03.03.2025, 05:20 ✶
Zmrużyła oczy w jakiś podejrzliwy sposób, kiedy tylko usłyszała o reklamacji. Ściągnęła brwi, usta drgnęły, w bardzo szybki i łatwy do przeoczenia sposób, który sugerował gonitwę myśli, albo natychmiastowe przyłapanie na kłamstwie. Spojrzała na trzymany przez Louvaina notes, jakby był czymś niemal obrzydliwym, a ona zwyczajnie nie była w stanie utrzymać w ryzach mimiki twarzy.
- Przepraszam, ale nic... - gotowa była walczyć, o czym świadczył nagle surowy ton, wyprany z poprzedniego ciepła i przyjacielskości. I zaraz ucięła, bo Louvain dokończył swoją prezentację. Świadomość sytuacji zagościła na jej twarzy z pewnym oporem. Uśmiechnęła się, ale w sposób raczej miły, który nie sięgał oczu, jakby nieco speszona tą bezpośredniością. Wzdrygnęła się też, kiedy notes trzasnął, zamknięty szybko i na moment spojrzała na niego, na jego usta. Spojrzenie wreszcie zogniskowało się znowu na samym notesie, po który kobieta sięgnęła bez cienia zawahania, ale z pewną delikatnością.
- Lou - powtórzyła, odchylając marynarkę i wsuwając mu notatnik do kieszeni z którego go przed chwilą wyjął. - Fortes fortuna adjuvant, to się niezmiernie chwali. Ale niech będzie, za to przejdę do rzeczy i zapytam po prostu; czemu ktoś taki jak ty może potrzebować czegoś takiego jak Myślodsiewnia? Była gwiazda Quidditcha, aktualny urzędnik w biurze świstoklików... Głośno o tobie, bardzo głośno. Nigdy nie założyłabym, że komuś takiemu przydałaby się tego typu artefakt. To bardziej domena kolekcjonerów, albo badaczy tajemnic. Takich, którzy muszą bardzo dużo rzeczy wiedzieć i nad nimi myśleć.
- Przepraszam, ale nic... - gotowa była walczyć, o czym świadczył nagle surowy ton, wyprany z poprzedniego ciepła i przyjacielskości. I zaraz ucięła, bo Louvain dokończył swoją prezentację. Świadomość sytuacji zagościła na jej twarzy z pewnym oporem. Uśmiechnęła się, ale w sposób raczej miły, który nie sięgał oczu, jakby nieco speszona tą bezpośredniością. Wzdrygnęła się też, kiedy notes trzasnął, zamknięty szybko i na moment spojrzała na niego, na jego usta. Spojrzenie wreszcie zogniskowało się znowu na samym notesie, po który kobieta sięgnęła bez cienia zawahania, ale z pewną delikatnością.
- Lou - powtórzyła, odchylając marynarkę i wsuwając mu notatnik do kieszeni z którego go przed chwilą wyjął. - Fortes fortuna adjuvant, to się niezmiernie chwali. Ale niech będzie, za to przejdę do rzeczy i zapytam po prostu; czemu ktoś taki jak ty może potrzebować czegoś takiego jak Myślodsiewnia? Była gwiazda Quidditcha, aktualny urzędnik w biurze świstoklików... Głośno o tobie, bardzo głośno. Nigdy nie założyłabym, że komuś takiemu przydałaby się tego typu artefakt. To bardziej domena kolekcjonerów, albo badaczy tajemnic. Takich, którzy muszą bardzo dużo rzeczy wiedzieć i nad nimi myśleć.