• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[wiosna, 1972] Drewniane molo

[wiosna, 1972] Drewniane molo
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#5
31.01.2023, 02:28  ✶  
Posiniałe z zimna wargi Patricka drgnęły. Na chwilę, na moment tylko, zagościł na nich słaby, szczery uśmiech. „Właśnie klepiesz mnie po główce” – chciał powiedzieć, ale niewypowiedziane słowa zamarły mu na końcu języka.
Uśmiech spełzł z ust szybciej niż na nie wykwitł. Wbił twardniejące spojrzenie w wisiorek. Patrzył na niego intensywnie, czując narastającą w żołądku gorycz. Jakie to było podłe ze strony losu, że chwilę po tym jak pożegnał się z własnym, dostrzegł niemal identyczny, jego drugą część, na szyi rudowłosej kobiety. Pewnie były takich wisiorków setki tysięcy, ale wcześniej jakoś tego nie dostrzegał. To zawsze była ich pamiątka, ich tajemnica, ich nadzieja i ich miłość, która, potem, gdy Clare odeszła, zamieniła się w jego pamiątkę, jego tajemnicę, jego nadzieję i jego miłość.
A teraz okazywało się, że podobny sekret, tajemnicę, nadzieję i uczucia nosiła na szyi Alanna. Dosłownie jak Clare, jej partner również musiał podarować okazalszy fragment wisiorka.
W Patricka uderzyło jak bardzo to było wszystko niesprawiedliwe. Prawie wyrzucał sobie w myślach tę głupią chęć, by pogładzić ją po włosach. Oschła, wredna i zawzięta – taka mogła być tylko wobec niego, gdzieś tam był ktoś inny, ktoś kogo szczerze kochała i z którym dzieliła – jeśli nawet nie wspólne życie to przynajmniej sentymenty przeszłości.
Chrząknął, czując gulę, która ciągle rosła mu w gardle.
- Nie próbowałem się zabić – zaprzeczył cicho. – Biuro Aurorów otrzymało zgłoszenie. O zaginięciach w pobliżu molo. Źle oceniłem zagrożenie, wodna istota, wciągnęła mnie do morza – wyjaśnił, wciąż tak samo matowym głosem.
Nagle dotknięcie Alanny, tak naturalne w pierwszej chwili, stało się kompletnie nie na miejscu. Nie powinien się z nią spoufalać, nie wtedy, gdy w jej życiu był ktoś inny. Zresztą, widok wisiorka dobitnie uzmysłowił Patrickowi jedno: nie był gotów pożegnać się z Clare. To jeszcze nie był ten czas. Od jej śmierci minęło zbyt mało czasu i chociaż rana zdążyła już przyschnąć, wciąż jeszcze nie zabliźniła się na tyle, by mogła zamienić się w zwykłą bliznę.
Odwrócił wzrok od wisiorka.
Z niemą ulgą skupił uwagę na swoim notatniku. Kolejnej pamiątce po Clare, którą ta wycieczka nad drewniane molo tak po prostu zniszczyła. Najchętniej, tak po prostu, zaszyłby się w tym momencie w swojej kawalerce. Przesiedziałby w niej dobę, malując na płótnie obraz przedstawiający morze, spienione fale, kładkę i siedzącą na niej jasnowłosą kobietę. Odwróconą ku wodzie a przez to tylko plecami zwróconą wobec patrzącego na płótno obserwatora. Już nawet wiedział, jak to namaluje. W myślach kompletował paletę kolorów. Prawie czuł nieprzyjemny zapach farb i słyszał dźwięki wydawane przez pędzel, gdy będzie mieszał nim w słoiku z wodą.
- Proszę – podał jej przemoczony szkicownik.
Ten był aż ciężki od słonej wody, którą wchłonęły kartki. Patrzył na ruchy Alanny, nie zastanawiając się nad nimi. Sprawa była przegrana. Czuł to wszystkimi swoimi zmysłami. Morze przyjęło od niego więcej darów, niż chciał mu zaoferować. Nie zadowoliło się tylko foczką, ale odebrało też wysłużony, czarny notatnik z jego rysunkami.
Ale patrząc na Alannę, w pamięci wciąż miał przede wszystkim wisiorek, ten przeklęty wisiorek, który teraz ciążył mu na całej jej postaci. I jak na ironię, teraz miała w rękach jego szkicownik, kolejny symbol Clare.
Zacisnął mocniej usta, gdy poczuł jej ciepłe ręce na swoich. To było miłe. I takie zwodnicze, oszukańcze, nieprzyjemnie kujące gdzieś w środek jego duszy. Poruszył się niespokojnie. Dość tego. Dość.
- Wisiorek. Całkiem ładny – wypluł z siebie. Chciał, żeby jego słowa zabrzmiały neutralnie, zwyczajnie jak rzucona przypadkiem uwaga, ale wybrzmiały ciężko, gorzko i boleśnie.
2134
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (3062), Patrick Steward (2603)




Wiadomości w tym wątku
[wiosna, 1972] Drewniane molo - przez Patrick Steward - 24.01.2023, 03:55
RE: [wiosna, 1972] Drewniane molo - przez Alanna Carrow - 28.01.2023, 02:05
RE: [wiosna, 1972] Drewniane molo - przez Patrick Steward - 29.01.2023, 21:47
RE: [wiosna, 1972] Drewniane molo - przez Alanna Carrow - 31.01.2023, 01:11
RE: [wiosna, 1972] Drewniane molo - przez Patrick Steward - 31.01.2023, 02:28
RE: [wiosna, 1972] Drewniane molo - przez Alanna Carrow - 01.02.2023, 00:44
RE: [wiosna, 1972] Drewniane molo - przez Patrick Steward - 03.02.2023, 02:46
RE: [wiosna, 1972] Drewniane molo - przez Alanna Carrow - 04.02.2023, 16:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa