• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett

[1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#7
10.03.2025, 00:55  ✶  

Czy Dante rządził rzeczywiście tylko Londynem? Chyba nie. Goście przybywali do Rose Noire z całej Anglii, może nawet spoza niej? Co było jasne to to, że niekoniecznie goście =/= wpływy. Oraz to, że niekoniecznie Edward naprawdę wiedział, z kim się mierzył. I jaka jest stawka. Czy on teraz problem minimalizował? Próbował to wykryć, gdy przypatrywał się szlachetnej twarzy obsypanej równie szlachetnym srebrem włosów. Miał do tego skłonności, a biorąc pod uwagę nastrój znużenia podróżą... może wcale nie odbierał tego tak poważnie? Przecież wyjechał. Jasne, że było mnóstwo ważniejszych rzeczy, ale to było... sam nie wiedział, co to było. Nie wiedział, jak to odbierać. Jak do tego podejść. Jak ma rozumieć własnego ojca, którego niby schematy zachowania znał, a jednak ciągle liczył na to, że się pomyli. To już była toksyczność względem samego siebie, nie?

- Próbuję, ojcze. - Przymknął na moment oczy i próbował powstrzymać ciche westchnięcie, które zebrało mu się gdzieś na poziomie klatki piersiowej i podeszło aż do samego gardła. Nie. Wzdychanie też mogło być oznaką słabości. Miłe było to, że Edward w niego nie wątpił. Nie próbował mówić, że on sam lepiej się tym zajmie, żeby zostawił to w odpowiednich rękach. Było tylko ostrzeżenie. Niby jedno z tych oczywistych, a jednak... przecież to był wyraz zmartwienia. Próba zatrzymania ewentualnej gwałtowności, która łatwo przybierała postać głupoty. - Ja w tej rozgrywce jestem w tyle. I muszę ją nadgonić. - Dlatego właśnie powiedział Edwardowi wprost, że Dante jest w posiadaniu czegoś, co może im zaszkodzić. Może blefował, a może nie. Jeśli blefował to robił to bardzo dobrze, ale dokładnie tego się po nim spodziewał. Ta zabawa na wyniszczenie nie mogła być słodka i opleciona różową wstążką. Była brutalna i pożerała łzy.

Och tak, wygodne fotele, zapach herbaty, którą wybrał osobiście Edward, a którą przyniósł skrzat, smak alkoholu na języku starszego Prewetta. Jak łatwo było rozporządzać czyimś życiem i nieżyciem, kiedy nie było nawet groźby, że ta krew będzie krwią na twoich rękach. I Edward wcale temu nie zaprzeczał. Wręcz zachęcał. Kładł ciężar tego obowiązku na głowie blondyna, przyczepiał go do jego barku uświadamiając, że Flynn miał rację. Szkoda, że nie umarł. Nie potrafił tego jednak powiedzieć szczerze. Szkoda, że nie umarł. Właściwie czuł ulgę, że Dante żył - oto, co ta ulga mu dała. Problemy zwalone na głowę, które trzęsły całym człowiekiem.

Nie spodziewał się jednak wspomnienia o kimś, kogo już między nimi nie było. Do tego stopnia było to niespodziewane, że stracił utrzymywany fason i uniósł zaskoczone spojrzenie na Edwarda. Za Johna. Kogoś, kogo nie znał, a może go widział za dzieciaka? Może to było imię, które nie zapisało się w jego głowie, ale twarz by rozpoznał? Albo to był ktoś, kto nigdy nie był w tym domu, bo sprawy ojca rządziły się niekiedy własnymi prawami. W ciszy spoglądał na ten pokaz... melancholii? Czy to była melancholia? Tak, chyba tak. Malowała się wspomnieniami na twarzy jego ojca. I zrobiło mu się przykro. Stracił Johna - pewnie stracił też wiele innych osób. Na jednych zależało mu mniej, na innych bardziej. Na jednych sam wydał wyrok śmierci, inni zginęli pozostawiając szok w jego oczach. Edward niewiele mówił o swojej przeszłości związanej z samym Okiem. Właściwie niczego o tym nie mówił. A jakoś nie miał wątpliwości, że ten John był właśnie z tym powiązany.

- Potrzebuję informatora na Nokrutnie. - Bo sam nie miał żadnych kontaktów tam.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edward Prewett (1737), Laurent Prewett (2688)




Wiadomości w tym wątku
[1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Laurent Prewett - 16.02.2025, 01:49
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Edward Prewett - 16.02.2025, 21:36
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Laurent Prewett - 17.02.2025, 18:40
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Edward Prewett - 01.03.2025, 15:00
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Laurent Prewett - 04.03.2025, 23:01
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Edward Prewett - 08.03.2025, 14:36
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Laurent Prewett - 10.03.2025, 00:55
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Edward Prewett - 15.03.2025, 22:43
RE: [1.09.1972] The King's Affirmation | Edward Prewett & Laurent Prewett - przez Laurent Prewett - 02.04.2025, 12:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa