27.02.2025, 22:37 ✶
Sklepik nie wydawał się przesadnie duży, ale jednocześnie wykorzystywał każdą możliwą przestrzeń, by jak najlepiej zaprezentować oferowane produkty. Regały pod ścianami piętrzyły się niemal pod sufit, a na środku pomieszczenia ustawiono parę stolików i wystawek. We wnętrzu znajdowała się też długa, przeszklona lada, pod którą można było znaleźć zapewne nieco droższe artykuły piśmiennicze, na które w większości składały się wysokiej klasy pióra, tusze czy specjalnie oprawiane notesy. Ręcznie wykonane, jak podpowiadała plakietka znajdująca się obok nich.
Dzwonek nad drzwiami zabrzęczał cicho, kiedy wcześniej przebywający w sklepie kliencie opuścili sklep, a na Louvaina podniosła spojrzenie jedna ze znajdujących się za ladą osób. Kobieta wydawała się nieco znużona, ale kiedy tylko usłyszała jego nazwisko, jej twarz nieco pojaśniała i nie czekając nawet na dalszą część jego wypowiedzi, ruszyła wzdłuż lady, do znajdujących za jej końcem drzwi.
- Pan Lestrange, no proszę. Z przyjemnością zapraszam - uśmiechnęła się do niego przelotnie, zanim nacisnęła klamkę i poprowadziła do środka.
Na zaplecze prowadziło pięć schodków, a światło rozświetliło dość sporych rozmiarów pomieszczenie, na pewno magicznie powiększone, bo ciasne wymiary sklepiku, jakie ten wydawał się mieć z zewnątrz, nie byłyby w stanie pomieścić takiego metrażu. Wystrój był podobny do ogólnie dostępnej części sklepu; wysokie regały, pełno piśmienniczych artykułów, dzienników, ale też farb, płótna i narzędzi do rzemiosła.
- Hannah Bagshot, miło mi poznać. W czym mogę pomóc? Mamy co tylko sobie pan wymarzy jeśli chodzi o piśmiennictwo lub sztukę. Zaopatruje się u nas wielu artystów, ale też pisarzy i dziennikarzy. Samopiszące pióra, notesy... zabezpieczamy też je w odpowiedni sposób na specjalne zamówienie, jeśli klient czuje taką potrzebę.
Dzwonek nad drzwiami zabrzęczał cicho, kiedy wcześniej przebywający w sklepie kliencie opuścili sklep, a na Louvaina podniosła spojrzenie jedna ze znajdujących się za ladą osób. Kobieta wydawała się nieco znużona, ale kiedy tylko usłyszała jego nazwisko, jej twarz nieco pojaśniała i nie czekając nawet na dalszą część jego wypowiedzi, ruszyła wzdłuż lady, do znajdujących za jej końcem drzwi.
- Pan Lestrange, no proszę. Z przyjemnością zapraszam - uśmiechnęła się do niego przelotnie, zanim nacisnęła klamkę i poprowadziła do środka.
Na zaplecze prowadziło pięć schodków, a światło rozświetliło dość sporych rozmiarów pomieszczenie, na pewno magicznie powiększone, bo ciasne wymiary sklepiku, jakie ten wydawał się mieć z zewnątrz, nie byłyby w stanie pomieścić takiego metrażu. Wystrój był podobny do ogólnie dostępnej części sklepu; wysokie regały, pełno piśmienniczych artykułów, dzienników, ale też farb, płótna i narzędzi do rzemiosła.
- Hannah Bagshot, miło mi poznać. W czym mogę pomóc? Mamy co tylko sobie pan wymarzy jeśli chodzi o piśmiennictwo lub sztukę. Zaopatruje się u nas wielu artystów, ale też pisarzy i dziennikarzy. Samopiszące pióra, notesy... zabezpieczamy też je w odpowiedni sposób na specjalne zamówienie, jeśli klient czuje taką potrzebę.