Może i brygadzistom nie wypadało mówić takich słów w kierunku innych obywateli... ale na brodę samego Merlina, Brunon prawie ich tutaj wykończył. Jak Borgin mógł być spokojny w takim momencie? Nie dało się.
Z drugiej zaś strony był pewien, że ich cukierniczy kolega będzie uparty jak osioł. Z początku rzeczywiście taki był - próbował coś tam zalecać swoje mocne strony, które podobno były "cukiernicze", a tak naprawdę był bardzo dobrym czarodziejem. Powoli jednak zaczął się chyba interesować współpracą z brygadzistami, a może nawet zaczął się martwić?
Kiedy Brenna wypowiedziała swoje słowa, rzucił jej tylko spojrzenie. Dziwnie to brzmiało jak tak sobie miło mówili. Gdzie ta cała niechęć czy jad? To było coś całkowicie nowego - obcego. Jeszcze jedno takie stwierdzenie, a Stanley by zapewne coś tutaj zwrócił, ot na przykład swój ostatni posiłek.
Borgin nie zwracał takiej uwagi na ten tort. Bał się tego, że Brunon mógłby się zerwać i znowu zacząć pajacować, a nie miał siły i chęci na drugą turę zapasów.
- Szkodzimy sztuce cukierniczej...? - zapytał zdziwiony, przenosząc swój wzrok na ogromne ciasto - No ja nie wiem Brenno. Nie jestem ekspertem w pieczeniu ciast... - odparł, mrugając kilkukrotnie w zdziwieniu - Ale... Wolałbym, aby to nie była prawda... - odchrząknął. Pan Brunon chyba nie zamienił swojej żony w wielki tort? Prawda? To przynajmniej była wersja wydarzeń, której chciał ufać Stanley.
- Nie będę oszukiwał. Nie wiem co powinniśmy teraz zrobić - stwierdził, podchodząc odrobinę bliżej w kierunku ciasta. Nie omieszkał również, aby wyciągnąć różdżkę przed siebie - Panie Brunonie... proszę powiedzieć co tu się stało i jak możemy pomóc pańskiej żonie... - spoglądał nerwowo to na szalonego cukiernika, to na Brenne, to na tort. Czegoś takiego nie było w żadnym z podręczników do ich fachu. Nie było chyba nawet żadnego paragrafu na pokręconych cukierników.
- Spróbuję "osłuchać" tort... jakkolwiek by to głupio nie brzmiało... - przyznał, samemu nie wierząc, że to rzeczywiście będzie robił - Może uda nam się coś więcej z tego uzyskać - zasugerował, kucając przy stoliku. Borgin wstrzymał oddech i liczył, że uda mu się usłyszeć jakiś odgłos małżonki Brunona. Ona przecież nie mogła stać się wielkim tortem....
Dwie próby na osłuchanie ciasta. Percepcja.
Sukces!
Sukces!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972