06.03.2025, 20:05 ✶
W ostatniej chwili Electrze udało się uchylić przed lecącą butelką, która zamiast o nią, rozbiła się o chodnik. Na szczęście kawałki roztrzaskanego szkła już jej nie dosięgły.
To był właśnie ten moment, w którym Prewettówna powinna postawić własne bezpieczeństwo nad ideałami i taktycznie się wycofać. Tak przecież zrobiłaby każda rozsądna osoba, prawda? Jednak ten akt agresji rozsierdził dziewczynę do tego stopnia, że ścisnęła dłonie w pięści oraz obrzuciła kontrmanifestantów rozgniewanym spojrzeniem. Gdyby Basil nie trzymał jej za rękę, pewnie rzuciłaby się w sam środek zamieszek. Dla Electry w tej chwili nie miało znaczenia, że butelka mogła być równie dobrze rzucona przez któregoś z charłaków; była wkurwiona i musiała znaleźć jakieś ujście dla tych emocji.
Chciała pójść za przykładem braci i wykrzyczeć w stronę kontrmanifestantów wiązankę przekleństw, ale w ich stronę poleciała puszka, która trafiła średniego Prewetta prosto w czoło.
– Ari! – wrzasnęła, kierując całą swoją uwagę na krwawiącego Icarusa. Sprawdzając jego stan, nawet nie zwróciła uwagi na to, czy zaklęcie rzucone przez Basila faktycznie zadziałało.
Słysząc sarkastyczny komentarz najstarszego Prewetta, miała ochotę odpowiedzieć coś równie zgryźliwego, jednak ostatecznie sobie darowała. Częściowo dlatego, że nie był to dobry czas na sprzeczki, a częściowo dlatego, że musiała przyznać Basilowi rację. Electra bywała lekkomyślna kiedy chodziło o jej własne bezpieczeństwo, ale zawsze starała się dbać o innych. A w obecnej sytuacji, Icarus nie powinien już się więcej narażać.
– No dobra... – niechętnie skinęła głową na słowa brata.
To był właśnie ten moment, w którym Prewettówna powinna postawić własne bezpieczeństwo nad ideałami i taktycznie się wycofać. Tak przecież zrobiłaby każda rozsądna osoba, prawda? Jednak ten akt agresji rozsierdził dziewczynę do tego stopnia, że ścisnęła dłonie w pięści oraz obrzuciła kontrmanifestantów rozgniewanym spojrzeniem. Gdyby Basil nie trzymał jej za rękę, pewnie rzuciłaby się w sam środek zamieszek. Dla Electry w tej chwili nie miało znaczenia, że butelka mogła być równie dobrze rzucona przez któregoś z charłaków; była wkurwiona i musiała znaleźć jakieś ujście dla tych emocji.
Chciała pójść za przykładem braci i wykrzyczeć w stronę kontrmanifestantów wiązankę przekleństw, ale w ich stronę poleciała puszka, która trafiła średniego Prewetta prosto w czoło.
– Ari! – wrzasnęła, kierując całą swoją uwagę na krwawiącego Icarusa. Sprawdzając jego stan, nawet nie zwróciła uwagi na to, czy zaklęcie rzucone przez Basila faktycznie zadziałało.
Słysząc sarkastyczny komentarz najstarszego Prewetta, miała ochotę odpowiedzieć coś równie zgryźliwego, jednak ostatecznie sobie darowała. Częściowo dlatego, że nie był to dobry czas na sprzeczki, a częściowo dlatego, że musiała przyznać Basilowi rację. Electra bywała lekkomyślna kiedy chodziło o jej własne bezpieczeństwo, ale zawsze starała się dbać o innych. A w obecnej sytuacji, Icarus nie powinien już się więcej narażać.
– No dobra... – niechętnie skinęła głową na słowa brata.