• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy

[02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#17
26.02.2025, 01:32  ✶  

Zmrużyła nieco oczy, gdy wspomniał o tym, że nie wygląda jak typowy uzdrowiciel. Zastanawiała się przez moment, jak właściwie wyglądał typowy medyk. Co ich od niej wyróżniało, czy kiedyś w ogóle wyglądała, jak oni, czy od zawsze nie pasowała do tego zawodu. Wiedziała, że była nieco inna, ale może faktycznie z czasem przestała się nosić jak lekarze? Nigdy się jakoś szczególnie na tym nie skupiła, to był chyba pierwszy raz, kiedy pomyślała o takich szczegółach. Czy było po niej widać, że zajmowała się trupami, miała taką aurę? Dało się to wyczuć? Przez jej głowę przemykały kolejne pytania, na które nigdy nie miała uzyskać odpowiedzi. Znowu zaczynała skupiać się na tym, co nie było w tej chwili ważne, mrugnęła dość szybko kilka razy, aby wrócić do rzeczywistości, bo odpłynęła trochę za daleko.

- Czy typowy uzdrowiciel ma jakieś cechy szczególne? - Tak, była ciekawa, jak on właściwie to widzi, szczególnie, że spowodowało to u niej taki długi proces myślowy. Postanowiła więc po prostu zapytać o konkrety, może dzięki temu zaspokoi swoją ciekawość.

Cóż, zapewne też typowy uzdrowiciel nie zapraszałby nieznajomego do swojego własnego mieszkania, aby mu pomóc, tylko do swojego gabinetu. Niestety, ona już nie posiadała takiego. Aktualnie jej miejscem pracy była głównie kostnica, co nie do końca zachęcało do tego, aby kogokolwiek tam zabierać, mogło to wzbudzać obawy, że skończy, jak te zimne ciała, które znajdowały się wokół. Nie chciała go straszyć, chociaż właściwie nie wyglądał na kogoś, kogo tak łatwo było wystraszyć. Może to ona powinna się bać? Typ miał w sobie coś z osób spod ciemnej gwiazdy, wiedziała, że nie powinna oceniać książki po okładce, bo bywało to mylące, jednak nie mogła też być zupełnie obojętna wobec jego aparycji, chociaż właściwie już trochę była. Pomógł jej z tym nieszczęsnym kotem, zaangażował się w to ze swojej, nieprzymuszonej woli, nie mógł być chyba, aż takim złym człowiekiem. Wypadało, aby udzieliła mu pomocy, skoro jej potrzebował, szczególnie, że uszkodził się poniekąd przez nią, no może nie konkretnie przez nią, a przez tego futrzaka, który wlazł tam, gdzie nie powinien, ale bez sensu było to, aż tak rozkładać na części pierwsze. Jeszcze znowu zagubi się w swoich myślach.

- Chciałam Ci pomóc, nie mogę tego zrobić tutaj, bo głupio by wyglądało, jakbyś ściągał spodnie w jakiejś uliczce, dlatego nie wiem, chyba najprościej było zaproponować pójście do mnie. - Tak, postanowiła nieco wyjaśnić swoje zamiary, chociaż im bardziej w to brnęła, tym bardziej wydawało jej się głupie. Starała się jednak, aby jej słowa brzmiały pewnie.

- Nie mam już swojego gabinetu w Mungu, a do pracy chyba nie powinnam Cię ze sobą zabierać, bo to mogłoby być dziwne, bardzo dziwne. - Tak, dalej tłumaczyła swoje słowa, chociaż nie wiedziała, czy bardziej jemu, czy sobie, ale kto by się tym przejmował.

- Tam mamy nieco innych pacjentów, takich którzy nie mogą się już ruszać. - Czy w ogóle trupy można było nazywać pacjentami? Chyba nie, zdecydowanie nie, ale chyba nie byli ze sobą jeszcze na tyle blisko, żeby zamierzała mu opowiadać o szczegółach tego, czym się zajmowała. Ludzie różnie na to reagowali, raczej spoglądali na takie osoby nie do końca przychylnie. Zresztą średnio chyba o niej świadczyło to, że z żywych przerzuciła się na martwych, ale tak było jej prościej, nie potrafiła się pogodzić z tym, że nie mogła pomóc temu na kim jej najbardziej zależało. Nie było sprawiedliwości na tym świecie, dlatego więc wybrała sobie taką niszę, w której nie musiała się przejmować tym, że nie jest w stanie pomóc każdemu. Tak było prościej.

- Nie dojdziesz. - Mruknęła cicho ponownie wpatrując się w jego nogę. Nie miała pojęcia, jaki był to uraz, ale jego ześlizgnięcie się z balkonu nie wyglądało najlepiej. Wydawała się być bardzo pewna w swoim osądzie, chociaż nie widziała dokładnie jak wyglądało kolano mężczyzny.

- Gdyby to był dla mnie kłopot, to bym tego nie zaproponowała, dawno nie miałam żywych pacjentów, to byłaby całkiem miła odmiana. - Och, chyba miała o tym nie wspominać, jakoś tak jednak wyszło, że te słowa padły z jej ust. Ponownie zmrużyła oczy. Zaczęła się zastanawiać nad tym, jak to właściwie zabrzmiało, jakie było prawdopodobieństwo, że uzna ją za wariatkę? Pewnie spore. Żywi pacjenci, nie martwi, cóż nie brzmiało to szczególnie dobrze. Właściwie to chyba nie powinna mu się dziwić, że postanowił spierdalać stąd w podskokach, to znaczy udać się do przyjaciela, który akurat był medykiem. Najwyraźniej każdy znał jakiegoś medyka, ponownie skupiła się na tym, czy faktycznie to było możliwe, że jego przyjaciel akurat był medykiem, czy próbował ją zbyć? Obie opcje były możliwe, wcale nie zdziwiłaby się, gdyby to była ta druga. Mrugnęła znowu kilka razy, żeby wrócić do niego, bo po raz kolejny trochę za daleko zaczęła się oddalać. Niby znajdowała się tu i teraz, ale jednak nie dało się oprzeć wrażeniu, że co chwilę go opuszczała i znikała gdzieś daleko.

- Twój wybór, jak się przewrócić i uderzysz głową w krawężnik to nie będzie co zbierać, jesteś duży, to może zaboleć. - Tak zaczęła kalkulować w swojej głowie ile waży i jak mocno może jebnąć o ziemię, jeśli nie utrzyma się na nogach. Uwielbiała cyferki, robiła to zupełnie przypadkowo i wcale, ale to wcale nad tym nie panowała.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (6395), Prudence Fenwick (5532)




Wiadomości w tym wątku
[02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.02.2025, 14:49
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.02.2025, 17:57
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.02.2025, 19:08
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.02.2025, 22:09
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.02.2025, 22:37
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.02.2025, 02:02
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.02.2025, 11:07
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.02.2025, 15:36
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.02.2025, 21:41
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 20.02.2025, 17:34
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 20.02.2025, 22:47
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 21.02.2025, 01:35
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 21.02.2025, 14:13
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.02.2025, 14:35
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.02.2025, 21:54
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 25.02.2025, 22:04
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 26.02.2025, 01:32
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 01.03.2025, 13:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa