27.02.2025, 12:13 ✶
Była ciekawa, czy to było standardowe zachowanie Basiliusa, czy być może jednak Laurent się rozpruł w listach i uprzedził mężczyznę, jak najłatwiej sprawić, by myśli Olivii zaczęły krążyć wokół przyjemniejszych tematów. Jeżeli chodziło o jedzenie, to był to w jej przypadku zawsze strzał w dziesiątkę. Na widok ciasteczek oczy Quirke na moment rozbłysły, a chociaż nadal miała zaczerwieniony nos, który musiała wycierać chusteczkami, podobnie jak załzawione oczy, to jej dłoń odruchowo wyciągnęła się w kierunku słodyczy.
- Mówi pan, że to że - nie bójmy się używać tego słowa - ćpałam i piłam, mogło mieć na to wpływ? - zapytała, obracając ciasteczko w palcach. Przeniosła wzrok z okrągłego szczęścia na twarz uzdrowiciela, lekko przy tym marszcząc brwi. Nie była głupia, ale też zwyczajnie nigdy nie interesowała się tym tematem. Co więcej: nie wpadłaby na to, że to mogłoby mieć jakikolwiek wpływ na to, że nie zaszła w ciążę, bo... Przecież ile to się słyszało o wpadkach po pijaku? Olivia ugryzła kawałek ciastka, a oczy powoli zaczęły wysychać. Analizowała to, co miał jej do powiedzenia Basilius, cośtam powoli zaczynało do tego rudego łba docierać, ale... No właśnie: wciąż wszystko to było niepewne. - Mówi pan, że nawet jeżeli wyjdzie, że coś ze mną jest nie tak, to da radę to wyleczyć?
Miała dość jasne i konsekwentne podejście do tego: jeżeli nie będzie mogła zajść w ciążę, to znaczy że będzie to coś z nią nie tak. Koniec i kropka. W razie czego Tristan zapewniał ją, że mogą adoptować dziecko, ale to zawsze było inaczej niż urodzić maleństwo osobie, którą kochało się nad życie.