31.01.2023, 13:14 ✶
Mackenzie w duchu powątpiewała, czy Heather tak łatwo da radę, gdy odpadła jej większa część drużyny i niemal wszystkich graczy trzeba będzie trenować od nowa. (Może też, tylko może, w swojej niezmierzonej pysze, uważała swój brak również za problematyczny dla drużyny.) Żadnej z tych uwag jednak nie wygłosiła, po prostu wsunęła dłonie w kieszenie i w milczeniu powędrowała za Charlesem do pubu. W środku trudno było wręcz oddychać, i nieomal pożałowała zgody, ale skoro powiedziało się a, trzeba było powiedzieć b. Po drodze zamówiła za barem coś zimnego i taką pozycję z menu, która wyglądała na możliwie najmniej niezdrową (choć zdrowa raczej też nie była, ale Mackenzie dziś naprawdę nie miała siły i czasu na bieganie za zieleniną i rybą, by to potem przyrządzać).
- Serio – zapewniła, siadając. Dopiero kiedy Charlie wspomniał, że był Ministrem Magii, coś w głowie Green zaskoczyło. – Aaa… to ten. Chodzi o to, że jest mugolakiem, tak?
Rozwinęła ulotkę, przypatrując się postaci spadającej ze stołka. Owszem, nie miała pojęcia, jak wygląda ich Minister Magii. Dział polityczny w Proroku Codziennym absolutnie jej nie interesował, w kiosku miała zwyczaj zaglądania wyłącznie do kolumny sportowej i odkładania gazety na miejsce po sprawdzeniu wyników. Jego nazwisko obiło się jej o uszy parę razy – głównie podczas tyrad matki, która uważała, że mugolak nie wie dość o świecie czarodziejów, by być Ministrem – ale Mackenzie w takich momentach wpuszczała to, co matka mówiła jednym uchem, wypuszczała drugim, a podczas całej przemowy skupiała się na podlewaniu albo przycinaniu roślin.
- Chyba chłopcy z drużyny się o niego pobili dwa miesiące temu – powiedziała. – Nie bardzo zrozumiałam, o co chodzi, ale jeden twierdził, że jakaś piłka mugoli jest dla niego ważniejsza niż quidditch, a drugi jest mugolakiem, więc się o to strasznie wkurzył. Ale może to chodziło o szefa Departamentu Magicznych Gier i Zabaw…
Jej zainteresowanie sprawami politycznymi oscylowało w okolicach zera. Była jak ci mugolscy Brytyjczycy, którzy nie znali nazwiska swojego premiera i co najwyżej pamiętali imię królowej. (Chociaż jeśli szło o Mackenzie, prawdopodobnie nawet nie wiedziała, że mugole wybierają jakiegoś premiera, a jeżeli usłyszała coś o królowej, to tylko przez przypadek.)
- Rozumiem, że chcą go wywalić – dodała, zwijając papier w kulkę. Sądząc po tonie, ona była absolutnie nieprzejęta ani myślą, że ich Ministrem był mugolak, ani tym, że ktoś z tego powodu chciał go wyrzucić ze stanowiska.
- Serio – zapewniła, siadając. Dopiero kiedy Charlie wspomniał, że był Ministrem Magii, coś w głowie Green zaskoczyło. – Aaa… to ten. Chodzi o to, że jest mugolakiem, tak?
Rozwinęła ulotkę, przypatrując się postaci spadającej ze stołka. Owszem, nie miała pojęcia, jak wygląda ich Minister Magii. Dział polityczny w Proroku Codziennym absolutnie jej nie interesował, w kiosku miała zwyczaj zaglądania wyłącznie do kolumny sportowej i odkładania gazety na miejsce po sprawdzeniu wyników. Jego nazwisko obiło się jej o uszy parę razy – głównie podczas tyrad matki, która uważała, że mugolak nie wie dość o świecie czarodziejów, by być Ministrem – ale Mackenzie w takich momentach wpuszczała to, co matka mówiła jednym uchem, wypuszczała drugim, a podczas całej przemowy skupiała się na podlewaniu albo przycinaniu roślin.
- Chyba chłopcy z drużyny się o niego pobili dwa miesiące temu – powiedziała. – Nie bardzo zrozumiałam, o co chodzi, ale jeden twierdził, że jakaś piłka mugoli jest dla niego ważniejsza niż quidditch, a drugi jest mugolakiem, więc się o to strasznie wkurzył. Ale może to chodziło o szefa Departamentu Magicznych Gier i Zabaw…
Jej zainteresowanie sprawami politycznymi oscylowało w okolicach zera. Była jak ci mugolscy Brytyjczycy, którzy nie znali nazwiska swojego premiera i co najwyżej pamiętali imię królowej. (Chociaż jeśli szło o Mackenzie, prawdopodobnie nawet nie wiedziała, że mugole wybierają jakiegoś premiera, a jeżeli usłyszała coś o królowej, to tylko przez przypadek.)
- Rozumiem, że chcą go wywalić – dodała, zwijając papier w kulkę. Sądząc po tonie, ona była absolutnie nieprzejęta ani myślą, że ich Ministrem był mugolak, ani tym, że ktoś z tego powodu chciał go wyrzucić ze stanowiska.