10.03.2025, 09:13 ✶
Brenna nawet nie pomyślała o tym, że bohaterkami romansu mogłyby być dwie kobiety: nie natknęła się nigdy na taką książkę, a i w latach siedemdziesiątych w domach czarodziejów o pewnych sprawach po prostu za bardzo nie rozmawiano. Chyba jeszcze nawet nie uświadamiała sobie w pełni, że może być tak, że jakaś dziewczyna zainteresuje się dziewczyną – w murach Hogwartu ludzie raczej nie przyznawali się publicznie do takich związków.
Była tego równie nieświadoma, jak tego, że zdaniem pani Bletchley – zresztą słusznym – sama była bardzo mocno uprzywilejowana.
– Wielka rezydencja pewnie jest lepsza niż chatka w lesie. Znaczy, większość czytelniczek pewnie wolałoby sobie pofantazjować o tej rezydencji niż o chatce, prawda? – stwierdziła z pewnym zastanowieniem, nieświadoma, o czym myśli Alice. – O, myślę, że nie musiałby być ładny, ale powinien być dzielny. Na przykład wiesz, ona byłaby księżniczką, a on rycerzem? Albo piratem. Jestem pewna, że można by napisać ciekawy romans o piracie – plotła sobie, chociaż „zawiesiła się na moment” na kolejne słowa Jolene. – Ja to w sumie chyba wolałabym nie mieszać w schowku pod schodami, żeby potem dostać skarbiec pełen złota – stwierdziła z pewnym zastanowieniem, ale potem rozpromieniła się na słowa o lodach.
I oczywiście od razu zapomniała o książkach: bo książki były bardzo ważne, ale jednak jedzenie… jedzenie wygrywało konkurencję.
Była tego równie nieświadoma, jak tego, że zdaniem pani Bletchley – zresztą słusznym – sama była bardzo mocno uprzywilejowana.
– Wielka rezydencja pewnie jest lepsza niż chatka w lesie. Znaczy, większość czytelniczek pewnie wolałoby sobie pofantazjować o tej rezydencji niż o chatce, prawda? – stwierdziła z pewnym zastanowieniem, nieświadoma, o czym myśli Alice. – O, myślę, że nie musiałby być ładny, ale powinien być dzielny. Na przykład wiesz, ona byłaby księżniczką, a on rycerzem? Albo piratem. Jestem pewna, że można by napisać ciekawy romans o piracie – plotła sobie, chociaż „zawiesiła się na moment” na kolejne słowa Jolene. – Ja to w sumie chyba wolałabym nie mieszać w schowku pod schodami, żeby potem dostać skarbiec pełen złota – stwierdziła z pewnym zastanowieniem, ale potem rozpromieniła się na słowa o lodach.
I oczywiście od razu zapomniała o książkach: bo książki były bardzo ważne, ale jednak jedzenie… jedzenie wygrywało konkurencję.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.