11.03.2025, 02:25 ✶
– Nadążam, ale nie znasz się – stwierdził jeszcze tylko, machając ręką, bo Woody równie dobrze mógłby założyć właśnie szatę sędziego Wizengamotu, nasunąć na nos gustowne okularu dodające wiele do aury powagi i wyciągnąć z eleganckiej teczki papiery ze swoim argumentami, a Jonathan i tak by uznał, że przyjaciel się nie znał. Bo przecież to było jego życie sercowe i jego kochanek, więc na pewno wiedział lepiej.
Poza tym były tutaj właśnie ważniejsze tematy do rozmowy. Trzeba było na przykład bronić honoru Anthony'ego!
– Tak, tak. Nie przejmuj się mój drogi. Tego typu słowa wyparcia są typowe dla ludzi, którzy próbują pojąć takie rewelacje – stwierdził, a potem umilkł marszcząc na chwilę brwi. A co jeśli Woody jednak uparłby się na swoją wersję i opowiedziałby jś takiemu Erikowi. Nie. Zaraz. To chyba nie miało sensu. Dlaczego nie miało sensu? Nie umiał stwierdzić, więc na wszelki wypadek nic nie powiedział.
– Warłam? Co to za imię? – skrzywił się schodząc nieco stabilniej, niż Woody, chociaż nogi niemal się pod nim nie ugieły, kiedy zobaczył nadgryzione nogi stolika kawowego. – Ja niedawno wymieniałem meble! To... Lubiłem ten stolik! Merlinie... Mam nadzieję, że nie pogryzł moich tańczących foteli! Przysięgam, zwierzowu nic nie zrobię, ale jeśli je pogryzł podziurawie ci wszystkie kapelusze! – Fotele na całe szczęście pogryzione nie były, a Selwyn zamiast dalej się bulwersować, opadł na jeden z nich.
To był ciezki dzień i chyba powoli miał nadzieję, że się skończy.
– Pięć lat – mruknął cicho, a potem dodał nieco głośniej. – Pytałeś ile byliśmy razem. Pięć lat. Rozstaliśmy się sześć lat temu, ale hm... Najwyraźniej pięc lat związku było silniejsze, niż sześć lat rozłąki. Potrzebujesz hm... Jakiegoś wsparcia finansowego dla tych szczurów? Budę?
Poza tym były tutaj właśnie ważniejsze tematy do rozmowy. Trzeba było na przykład bronić honoru Anthony'ego!
– Tak, tak. Nie przejmuj się mój drogi. Tego typu słowa wyparcia są typowe dla ludzi, którzy próbują pojąć takie rewelacje – stwierdził, a potem umilkł marszcząc na chwilę brwi. A co jeśli Woody jednak uparłby się na swoją wersję i opowiedziałby jś takiemu Erikowi. Nie. Zaraz. To chyba nie miało sensu. Dlaczego nie miało sensu? Nie umiał stwierdzić, więc na wszelki wypadek nic nie powiedział.
– Warłam? Co to za imię? – skrzywił się schodząc nieco stabilniej, niż Woody, chociaż nogi niemal się pod nim nie ugieły, kiedy zobaczył nadgryzione nogi stolika kawowego. – Ja niedawno wymieniałem meble! To... Lubiłem ten stolik! Merlinie... Mam nadzieję, że nie pogryzł moich tańczących foteli! Przysięgam, zwierzowu nic nie zrobię, ale jeśli je pogryzł podziurawie ci wszystkie kapelusze! – Fotele na całe szczęście pogryzione nie były, a Selwyn zamiast dalej się bulwersować, opadł na jeden z nich.
To był ciezki dzień i chyba powoli miał nadzieję, że się skończy.
– Pięć lat – mruknął cicho, a potem dodał nieco głośniej. – Pytałeś ile byliśmy razem. Pięć lat. Rozstaliśmy się sześć lat temu, ale hm... Najwyraźniej pięc lat związku było silniejsze, niż sześć lat rozłąki. Potrzebujesz hm... Jakiegoś wsparcia finansowego dla tych szczurów? Budę?