02.03.2025, 20:27 ✶
Londyn, wrzesień 1972 r.
Skarbie złoty, moja droga kuzyneczko,
Choć nigdy nie dane mi było rozwinąć rodzinnego daru trzeciego oka, pozwól mi ten jeden raz popisać się parodią prekognitywnych talentów, jakie posiadam, i powitać powracającą na łono ojczyzny krewną zanim sama zapowie się listem. Dawno nie korespondowałyśmy, więc zapytasz zapewne, skąd wiem o Twoim rychłym przybyciu... Wiem ja, bo wie cała Anglia, moja droga. Wiedzą o tym nie tylko fascynaci wróżbiarstwa, czytający gazety, które rozpisują się o powrocie naszej wspaniałej wieszczki, ale i sceptycy, którzy nie dają wiary wskazaniom sztuki wróżbiarskiej. Jednym z takich sceptyków jest, uważaj na to, zastępca szefa Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Jakież było więc moje zdziwienie, gdy podczas niezobowiązującego spotkania w stricte ministerialnym towarzystwie – w równie niezobowiązującej rozmowie, jaką prowadziliśmy – padło z jego ust Twoje imię i nazwisko.
Nie spodziewałam się, że padnie ono w kontekście Twojego łóżka zatrzymanego w kontroli celnej na granicy. Bardzo kunsztowne cacko, moja droga, te zdobienia wieńczące wezgłowie, ta klasyczna rama... Właśnie ta rama była problemem, bo rzekomo została wykonana z rzadkiego drewna, którego import jest ściśle kontrolowany przez organy handlu międzynarodowego. Nie wyobrażasz sobie mojego oburzenia, no bo jakaż śmiałość pozwala przetrzymywać w kontroli celnej coś tak niezbędnego dla kobiety, która potrzebuje odpowiednio dużo snu dla urody!
Bo co, bo ktoś ściął jakieś drzewko, za którym psidwaki czy inne pupiszony szczać chodzą? Bo jakiś magizoolog przykleił się do niego zaklęciem trwałego przylepca? A może jakaś wiejska baba z lasu zobaczyła twarz Matki w pożółkłym liściu? Wielkie mi halo. Sama nigdzie nie ruszam się bez kompletu pościeli z egipskiej bawełny i mojej kołdry wypchanej wysoce wyselekcjonowanym pierzem hipogryfów abisyńskich, więc uwierz mi, dobrze wiem, jak nużące bywa załatwianie formalności, kiedy ktoś sapie Ci w kark, bo masz czelność lubić rzeczy z klasą. Ale tak to jest, kiedy towary pierwszej potrzeby oznaczane są przez niekompetentnych urzędników jako luksusowe. Najśmieszniejsze jest to, że w całym tym zamieszaniu, żaden z tych dyletanckich durniów nie zauważył nader gustownej lamówki materaca tkanej z puchu zagrożonych wyginięciem pufków tarantowatych... Ale ja zauważyłam, Cassandro. Zachwycająca.
Na szczęście mój dobry znajomy, obdarzony nie tylko wszechstronną wiedzą na temat handlu międzynarodowego, ale i równie wykwintnym gustem, potrafi rozładowywać takie afery przy lampce wina, zanim nabiorą międzynarodowego rozmachu. Wystarczyła szybka konsultacja z zamorskimi regulacjami prawnymi, aby rozwiązać wszystkie nasze problemy. Okazało się, że całemu temu zamieszaniu winny jest błąd w zapisie łacińskiej nazwy drzewa, z którego pozyskano drewno na budowę wezgłowia! Doprawdy, do końca moich dni będę wspominać miny ambasadorów, którzy potem prywatnie przepraszali mnie za to, w jaki sposób potraktowano naszą rodzinę. Niemal drżeli, gdy użyłam przy nich magicznych słów "afera łóżkowa"...
Droga kuzynko, wiem, że skupiona jesteś na patrzeniu w przyszłość, ale nie ignoruj przeszłości: zapewniam Cię, jedna "afera łóżkowa" Dolohovom w zupełności wystarczy. Oczywiście, piszę to, przewracając oczami na wspomnienie tej czarnej prasy, jaką poczęstowano mnie, gdy pięłam się po szczeblach kariery. Strzeż się, bo skostniałe angielskie zwyczaje, sięgające głębiej niż syberyjska wieczna zmarzlina każą nienawidzić kobiet w pozycji władzy. Wystarczy spojrzeć na nastroje wokół obecnie nam panującej Ministry. Na szczęście, mam wciąż swoich sojuszników w Ministerstwie, więc mogę spać spokojnie: mam nadzieję, że teraz Ty także.
Wspomnij o mnie gwiazdom, gdy będziesz studiować zapisaną w nich przyszłość.
Niech Cię strzegą, gdy ja nie będę mogła,
Anastazja
Please don't go
I'll eat you whole
I'll eat you whole