02.02.2023, 14:13 ✶
- Próby natychmiastowej dekapitacji? Obawiam się, że to nie byłoby zgodne z prawem – powiedziała Brenna. To nie tak, że nie martwiła się trochę o swoją tętnicę szyjną. Była w jednym pokoju z wampirem. Nawet pannie Longbottom, absolutnie niedbającej o takie rzeczy jak czystość krwi, kolor skóry czy status majątkowy osób, z którymi się zadawała, nie było łatwo ot zaakceptować kogoś, kto by żyć potrzebował cudzej krwi.
Ale Brenna była też Brygadzistką i w swoim życiu miała do czynienia naprawdę z wieloma dziwnymi rzeczami.
- Nie. Właściwie to jest pan pierwszym, jakiego spotykam – przyznała. – I tak, są zakazane, dlatego obawiam się, że muszę też spytać, w jaki sposób cię stworzono.
William Lestrange dobrze postąpił, zabezpieczając się przed wydaniem tego sekretu. Brenna zasadniczo zakładała, że jakiś wampir albo zabił i przemienił Codyego albo znalazł go na wpółumarłego i zmienił… na razie nie wpadła na nekromanację.
- Wampir, by przemienić człowieka w wampira, musi go zabić. Jeśli spróbujesz więc kogoś zamienić, obojętnie, czy odbędzie się to za jego zgodą, czy nie, będziesz ścigany za zabójstwo. Z kolei stworzenie wampira magią wymaga użycia czarnej magii – wyjaśniła. Po prawdzie mówiła w sporym uproszczeniu, bo przecież nie była nekromantką i tak naprawdę niewiele wiedziała o całym prcesie, ale i w tej chwili najważniejsze z jej perspektywy było wybicie ewentualnie młodemu człowiekowi z głowy prób przemienia dziewczyny, mamy albo najlepszego przyjaciela, żeby się nie starzeli i towarzyszyli mu przez resztę wieczności.
Milczała, gdy Cody snuł opowieść. Człowiek w masce nasuwał na myśl śmierciożercę. Podobnie jak opis zaklęcia. To sugerowało, że będzie musiała zaangażować w sprawę aurorów. Najwyraźniej też nie był przypadkowym celem – sądząc po opisie, zaczajono się na niego.
Zwolennik Voldemorta miał zapewne dowieść swojej wierności, zabijając szlamę, by dołączyć do grona naśladowców, albo sam zostałby potem zabity. A przynajmniej taka myśl przeszła Brennie przez głowę. Nie powiedziała tego jednak, bo… miała przed sobą bardzo młodego chłopaka, który umarł w okrutny sposób. Zwykła empatia Brenny może trochę stępiała na myśl o tym, że rozmawia z wampirem, ale to nie tak, że opuściła ją zupełnie. Między innymi dlatego powstrzymała sto jeden pytań, które miała ochotę mu zadać.
- Twoi rodzice to mugole, prawda? – spytała w końcu cicho. Zabójstwo na tle rasowym, te słowa też to sugerowały. – Jeśli tak, istnieje duża szansa, że atak był zaplanowany, a w takim razie będzie istotne, kto wiedział, że... będziesz w tamtym miejscu o tej porze. Zapisz mi adres. Sprawdzimy go z moją partnerką. Jeśli nie czujesz się na siłach do dalszego przesłuchania, możesz podać dane kontaktowe, a zgłosimy się z kolejnymi pytaniami później. Dodatkowo, istnieje program współpracy z Lecznicą Dusz, dla ofiar przestępstwa, gdybyś był zainteresowany.
Chociaż Brenna nie była pewna, czy jakikolwiek lekarz z tamtego miejsca miał doświadczenie w przepracowywaniu traumy związanej z własną śmiercią.
Ale Brenna była też Brygadzistką i w swoim życiu miała do czynienia naprawdę z wieloma dziwnymi rzeczami.
- Nie. Właściwie to jest pan pierwszym, jakiego spotykam – przyznała. – I tak, są zakazane, dlatego obawiam się, że muszę też spytać, w jaki sposób cię stworzono.
William Lestrange dobrze postąpił, zabezpieczając się przed wydaniem tego sekretu. Brenna zasadniczo zakładała, że jakiś wampir albo zabił i przemienił Codyego albo znalazł go na wpółumarłego i zmienił… na razie nie wpadła na nekromanację.
- Wampir, by przemienić człowieka w wampira, musi go zabić. Jeśli spróbujesz więc kogoś zamienić, obojętnie, czy odbędzie się to za jego zgodą, czy nie, będziesz ścigany za zabójstwo. Z kolei stworzenie wampira magią wymaga użycia czarnej magii – wyjaśniła. Po prawdzie mówiła w sporym uproszczeniu, bo przecież nie była nekromantką i tak naprawdę niewiele wiedziała o całym prcesie, ale i w tej chwili najważniejsze z jej perspektywy było wybicie ewentualnie młodemu człowiekowi z głowy prób przemienia dziewczyny, mamy albo najlepszego przyjaciela, żeby się nie starzeli i towarzyszyli mu przez resztę wieczności.
Milczała, gdy Cody snuł opowieść. Człowiek w masce nasuwał na myśl śmierciożercę. Podobnie jak opis zaklęcia. To sugerowało, że będzie musiała zaangażować w sprawę aurorów. Najwyraźniej też nie był przypadkowym celem – sądząc po opisie, zaczajono się na niego.
Zwolennik Voldemorta miał zapewne dowieść swojej wierności, zabijając szlamę, by dołączyć do grona naśladowców, albo sam zostałby potem zabity. A przynajmniej taka myśl przeszła Brennie przez głowę. Nie powiedziała tego jednak, bo… miała przed sobą bardzo młodego chłopaka, który umarł w okrutny sposób. Zwykła empatia Brenny może trochę stępiała na myśl o tym, że rozmawia z wampirem, ale to nie tak, że opuściła ją zupełnie. Między innymi dlatego powstrzymała sto jeden pytań, które miała ochotę mu zadać.
- Twoi rodzice to mugole, prawda? – spytała w końcu cicho. Zabójstwo na tle rasowym, te słowa też to sugerowały. – Jeśli tak, istnieje duża szansa, że atak był zaplanowany, a w takim razie będzie istotne, kto wiedział, że... będziesz w tamtym miejscu o tej porze. Zapisz mi adres. Sprawdzimy go z moją partnerką. Jeśli nie czujesz się na siłach do dalszego przesłuchania, możesz podać dane kontaktowe, a zgłosimy się z kolejnymi pytaniami później. Dodatkowo, istnieje program współpracy z Lecznicą Dusz, dla ofiar przestępstwa, gdybyś był zainteresowany.
Chociaż Brenna nie była pewna, czy jakikolwiek lekarz z tamtego miejsca miał doświadczenie w przepracowywaniu traumy związanej z własną śmiercią.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.