• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine

[08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#10
04.03.2025, 23:37  ✶  

- Jak zawsze, czyż nie? - Nie, to zdecydowanie nie miało miejsca, a na pewno nie ostatnio. Rzadko kiedy się ze sobą zgadzali, wręcz przeciwnie wydawało jej się, że mieli zupełnie inne zdanie na każdy możliwy temat, ale teraz nie chciała wprowadzać znowu tego wrażenia. Całkiem przyjemnie było prowadzić zupełnie niezobowiązującą rozmowę w zupełnie innym tonie.

- Cóż, kiedy wy byliście na ostatnim roku, ja byłam wkurzającą gówniarą, więc może to i lepiej, że nie mieliśmy zbyt dużo kontaktu w szkole, bo nie sądzę, że byśmy się teraz przyjaźnili. - Yaxleyówna na szczęście była od nich odrobinę młodsza, chociaż i tak zdarzało się jej być wrzodem na dupie chociażby Roisa do czego doszli po czasie. - Myślę, że najgorsi ewentualnie w swoim roczniku, każdy miał takie trio, albo nawet gorzej. - W jej przypadku była to ich drużyna quidditcha, z którą trzymała się również po treningach, czy meczach. Miała wrażenie, że Minevra miała wyjątkowo dobry humor, kiedy oklaskiwała ich rocznik podczas uroczystości z okazji zakończenia ich edukacji w Hogwarcie.

- Chciałabym to zobaczyć, bardzo, bardzo chciałabym to zobaczyć. - Zatrzepotała nawet rzęsami, żeby przekonać go co do słuszności tego pomysłu, wcale, ale to wcale go teraz nie podpuszczała, nie śmiałaby przecież tego robić. Tak naprawdę nie umiała sobie nawet tego zwizualizować, więc chętnie zobaczyłaby kradnącego Ambroisa, to mogło być ciekawym doświadczeniem.

- Widzę, że nie nudziliście się, kiedy byliście młodzi. - Młodość rządziła się swoimi prawami, czy coś. Wtedy było zupełnie lekko i beztrosko, ale chyba nie chciałaby wrócić do czasów, kiedy była nastolatką. Nie, kiedy już wiedziała, jaką ścieżką chce podążać, mogła robić wszystko na co tylko miała ochotę. Dorosłość może nie była, aż tak kolorowa jak jej się wydawało, ale zawsze mogło być gorzej.

- Jacy my dzisiaj jesteśmy zgodni, nie mogę w to uwierzyć. - To nie zdarzało się im zbyt często, nie mieli tendencji do odpuszczania, raczej usilnie próbowali przepychać swoje racje i nakłaniać do zmiany zdania. Ten dzień był zdecydowanie inny, wyjątkowy.

Kiedyś pewnie jej policzki oblałyby się rumieńcem, gdyby usłyszała taki komplement z jego ust, przez lata jednak nauczyła się panować nad tymi naturalnymi odruchami. Roise często rzucał w jej stronę miłymi słowami, zawsze doceniał jej urodę, chociaż Yaxleyównie nie wydawała się być jakoś szczególnie zachwycająca. Od zawsze powodował, że czuła się dobrze u jego boku, jakby była jedyną dziewczyną na świecie, która się dla niego liczyła. Docierało do niej, że to było prawdą, bo miała świadomość, jak to wyglądało z jej strony. Ta więź powodowała, że tak naprawdę nie liczył się nikt więcej, nigdy. Roise dosyć szybko wkradł się do jej życia i właściwie nim zawładnął. Czuła, że dopełniał ją idealnie, gdy znajdowali się obok siebie wszystko w końcu nabierało sensu. Ich relacja przekraczała wszystkie możliwe, to zawsze było coś więcej niż tylko przyjaźń, czy miłość. Nie spodziewała się, żeby każdy mógł chociaż raz przeżyć takie uczucie. Miała to szczęście, że akurat jej się to przytrafiło, że kiedyś ich drogi się skrzyżowały, dzięki temu mogła zaznać tego niesamowitego uczucia, które ich połączyło.

Zdawała sobie sprawę z tego, że to, co teraz robili nie było zupełnie naturalne. Byli dla siebie mili, uprzejmi, rozmawiali ze sobą całkiem lekko, jednak utrzymywali dystans fizyczny. Faktycznie mogli wyglądać jak para przyjaciół, ale to nie mogło się udać. Nigdy nie miało racji bytu, pamiętała, jak wtedy trudno jej było nad sobą panować, kiedy Ambroise znajdował się obok, jak wiele ją to kosztowało, w końcu przekroczyła granicę i zmienili formę ich relacji na tę najbardziej właściwą. Tę do której chciałaby wrócić, chociaż wiedziała, że to raczej nie będzie już możliwe, bo przecież sobie to wszystko wyjaśnili. Nawet kilka razy, a i tak znajdowali się tutaj, teraz w tym parku, stojąc tuż obok siebie. Planując dalszą część dnia, jakby nie wiedzieli, że to mogły być ich ostatnie chwile razem.

- Te życzenia nie będą szczególnie głębokie. - Wolała go jeszcze uprzedzić, chociaż nie było szansy, że mogłaby go w tym zaskoczyć. Jeśli chodzi o jedzenie była naprawdę bardzo, ale to bardzo przewidywalnym człowiekiem. - Wspaniale, czyli ten dzień będzie można dodać do udanych. - Skoro miała jeszcze dostać posiłek, który sprawi jej przyjemność, to właściwie niczego więcej nie brakowało jej do szczęścia, no może poza Ambroisem w jej łóżku, ale to chyba też było do odhaczenia zważając na to, że ustalili, że potrzebują trochę odpoczynku, nie zamierzała odsyłać go na kanapę, to nigdy nie powinno mieć miejsca. Była gotowa ponownie wpuścić go do swojej sypialni i tak mieli tylko odpoczywać, o czym zresztą świadczyły wszystkie gesty (a raczej ich brak), jakie ku sobie kierowali. Nie było jej łatwo nie postępować w naturalny sposób, ale ponownie nie chciała przekraczać granicy. Rozsądek podpowiadał Geraldine, że postępowali w odpowiedni sposób, chociaż przecież już kiedyś to przerabiali i nie miało to żadnego sensu.

- Nie było to szczególnie zaskakujące, co? - W końcu ją znał, wiedział jak wyglądały jej upodobania żywieniowe, nie była w stanie go tym zaskoczyć, pod tym względem należała do naprawdę prostych ludzi. Wystarczyło mięso, aby poprawić jej humor, nie, żeby aktualnie był jakiś najgorszy, ale zawsze mogło być lepiej.

Kiwnęła jedynie głową, gdy usłyszała jego odpowiedź. Wydawało jej się, że faktycznie może zrozumieć jej punkt widzenia, bo przecież Ambroise też miał rodzeństwo, podejrzewała, że zachowałby się w podobny sposób w stosunku do swojej młodszej siostry. Byli starsi, powinni im pomagać, kiedy wymagała tego potrzeba. Czuła się w pewien sposób odpowiedzialna za Astarotha, zwłaszcza, że w styczniu umarł w jej ramionach, przemienił się przy niej, to nie było szczególnie przyjemnym doświadczeniem, bo przecież myślała, że odszedł już na zawsze. Nie, żeby to, co się z nim stało było dużo lepszą drogą, miała świadomość, że dla kogoś takiego jak oni stanie się wampirem musiało być ogromnym wstrząsem. W końcu dołączył do grona bestii na które polowali. Jasne, zawsze istniało ryzyko, niby zdawali sobie z tego sprawę, ale chyba jednak nie byli gotowi na to, że wydarzy się coś takiego.

Nie miała problemu, aby wziąć na swoje barki ogarnięcie brata. Wiedziała, że samemu może być mu ciężko radzić sobie z tą nową rzeczywistością, właściwie wydawało jej się to całkiem logiczne, że to ona miała się tym zająć. W końcu kto, jeśli nie rodzina? Od tego przecież była, musiała się nim zainteresować, musiała jakoś ułatwić mu życie na świecie pod tą postacią. Obiecała rodzicom, że się tym zajmie, że doprowadzi go do ładu i składu, nie mogła przecież wymagać tego od nich. Zresztą to wszystko to była jej wina, nie pomogła mu na czas, powinna za to teraz odpokutować.

- Możemy się tym zająć już dzisiaj, może po tym, jak już doprowadzimy się do względnego porządku. - Nie, żeby w ogóle chciała go w to angażować, ale wyjątkowo nie miała problemu z tym, aby zgodzić się na to, żeby spojrzał na eliksiry, które przyjmował Astaroth. Roise miał w tym zdecydowanie większe doświadczenie od niej, do tego przez te kilka ostatnich tygodni chyba nauczyła się prosić o pomoc, chociaż w sumie tutaj nawet nie musiała prosić. Jak zawsze sam wykazał zainteresowanie sprawą, to chyba znowu czyniło ich sojusznikami? Nie miała pojęcia, na pewno nie byli sobie obojętni. Gdyby mu na niej nie zależało nie proponowałby jej tego, o tym również wiedziała.

- Nie wiem, czy to odpowiedni moment na to, aby znowu opuścić Londyn, dopiero tu wróciłam. - Wypadałoby wykazać zainteresowanie tym wszystkim, co działo się pod jej nieobecność. Oczywiście, jeśli Roise uzna to za konieczne, to na pewno to zrobi. Zabierze brata z dala od tego miejsca, jeśli będzie miało mu to służyć.

- Masz z tym miejscem jakieś doświadczenie? - Zapytała jeszcze wpatrując się w mężczyznę. Nigdy jej o nim nie wspominał, albo nie zwróciła na to uwagi? Może wysyłał tam swoich problematycznych pacjentów, na pewno takich miewał. Jej brat nie był pierwszą osobą, która uzależniła się od eliksirów.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (13889), Geraldine Greengrass-Yaxley (10083)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 03.03.2025, 17:54
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.03.2025, 23:19
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 04.03.2025, 00:01
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.03.2025, 01:34
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 04.03.2025, 03:03
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.03.2025, 12:26
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 04.03.2025, 13:53
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.03.2025, 15:30
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 04.03.2025, 17:48
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.03.2025, 23:37
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 05.03.2025, 01:10
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.03.2025, 13:55
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 05.03.2025, 15:19
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.03.2025, 23:50
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.03.2025, 01:32
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.03.2025, 10:42
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.03.2025, 13:21
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.03.2025, 00:07
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 08.03.2025, 01:51
RE: [08.09.1972] W świetle porannego słońca || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 09.03.2025, 23:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa