—29/08/1972—
List zaadresowany do Josephine Avery obłożono standardowym zaklęciem ochronnym.
Londyn, 29 VIII 1972 r.
Droga Ciociu Josephine,
Nie chciałam zadręczać Cię listami, przydawać Ci dodatkowej udręki w tym trudnym czasie, bo nie ma nic gorszego niż z uporem zdartej płyty musieć odpowiadać na wariacje tego samego pytania – "czy wszystko dobrze" – kiedy obie wiemy, że nic nie jest dobrze. Niech moja troska nie będzie Ci ciężarem. Niech otuli Cię lekkością chopinowskich ballad, które zawsze dedykuję Tobie. Choć ufnie polecałam opiece Matki Twoje imię, muszę zapytać: jak się czujesz? czy jesteś zdrowa?
Tak jak ostatni akord ravelowskiej Ondine rozbrzmiewa dysonansem, nie niwecząc kompozycji, a dopełniając jeno jej doskonałości, tak ta straszliwa napaść, której ofiarą padła biedna Raphaela, nie może położyć się cieniem na jej życiorysie. Oczywiście napisałam do Raphaeli, najszybciej, jak tylko mogłam: otrzymałam dzisiaj odpowiedź. Nieszczęsne dziewczę, zapatrzone w Ciebie niczym w obrazek, miesza akwarele łzami, odmalowując na kanwie wyobraźni najgorsze scenariusze. Raphaela martwi się, że Cię zawiodła, zawiodła tak straszliwie, że nigdy już nie odzyska Twojej przychylności. Nie wątpię, że przemawia przez nią nie tylko ból duchowy, lecz i fizyczny, bo musi mierzyć się ze skutkami rzuconej na nią klątwy. Modlę się za jej zdrowie i za to, aby sprawca został złapany i przykładnie ukarany za to, że ośmielił się skrzywdzić tę istotę, pokrytą niewinnym puchem młodości.
Wiem, że ze wszystkich dzieci, jakie masz w swojej pieczy, to "Muza" jest tym najukochańszym, ale proszę, pamiętaj o tej biednej ptaszynie, która dopiero co rozłożyła skrzydła, dopiero co wzniosła się do lotu, aby tak brutalnie zostać sprowadzoną na ziemię. Nie stawiam się teraz bynajmniej w pozycji moralnej wyższości, lecz pokornie przypominam Ci, że sama byłam zranionym ptakiem, a Twoja czuła protekcja pomogła mi na nowo nauczyć się latać.
Brakowało mi Twojej obecności tamtego wieczoru. Bardzo brakowało.
Jeżeli mogłabym jakoś ulżyć Ci w rozlicznych obowiązkach, wspomóc Cię czynem, słowem – bo myślą wspieram Cię zawsze – proszę, nie wahaj się do mnie napisać, jestem do Twojej dyspozycji. Nigdy nie odpłacę się za Twoją dobroć, zarówno wobec mnie, jak i wobec mojej Matki, ale mogę próbować.
Twoja Clara Schumann,
Lorraine