09.03.2025, 13:07 ✶
Na jej twarzy najpierw pojawiła się ulga. Już wcześniej, gdy powiedziała Tristanowi o co chodzi, czuła się jakby ktoś zdjął z jej barków ogromny ciężar. A teraz, gdy na wstępie Prewett powiedział, że to przecież mógł być stres, alkohol i narkotyki, wiara we wszystko powoli zaczęła na nowo gościć w jej sercu. I mimo że Basilius starał się ugasić jej entuzjazm, bo przecież nie obiecał jej, że wszystko jest lub będzie w porządku, to dla niej sytuacja była jasna: jest szansa, ogromna szansa. A Olivia miała taki charakter, że łapała się tych szans i marzeń jak tonący chwytający ostrą brzytwę.
- Tak, proszę - powiedziała w końcu, nie do końca wiedząc, na czym to badanie będzie polegało. To był jeden z powodów, dla których nie zaprosiła Tristana ze sobą. Nie chciała, żeby wiedział absolutnie wszystko, żeby milczał bo nie mógł nic powiedzieć. I żeby nie czuł się komfortowo, gdy będzie musiała ewentualnie się rozebrać, bo mimo że byli na zaawansowanym poziomie swojego związku, to jednak to chciała załatwić sama. Bez dodatkowej pary oczu i myślenia o tym co Ward by sobie wyobrażał.
(...)
Miała ochotę zapytać Basiliusa, co dalej. Co wyniknęło z badań? Czy może mieć dzieci? Czy da się to jakoś odkręcić? Pewnie powie jej, że musi rzucić ale to wiedziała i od lata robiła wszystko, by rzucenie palenia stało się faktem a nie tylko marzeniem. Ale powstrzymała się - pewnie musiał przemyśleć odpowiedź, pozapisywać pewne rzeczy... Siedziała więc, ściskając nerwowo dłonie na kolanach, nawet nie próbując udawać że nie patrzy na Prewetta. Była w gorącej wodzie kąpana i chciała odpowiedzi już teraz.