08.03.2025, 22:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.03.2025, 22:54 przez Millie Moody.)
Translokowanie się za plecy Thomasa
Plan był prosty. Zobaczyła, że wychodzi z kuchni i chciała go przestraszyć. Widziała miejsce gdzie ma się teleportować, miała pewność, że jej nie zobaczył do tej pory więc wyjebanie mu się na plecy teleportacją było DOSKONAŁYM POMYSŁEM KURWA MAĆ.
Pierwsze co usłyszał to stłumione syknięcie bólu, a potem upadek na ziemię. To był świetny pomysł, to był doskonały pomysł tylko coś zawiodło. Pewnie mózg. Zawsze Moody zawodził mózg. A może pod presją po prostu robiła to skuteczniej?
Zaraz potem poszedł na podłogę bełt ze śliny i kwasów żołądkowych, bo ostatnio chyba jadła śniadanie. Jej palce krwawiły, bo część paznokci aportowała się dwa metry dalej. To że obok nich spadło kilka włosów czarnych jak krucze pióra były małym problemem.
– Moja kurwa noga....– syknęła przez zaciśnięte zęby, przewracając się na plecy. – Obiecuję nigdy więcej nie knuć niczego pierdolonego nie czekaj ała... – sapała, hamując łzy zbierające się w oczach, nie dbając o to, że część włosów tapla się w wydzielinach pozostawionych przez nią chwile wcześniej. Kochała się teleportować. Dawno tego nie robiła? Nie no. Może się rozkojarzyła? Może zastanawiała się, czy dymek z herbaty Thomasa wygląda na amortencje, czy może bezpiecznie zrobić mu psijebanegokusa. – Weź się kopsnij po... kopsnij się po Szkiele-Wzro ok, i nie mów Brennie. Ja to odkupię – wydukała próbując nie rozbeczeć się jak mała dziewczynka z powodu kilku paznokci i czegoś co się zadziało z jej nogą.
Rzut PO 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Plan był prosty. Zobaczyła, że wychodzi z kuchni i chciała go przestraszyć. Widziała miejsce gdzie ma się teleportować, miała pewność, że jej nie zobaczył do tej pory więc wyjebanie mu się na plecy teleportacją było DOSKONAŁYM POMYSŁEM KURWA MAĆ.
Pierwsze co usłyszał to stłumione syknięcie bólu, a potem upadek na ziemię. To był świetny pomysł, to był doskonały pomysł tylko coś zawiodło. Pewnie mózg. Zawsze Moody zawodził mózg. A może pod presją po prostu robiła to skuteczniej?
Zaraz potem poszedł na podłogę bełt ze śliny i kwasów żołądkowych, bo ostatnio chyba jadła śniadanie. Jej palce krwawiły, bo część paznokci aportowała się dwa metry dalej. To że obok nich spadło kilka włosów czarnych jak krucze pióra były małym problemem.
– Moja kurwa noga....– syknęła przez zaciśnięte zęby, przewracając się na plecy. – Obiecuję nigdy więcej nie knuć niczego pierdolonego nie czekaj ała... – sapała, hamując łzy zbierające się w oczach, nie dbając o to, że część włosów tapla się w wydzielinach pozostawionych przez nią chwile wcześniej. Kochała się teleportować. Dawno tego nie robiła? Nie no. Może się rozkojarzyła? Może zastanawiała się, czy dymek z herbaty Thomasa wygląda na amortencje, czy może bezpiecznie zrobić mu psijebanegokusa. – Weź się kopsnij po... kopsnij się po Szkiele-Wzro ok, i nie mów Brennie. Ja to odkupię – wydukała próbując nie rozbeczeć się jak mała dziewczynka z powodu kilku paznokci i czegoś co się zadziało z jej nogą.