01.02.2023, 01:24 ✶
Na dźwięk jej słów wypiął dumnie pierś do przodu. Nie dało się ukryć, że lubił, kiedy ludzie o nim mówili, a kiedy były to dodatkowo dobre rzeczy, to był w ekstazie. Jego uśmiech podwoił swoją siłę, zaś jego kroki momentalnie zaczęły sprawiać wrażenie lżejszych i swobodniejszych. Zareagował tak, jakby jego wygląd był jego osobistym osiągnięciem, a nie wypadkową tego, że jego ojciec, zamiast znaleźć sobie czarownicę, zakochał się w magicznym stworzeniu.
- Ty zaś wyglądasz, jakby w twoich żyłach płynął eliksir upiększający zamiast krwi – odwdzięczył się komplementem za komplement po tym, jak przyjrzał się jej od stóp po czubek głowy. Fakt, że różniła się od bladoskórej blondynki z wody według niego działał tylko na jej korzyść. Nie chciał spotkać się z kimś, kto przypominałby mu swoim wyglądem o syrenie. Rude włosy oraz piegi na twarzy Heather z pewnością tego nie robiły, a jednocześnie były na swój sposób urokliwe i nawet jeśli obiektywnie nie zasługiwały na komplement o takiej amplitudzie, to i tak powiedział go z uśmiechem na ustach. Wyszedł z założenia, że lepiej było przesadzić, niż powiedzieć coś, co niedostatecznie dobrze pochwaliłoby urodę dziewczyny.
- To może zacznijmy od opowieści – zaproponował, czując się dużo pewniej na ziemi zmyślając niż w powietrzu na miotłach. Zmienił w liście przebieg prawdziwych zdarzeń po to, móc jej zaimponować. Wątpił, że dziewczyna mająca sławną rodzinę, sama pojawiająca się w gazetach, będzie chciała tracić czas na znajomego ze szkoły, więc wymyślił coś, co by go wyróżniało i mogłoby ją zaciekawić. Najlepsze w tej historii było to, że szanse na wpadkę były minimalne, bo prawdę oprócz Lovegooda znała tylko jedna osoba.
- Ależ to była przygoda! - krzyknął wesoło, jakby wspominał dobrą imprezę, a nie moment, w którym prawie zginął – Zaczęło się od tego, że w wolne popołudnie udałem na spacer na pewne stare molo. Wyobraź sobie piękne niebo, spokojną wodę aż po horyzont, przyjemną bryzę na skórze… Warunki były idealne – rzekł i machnął ręką w bok, w miejsce, gdzie powinna wyobrazić sobie tę scenerię.
- Nagle słyszę jakąś melodię. Pomyślałem sobie: zobaczę co to. Idę w tamtym kierunku, patrzę, a tam kobieta w wodzie. I to nie byle jaka. Długie blond włosy, oczy jak marzenie, rzucająca się w oczy twarzyczka… No i ten głos. Przepiękny, jedyny w swoim rodzaju - Do tej pory historia układa się tak, jak w rzeczywistości. Chłopak uśmiechnął się ledwo zauważalnie. - Od razu zauważyłem, że coś jest nie tak. Pływać tak w kwietniu? Woda powinna być zimna o tej porze roku. Poza tym nie widziałem w pobliżu jej ubrań. Różdżkę już trzymałem w pogotowiu – opowiedział niezmienionym tonem, gestykulując przy tym żywo.
- Ty zaś wyglądasz, jakby w twoich żyłach płynął eliksir upiększający zamiast krwi – odwdzięczył się komplementem za komplement po tym, jak przyjrzał się jej od stóp po czubek głowy. Fakt, że różniła się od bladoskórej blondynki z wody według niego działał tylko na jej korzyść. Nie chciał spotkać się z kimś, kto przypominałby mu swoim wyglądem o syrenie. Rude włosy oraz piegi na twarzy Heather z pewnością tego nie robiły, a jednocześnie były na swój sposób urokliwe i nawet jeśli obiektywnie nie zasługiwały na komplement o takiej amplitudzie, to i tak powiedział go z uśmiechem na ustach. Wyszedł z założenia, że lepiej było przesadzić, niż powiedzieć coś, co niedostatecznie dobrze pochwaliłoby urodę dziewczyny.
- To może zacznijmy od opowieści – zaproponował, czując się dużo pewniej na ziemi zmyślając niż w powietrzu na miotłach. Zmienił w liście przebieg prawdziwych zdarzeń po to, móc jej zaimponować. Wątpił, że dziewczyna mająca sławną rodzinę, sama pojawiająca się w gazetach, będzie chciała tracić czas na znajomego ze szkoły, więc wymyślił coś, co by go wyróżniało i mogłoby ją zaciekawić. Najlepsze w tej historii było to, że szanse na wpadkę były minimalne, bo prawdę oprócz Lovegooda znała tylko jedna osoba.
- Ależ to była przygoda! - krzyknął wesoło, jakby wspominał dobrą imprezę, a nie moment, w którym prawie zginął – Zaczęło się od tego, że w wolne popołudnie udałem na spacer na pewne stare molo. Wyobraź sobie piękne niebo, spokojną wodę aż po horyzont, przyjemną bryzę na skórze… Warunki były idealne – rzekł i machnął ręką w bok, w miejsce, gdzie powinna wyobrazić sobie tę scenerię.
- Nagle słyszę jakąś melodię. Pomyślałem sobie: zobaczę co to. Idę w tamtym kierunku, patrzę, a tam kobieta w wodzie. I to nie byle jaka. Długie blond włosy, oczy jak marzenie, rzucająca się w oczy twarzyczka… No i ten głos. Przepiękny, jedyny w swoim rodzaju - Do tej pory historia układa się tak, jak w rzeczywistości. Chłopak uśmiechnął się ledwo zauważalnie. - Od razu zauważyłem, że coś jest nie tak. Pływać tak w kwietniu? Woda powinna być zimna o tej porze roku. Poza tym nie widziałem w pobliżu jej ubrań. Różdżkę już trzymałem w pogotowiu – opowiedział niezmienionym tonem, gestykulując przy tym żywo.