12.03.2025, 05:34 ✶
Uśmiechnął się do niej krzywo, jakby rozbawiony nieco jej słowami, ale dało się w tym wyczuć odrobinę protekcjonalności. Miała trochę racji, ale nawet jeśli żyła w takich, a nie innych czasach, wciąż należała do tej części społeczeństwa, która miała cholerne szczęście. Była panną z rodziny czystej krwi, do tego takiej, która o swój status zabiegała. Owszem, dało znaleźć się wśród Prewettów bękarty, jednak były one skrzętnie chowane, a głowa rodu wcale nie patrzyła na to wszystko aż tak przychylnie. No, może pomijając Laurenta, ale to był przecież jego syn. Gdyby jednak ktoś do Edwarda przyszedł oznajmiając wszem i wobec jakieś mugolskie miłostki i śluby z czarodziejami statusu innego jak czysty, to zaczęłoby się piekło. Wuj Atreusa mógł być momentami nieznośny, siedząc na tym wyszydzanym przez Florence tronie, ale pod koniec dnia rozumiał na czym świat stoi i co wprawia go w ruch. Tak samo dobrze rozumiał, co było dobre dla biznesu. Dla kasyn, torów wyścigowych, hodowli i Oka.
- Będę na to czekał z niecierpliwością - tym razem posłał jej już szczery, wesoły uśmiech, bo może Electra była wciąż gówniarą w jego oczach, ale głupich plot o swataniu Icarusa zawsze mógł posłuchać. To był ten sam rodzaj rozrywki, co rozwiazywanie quizów w Czarownicy. Niby dla pośmiania się i nie na poważnie, ale Bulstrode był pierwszy by bez zażenowania wypełniać je i dzielić się wynikami ze współpracownikami i kolegami.
Wbrew pozorom, nie namawiał jej tu teraz do potocznie zwanego najebania się. Na Matkę, gdyby ją miał stąd wynosić, to by się chyba zapadł pod ziemię i bardzo miał nadzieję, że kuzynka jednak znała umiar i ten cwaniacki uśmieszek był właśnie taki - na pokaz i żeby tylko trochę zaniepokoić adresata.
- No, wybrzydzać. Nie mówię wcale, że nie może być dobre, a że kręcisz nosem na połowę dań z karty, jak nie większość. Ogranicza to znacząco ilość lokali, gdzie można cię zabrać - westchnął, zwracając uwagę kelnera, a kiedy ten znalazł się przy ich stoliku, złożył zamówienie, samemu wybierając z karty pierwszą lepszą rzecz, w ogóle się nad tym nie zastanawiając. Najpewniej jadł już w tym miejscu tyle razy, że nawet nie musiał się nad tym zastanawiać.
- A powiedz, jak tam twoje modelowanie. Dobrze się bawisz robiąc to?
- Będę na to czekał z niecierpliwością - tym razem posłał jej już szczery, wesoły uśmiech, bo może Electra była wciąż gówniarą w jego oczach, ale głupich plot o swataniu Icarusa zawsze mógł posłuchać. To był ten sam rodzaj rozrywki, co rozwiazywanie quizów w Czarownicy. Niby dla pośmiania się i nie na poważnie, ale Bulstrode był pierwszy by bez zażenowania wypełniać je i dzielić się wynikami ze współpracownikami i kolegami.
Wbrew pozorom, nie namawiał jej tu teraz do potocznie zwanego najebania się. Na Matkę, gdyby ją miał stąd wynosić, to by się chyba zapadł pod ziemię i bardzo miał nadzieję, że kuzynka jednak znała umiar i ten cwaniacki uśmieszek był właśnie taki - na pokaz i żeby tylko trochę zaniepokoić adresata.
- No, wybrzydzać. Nie mówię wcale, że nie może być dobre, a że kręcisz nosem na połowę dań z karty, jak nie większość. Ogranicza to znacząco ilość lokali, gdzie można cię zabrać - westchnął, zwracając uwagę kelnera, a kiedy ten znalazł się przy ich stoliku, złożył zamówienie, samemu wybierając z karty pierwszą lepszą rzecz, w ogóle się nad tym nie zastanawiając. Najpewniej jadł już w tym miejscu tyle razy, że nawet nie musiał się nad tym zastanawiać.
- A powiedz, jak tam twoje modelowanie. Dobrze się bawisz robiąc to?