczególnie w tej zjebanej sukience, którą na siebie założyła, dlatego po prostu spróbowała wykonać piękny piruet i przesunąć się w lewo.
Jeśli jej się to udało, to nie zwlekała, po prostu spróbowała wskoczyć mu na plecy zaciskając swoje przedramiona na jego szyi.
AF ◉◉◉◉◉ zgrabny piruecik i unik
Sukces!
AF ◉◉◉◉◉ wskoczenie na plecy i chwyt
Slaby sukces...